Przejdź do komentarzyDzień Kobiet
Tekst 35 z 35 ze zbioru: opowiadania
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2021-03-07
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń81

Właśnie przeczytałam `artykuł` na portalu społecznościowym Darling, w którym jakiś mądrala pod pseudonimem Mariachi napisał, że jego zdaniem bycie w związku przeszkadza każdemu mężczyźnie w średnim wieku z przeszłością.  Analizuję i badam takie przypadki.

Swojego nazwiska nie ujawnię, bo historia jest prawie prawdziwa.

Nie da się samotnie spędzać ósmy rok z rzędu kobiecego święta. Postanowiłam zauroczyć się na chwilę  na tymże portalu społecznościowym, w owym przystojniaku  z pięknie wyrzeźbioną brodą, spełniając jednocześnie swój obywatelski obowiązek. Odkrywałam prawdy.

Zatrzymajmy się chwilę przy `artykule` Mariachi. Jego dwie poprzednie żony i kilka kochanek skubały go wyłącznie z kasy i złudzeń, które trzymały go przy życiu. Złudzenia dotyczyły z pewnością jego urody i brody, która zmienia wygląd. Niekoniecznie pozytywnie. Obserwuję go od dłuższego czasu.  Ów Mariachi twierdzi,  że pykanie w tenisa wyrzeźbiło jego ciało i otworzyło mu drzwi do wyższych sfer oraz możliwości noszenia jedwabnych szlafroków, zakrywających jego organellum, kosztujących majątek. Takie szlafroki nosi tylko Radek - piłkarz taki.

Mariachi w lutym ujawnił portrety swoich byłych.  Wyglądało na to, że świńska grypa  wytłukła wszystkie szczupłe na tym świecie. A to z kolei znaczyło, że nie dopuszczał tych kobiet do wspólnego pykania na korcie, nie dając im szansy na wspólne odtłuszczanie.  Rył w ich życiorysach jak kret. Potem się okazało, że ów Mariachi to nikt inny tylko Jarek, nie Radek. Zwykły, polski Jarek, słuchający  Jarabe Tapatio rano w celu podniesienia ciśnienia sobie i swoim kobietom. Należał również do Stowarzyszenia Bractwa Rycerskiego Zamku Będzin. Każdej niedzieli (jak pisze) wyruszał na gry terenowe, nie zabierając ze sobą swoich kobiet.  Po co mu ta broda?  Ryłam w temacie i zgadywałam, doszukując się prawdy.

Ale przejdźmy teraz do portalu „Darling”, bo zależy mi na tym, żeby  Dzień Kobiet był udanym dniem pod każdym względem. Tym bardziej że zardzewiało już to i owo.  Mój wybranek zaimponował mi swoją pogardą dla kobiet. Nie myślcie sobie, że to z powodu: Wszystko jedno. Niech by katował, niech by i bił.

Mój Boże,  skontaktował się wczoraj.

– Przyjadę, aniołku -  tak napisał.

Ósmego marca, zawiał marcowy wiatr. Ze słoneczną miną stanął w moich drzwiach. Rozchylił szalik, który zakrywał jego brodę. A ja rozchyliłam jedwabny szlafrok, taki jak nosi Małgosia,  odkrywając tylko tyle, ile trzeba.  Miałam na sobie, fragment zbroi  z zawieszoną na niej kłódką. Postanowiłam zamknąć się w sobie osiem lat temu. Rzucił się do ucieczki. Zablokowałam drzwi.

- Okej  – powiedziałam rozanielona. – Wszystko się wydało, kotku. Zmieniłeś  rzeźbę brody.  Ale wiem, kim jesteś.

- Seńor  Mariachi!

Rzuciłam na stół kolorowe czasopismo, na którym widniało jego zdjęcie, tylko z inną rzeźbą.  Spytałam,  czy cały czas ma kłopoty finansowe?  Odpowiedział, że nie,  bo  właśnie sprzedał ostatni obraz Beksińskiego.

Moje ciało parło  na niego. Cisnęłam do ściany.

- Przejdźmy do sedna. – Wydyszałam i  położyłam na stole kłódkę, kluczyk i giwerę. -  Detektyw Elizabeth Falczak. Przestrzelę ci łeb jeśli nie obsypiesz mnie prezentami w Dniu Kobiet.  I dasz mi szansę na korcie! A ja ci obiecam, że nie skończysz jak mój ostatni mąż.

- To znaczy jak? - zapytał nieśmiało.

Powiedziałam jak, nie lubię tajemnic i kłamstw. Dziewiątego marca zamieszkaliśmy razem. On w mrocznej, ale przytulnej piwniczce piętro niżej.

To  była odpowiednia chwila na myślenie o tym, że należał do innych kobiet. Szykując się do wyjścia, włączyłam komputer i przez chwilę przyglądałam się zdjęciom dziewczyn, z którymi spędził ostatni miesiąc. Mój palec wskazujący zatrzymał się na klawiaturze. Mariachi – napisałam to imię. – Poszukiwany – przeliterowałam słowa, które zobaczyłam na portalu informacyjnym.- Wysoka nagroda…

W końcu nie jestem sama i uratowałam komuś życie.


  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
To mi się bardzo podoba... świetnie napisane i mimo, że jestem mężczyzną i nie cierpię na mizoginię, a wręcz imponują mi kobiety inteligentne, które nie boją się rywalizacji z facetami, którzy wielokrotnie nie dorównują im do pięt, zawsze uchylę kapelusza przed inteligentną waderą, rozprawiającą się z samolubnym basiorem.
Porucznik Falczak Colombo usmażyła świetny tekst i zaimponowała mi fantazją i opisówką obyczajów damsko-męskich.
Bravo.
avatar
W naszym pięknym k/raju nad Wisłą w s z y s t k i e święta

- od Bożego Narodzenia, Wielkanocy i imienin Kazia;
- przez Nowy Rok, Dzień Lasu, stypy i nasze urodziny;
- po 10-lecie firmy, 8. Marca, rocznicę Września i Zaduszki

wszystkie święta w Polsce są jedynie pretekstem do tzw. napicia się = urżnięcia.

W rezultacie nigdy N I G D Y nie celebrujemy istoty świętowanego dnia, a jedynie święcimy i uświęcamy - flaszkę
avatar
- Przejdźmy do sedna (...). Przestrzelę ci łeb, jeśli nie obsypiesz mnie prezentami w Dniu Kobiet. I dasz mi szansę /nie tylko/ na korcie!

(vide odpowiednia scenka Ona-On)

Damsko-męska zabawa "w związek" to już nie beztroskie hocki-klocki w piaskownicy.

To przede wszystkim tej zabawy konsekwencje, czyli m.in. również dzieci
avatar
Nie chodzi zatem wcale o czyjąś /kobiecą??/ dominację, o górowanie /i szczytowanie/. Chodzi o coś tak rzadkiego jak /u nas/ kwiat lotosu:

zwykłą ludzką lojalność i normalne dzielenie się wszystkim, co się ma
© 2010-2016 by Creative Media
×