Przejdź do komentarzyPierwszy list
Tekst 16 z 23 ze zbioru: Wspomnienia i opowiadania
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2012-02-12
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń3356

Pierwszy list


Królu mój, ty śpij, ty śpij, a ja

Królu mój, nie będę dzisiaj spał,

gdyż niedługo wyruszam na kolejny patrol. Jest ciemna, afgańska noc, ale o spokojnym śnie nawet nie mogę tutaj marzyć. I tak będzie prawdopodobnie przez kolejne miesiące. A kiedy próbuję zasnąć, to zawsze oczami wyobraźni widzę grupkę czarnookich, wylęknionych i głodnych chłopców. Z kilkoma z nich chyba się już nawet zaprzyjaźniłem, a najbardziej z Gamalem, Khalidem, Babrakiem i Mohammedem. Gdy podchodzą do naszej bazy, zawsze daję im kilka paczek sucharów, jakąś konserwę i niekiedy odzanki Wojska Polskiego, których zostało mi już tylko kilkanaście sztuk.

I wiesz, o czym myślę, kiedy próbuję z nimi rozmawiać, chociaż do rozmowy nie są skorzy. Myślę, że miałeś wyjątkowe szczęście, bo przez kilka tygodni, kiedy ja niemal po omacku poruszałem się po obcej i nieznanej krainie, Ty bezpiecznie mieszkałeś w ciepłym i wilgotnym brzuszku swojej mamy. Ale bardzo się ucieszyłem, kiedy mama mi przekazała, że już wreszcie swoimi maleńkimi oczętami samodzielnie oglądasz świat, dziwny świat. I nagle zapragnąłem Cię zobaczyć i tak zwyczajnie, po ojcowsku przytulić,

Ale dziś jesteś mały jak okruszek,

Który los rzucił nam,

więc z tymi czułościami muszę jeszcze trochę poczekać. Przedwczoraj w samo południe w centrum miasta eksplodował samochód pułapka. Zginęło sporo osób, w tym kilkoro dzieci. Mój przyjaciel, żołnierz z naszego oddziału, stracił lewą rękę. Dobrze, że tylko lewą, więc za kilka dni będzie mógł napisać list do zaniepokojonej rodziny. Wczoraj po obiedzie znowu pojawiło się koło nas kilku czarnowłosych chłopców, ale byli bardziej smutni niz zwykle. Nie widziałem wśród nich Hadżiego, Hamida i Gamala.

Piszę do Ciebie ten pierwszy list, chociaż wiem, że przeczytasz go dopiero za kilka lat. Ale chcę, byś w przyszłości wiedział, dlaczego nie byłem przy Tobie, kiedy się rodziłeś, kiedy zacząłeś samodzielnie rozglądać się wokoł siebie, próbowałeś raczkować i gaworzyć. Kiedy wypowiedziałeś swoje pierwsze słowo - mama.

Skarbie mój, ty śpij, ty śpij, a ja

Skarbie mój, do snu ci będę grał,

ale będzie to prawdopodobnie gra krótkimi seriami karabinu maszynowego, a takie sytuacje, niestety, zdarzają się tutaj często, coraz częściej. Muszę jednak grać łoskotem i świstem kul, bo taka jest potrzeba. Muszę, by kiedyś wszystkie dzieci, nie tylko te afgańskie, ale wszystkie dzieci świata mogły spać spokojnym snem. Byś i Ty spokojnie czekał na mnie u boku kochającej Cię mamy.

Królu mój, ty śpij, ty śpij, a ja

Królu mój, nie będę dzisiaj spał (...).

Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę,

Kiedyś tam, kiedyś tam,

i wtedy spokojnie, tak po przyjacielsku, powspominamy te dziwne czasy. A teraz kończę to pisanie, gdyż za chwilę ruszamy z kolegami w kolejne nieznane



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W tekście wykorzystałem fragmenty piosenki Ballada dla Okruszka, słowa Agnieszka Osiecka, muzyka Seweryn Krajewski.


