Przejdź do komentarzyDendroterapia w zimie też możliwa... i też działa
Tekst 73 z 82 ze zbioru: Niezwykłe przygody i przeżycia
Autor
Gatunekprzygodowe
Formaproza
Data dodania2021-02-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń125

Dendroterapia w zimie też możliwa... i też działa


Każde wyjście zimową porą na dwór absolutnie znakomicie wpływa na nasze zdrowie. Najzdrowiej jest wyjść poza miasto, do lasu. Oczywiście jeśli się ma taką możliwość. Ale miejskie parki też są w miarę dobrym miejscem.

Kocham naturę, dlatego długo się nie zastanawiałam, kiedy moja córka z rana zadzwoniła, by sobie razem pobiegać po lesie. Wprawdzie najpierw odmówiłam, bo dzień wcześniej zdrowo sobie po lesie pobrykałam, a miałam akurat w tym dniu coś ważnego do załatwienia, jednak po chwili namysłu oddzwoniłam i zameldowałam pełną gotowość do wybiegu... ponadplanowego wybiegu. A co se będę żałować!

Będąc już w lesie, nie omieszkałam odwiedzić swojego ulubionego dębu... starego, wiszącego nad stromym urwiskiem. W tym akurat lesie to moje najważniejsze drzewo do przytulania. Ileż to ja już sobie energii od niego pobrałam przez te wszystkie lata. Ogrom! Na szczęście nic mu tym nie zaszkodziłam, bo widać, że ciągle ma jej dużo i nadal rośnie zdrowo.

Pociągnęłam do niego też i córkę. Trochę protestowała, krzycząc na mnie, że spadnę, że się zabiję, że szaloną matką jestem... i takie tam... Ale tak cieplutko, od serca. Fakt, było trochę ślisko, ale nie na tyle, żebym sobie przytulania musiała odmawiać.

Drzewa są dla mnie bardzo ważne, wszak są antenami energii Wszechświata. Energii, która każdemu stworzeniu jest niezbędna do życia. Zawsze ją czuję. Czuje ją każdy, kto z naturą jest blisko związany.

Potem razem zrobiłyśmy sobie jeszcze w tym miejscu (nieco dalej od urwiska oczywiście) krótką gimnastykę... i po niej ruszyłyśmy dalej.

Na zakończenie naszego dość długiego pobytu w lesie (miałyśmy dużo tematów do obgadania), odwiedziłam też i drugi mój dąb. Rośnie nad jeszcze bardziej stromym urwiskiem. Żeby nie straszyć już córki, pomaszerowałam tam sama. Dąb ten jest stosunkowo młody i rośnie tylko w górę, nie ma rozpostartych konarów jak ten stary. Łatwiej się do niego przytula, ale ja wolę jednak ten stary. Dlaczego? Sama nie wiem. Hmm... może z racji wieku?





***


Dla zainteresowanych dendroterapią (na poważnie) polecam mój poradnik pt. „Dendroterapia. Poprzez przyjemność ku zdrowotności”:


https://www.publixo.com/text/0/t/34161/title/Dendroterapia._Poprzez_przyjemnosc_ku_zdrowotnosci



  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ładnie, Michalszko :) i popieram taką formę odpoczynku o każdej porze roku :)
avatar
Dzięki, Piórko! Tak mają ludzie pozytywnie nastawieni do życia. :)
© 2010-2016 by Creative Media
×