Przejdź do komentarzyValentines
Tekst 34 z 34 ze zbioru: opowiadania
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2020-02-14
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń28

Zmyłam z twarzy max factora, zaczesałam włosy grzebieniem made in China (dostałam go swojego chłopaka) i zdjęłam z siebie bieliznę Etam, którą sama sobie kupiłam. 

- Kochanie podrap mnie walentynkowo po plecach. – Nie lubi tego, a ja tak. 

Traktuję już jego członka jak członka rodziny, więc położyliśmy się nago, żeby móc świętować bez skrępowania. Kiedy nie mieliśmy już na sobie żadnej marki, rozmawialiśmy o rzeczach przyziemnych. Udekorowaliśmy sobie talerzyk stojący przy łóżku pralinkami, whiskaczem i moczyliśmy dzioby raz tu, raz tam. 

- Napisałam dla ciebie wiersz kochanie. - Wypaliłam w pewnym momencie. Lubię pisać, on nie. 

- Wolałbym harleya i moczenie pióra w czymś innym. – Krople potu wystąpiły mu na czole. Wstydził się mojego pisania. 

Wiersz kończył się słowami „Wolę już samą różę, którą możesz uciąć z krzewu przed domem, ale będziesz się wstydził sekatora w ręku”. 

- Trochę pogięty ten wiersz – odsunął się ode mnie. 

- Masz na myśli kartkę? 

- Mam na myśli twoje gangliony na nadgarstku, które od tego pisania tworzą ci się na łapach, a to przeszkadza w drapaniu. Czuję na sobie te bulwy w trakcie smyrania. 

Nie mogłam powstrzymać kołatania tego cholernego serca. 

- Ofiarowałem ci zakupy z max factora i różę zerwałem z krzewu blisko marketu. Czego ty jeszcze chcesz? – Wstał , drapnął whiskacza i praliny, przesiadając się na fotel. 

- Kochanie, usiadłeś dupą na czekoladkach. 

- Zjemy, nie ma bólu. - Skierował nagle wzrok na Etam, które leżało na podłodze. -  Wyglądasz z tej odległości jak porno-gwiazdka. 

Dwa razy mi nie mów. Ponieważ zbieram materiały do swoich wierszy, dlatego dalszą część wieczoru nagrałam na kamerę. Chciałam uchwycić te wszystkie słowa i pieszczoty. Zapewniam was, że nie było w tym głębi. Była w tym tylko elastyczność. Grzmocił mnie za ten wiersz pasem z piórkami, krzycząc; Spalę te twoje wiersze! 

- Mam duplikat. – Pokornie odpowiadałam, przywiązana do łóżka, przypominając sobie wszystkie pięćdziesiąt twarzy, które tego wieczoru pokazał mój ukochany. 

Następnego dnia nienawidziłam siebie i jego . Chciałam go wypchnąć przez okno albo napisać o tym wiersz, ale moja inspiracja stawała się coraz bardziej odrażająca. Stworzyliśmy jeszcze pięćdziesiąt takich filmów przez kolejne pięćdziesiąt wieczorów, ale wpadły w niepowołane ręce. Powiadają na mieście, że zżarł je Internet. Inni twierdzą, że hollywoodzki producent. Jeszcze inni, że powstał już z tego film. 

Wiem, 

że ta prośba stanie się przyczyną kłopotów 

bo jest wyrazem mojej próżności 

nie kupuj mi niczego więcej 

bo wszystko od ciebie już mam 

nie będę kłamać; nie do końca 

będę się cieszyć tylko z jednej róży

Powstaną jednak kolejne odcinki scenariuszy erotycznych na podstawie moich wierszy. Chociaż tej sceny z różą reżyser nie ogarnął.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Walę Walę/aż/tynki lecą
(patrz tytuł opowiadania),
a więc po bandzie, na ostro, nowocześnie,
w klimacie olewczo-surrealnym -
czyli wszystko gra, jak grać powinno.

Sursum corda!
© 2010-2016 by Creative Media
×