  Spis treści zbioru
Komentarze (14)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Tekst świetnie poprowadzony. Wstrząsający, wzruszający, targający emocjami niemożliwie. Czytając, napłynęła mnie myśl, by maleństwo, zbyt wcześnie go nie przeczytało.Z pozdrowieniami.
avatar
Ciekawe, poruszające, zwięzłe, bardzo dobrze zbudowane. Bardzo mi się podoba.
avatar
Nie dajesz się zaszufladkować, Janko. Ciągle poszukujesz. List to bardzo ciekawy pomysł na przekaz treści.
Bardzo wzruszający i piękny tekst. Ujmuje mądrością, emanuje uczuciami. Dostrzegasz w nim zarówno pozytywne, jak i negatywne strony pobytu naszych żołnierzy w Afganistanie. Dla mnie niezwykle poruszająca jest ta część listu, która opowiada o kołysance granej seriami karabinu maszynowego. Kobieta by tego nie wymyśliła. Ciarki mnie przechodzą.
Może nie mam racji, ale ja napisałabym datę. Za kilka lat nie tak łatwo będzie rozszyfrować, kiedy to było pisane.
avatar
Dziękuję za wspaniałe komentarze, a poniżej odniosę się do uwag:
Medicus - masz rację, że zgubiłem nad literą "z" oraz na końcu tekstu kropkę. Co zaś tyczy przecinków przed i po "w samo południe", to byłyby one zasadne, gdyby ten zwrot był wtrąceniem, ale w moim założeniu nie jest on wtrąceniem, więc i przecinki są zbyteczne. Co zaś tyczy znaku zapytania, to nie tylko podczas pisania zastanawiałem się nad jego potrzebą, ale i teraz mam wątpliwości, czy jest to zdanie pytające. Bo jeśli tak, to jest on niezbędny. Ale bardzo dziękuję za wskazanie potknięć.
Przek oraz częściowo Wrzos10 - na pewno Panie się zorientowały, że jest to fikcja literacka, gdyż nigdy nie byłem na żadnej misji pokojowej, a co najwyżej o nich czytałem. Ponadto częściowo zainspirował mnie tekst Wojtka81, ale nie do pomysłu, lecz do problemu urwania lewej reki. Dlatego też data jest tutaj tylko o tyle istotna, że w tym czasie, kiedy to pisałem, polscy żołnierze byli w Afganistanie. A napisałem go 10.02.2012 roku, lecz pomysł zrodził się dużo, dużo wcześniej.
avatar
Jest to przykład, jak uczestnicy publixo mogą się nawzajem inspirować. Wojtek swoimi przeżyciami w Afganistanie zainspirował Janka, który tam wprawdzie nie był, ale zna realia Wojska Polskiego i jest ojcem.
Tekst napisany uczuciami i doskonałą znajomością życia oraz opanowaniem warsztatu literackiego.
avatar
TO JEST NAPRAWDĘ KIEPSKIE.

PRZEDE WSZYSTKIM NIE PODOBA MI SIĘ TWOJE POLITYCZNE NASTAWIENIE (KTO DAŁ NAM PRAWO DO INGEROWANIA W ŻYCIE INNYCH KRAJÓW!)

POZA TYM DOŚĆ KICZOWATE I BANALNE
avatar
Ja zbyt emocjonalnie podchodzę do tego typu tekstów. Wrażenie niesamowite. MEGA RESPECTA !!!
avatar
Zawsze sądziłem, że zanim napisze się komentarz, wypadałoby przeczytać oceniany tekst, a jeśli nie jest się w stanie go zrozumieć, to tę czynność powtarzać aż do skutku. No i należy jeszcze przeczytać, co ewentualnie o tym tekście napisał autor.
A ja przecież napisałem wyraźnie, że nigdy na żadnej misji pokojowej czy innej nie byłem, a tekst jest fikcją literacką. Ponadto nie dokonywałem żadnych politycznych ocen, nie wyrażałem swoich poglądów, ani też nie ingerowałem w życie innych krajów.
Czyżby Walentynki zakłóciły możliwość właściwego odbioru rzeczywistości? Bo nie podejrzewam o coś gorszego.
avatar
brawo Janku. Masz refleks. Ja nie siedzę na necie tak często. wyjątkowo teraz przez te kilka dni... ale ty tu od zawsze jesteś i dlatego ci się miesza rzeczywistość z fikcją.
to widać po tekstach i komentarzach.
avatar
Przeczytałam Pana tekst i powiem szczerze: nic mnie w nim nie poruszyło. Według mnie, ślizga się Pan po powierzchni, nie wgłębiając się ani w problematykę społeczną tamtych ludzi, ani w sytuację polityczną czy też etniczną a jedynie traktuje ich jako tło przeciwstawne do bezpieczeństwa "okruszka". Bawi się Pan czytelnikiem poprzez grę na emocjach jakimi jest współczucie czy litość i sympatia dla oddalonego od rodziny ojca. Nie powiedział Pan tak naprawdę ani słowa o problemach Persów i nie przybliżył Pan klimatu jaki jest im właściwy. Wymienienie kilku egzotycznie brzmiących imiom chłopców to zbyt mało.
Jestem na nie. Pozdrawiam.
avatar
Bardzo mi przykro, że Pan Cristtimm zupełnie nie zrozumiał istoty mojego tekstu, ale każdy rozumie, interpretuje i ocenia tak, jak chce lub jak potrafi. Jest to bowiem list ojca do syna, którego ojciec jeszcze nie widział, gdyż syn urodził się już po wyjeździe ojca na misję do Afganistanu, a syn przeczyta list dopiero za kilka lat. Dlatego też nie wgłębiałem się w problematykę społeczną, polityczną i etniczną, co mi się zarzuca, ani też nie próbowałem wywołać współczucia dla ojca, a jedynie wyraziłem jego uczucia i oczekiwania. A już zupełnie paradoksalnie brzmi zarzut, że nie napisałem "ani słowa o problemach Persów i nie przybliżył(em) klimatu jaki jest im właściwy". Idąc tym tropem rozumowania, mógł mi Pan też zarzucić, że nie napisałem nic o problemach Pakistańczyków, Mongołów, Kazachów lub Chińczyków oraz nie przybliżyłem klimatu, "który jest im właściwy". Przypominam, że nie jest to opracowanie naukowe lub popularnonaukowe dotyczące problemów tego regionu świata, a jedynie, podkreślam, jedynie list ojca do maleńkiego syna.
avatar
Przepraszam, prawdopodobnie pomyliłem się, biorąc Cristtimm za mężczyznę, a przed chwilą z innych zapisów zorientowałem się, że to kobieta. Przepraszam jeszcze raz, co oczywiście nie zmienia treści mojej powyższej wypowiedzi.
avatar
Nie gniewam się za pomyłkę.
Postaram się też przyblizyć bardziej mój punkt widzenia z poprzedniego komentarza.
To o czym mówi Pański tekst zrozumiałam, przynajmniej taką żywię nadzieję. Jednak przesłanie, dla mnie jako czytelnika jest papierkowe, podobnie jak postacie. Zabrakło mi tła, zabrakło trampoliny od której mogłabym odbić emocje bohatera. Nie ma w Pana opowiadaniu Afganistanu, to co Pan opisał to dla mnie "gdziekolwiek" albo "nigdzie". Nie ma prawdziwych dzieci, a tylko egzotyczne imiona. Dlatego, zabrakło mi prawdziwości odczuć żołnierza-ojca. Dla mnie to tylko słowa na papierze.
Oceniłam wysoko warsztat, bo podziwiam "dobrą robotę". Fachowe rzemiosło, jednak zabrakło wirtuozerii.
avatar
Nie widzę sensu kontynuowania tej dysputy, gdyż z pewnością się nie zrozumiemy, bowiem operujemy odmiennymi argumentami.
© 2010-2016 by Creative Media
×