Przejdź do komentarzy- chorał pochwalny o sobie samym .. czyli brawo ja!!!
Tekst 110 z 192 ze zbioru: okolicznościowe
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formawiersz / poemat
Data dodania2022-01-23
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń315

~~

Niedzielny poranek, śnieg za oknem prószy;

lecz to środek zimy, więc normalna sprawa.


Tożsamym kac spory, co mnie w gardle suszy:

sobotnie balety .. w remizie zabawa

- taka na trzy fajery, bo karnawałowa ..


Przy stołach - na początku - sąsiedzka rozmowa,

która z kolejną flaszką wspomaga fantazję

- ta często tutaj stwarza parszywą okazję

do rozrachunków z sobą krewkich biesiadników ..


Starałem się jak mogłem - do zgodnych wyników

dochodziliśmy wspólnie przy kolejnej flaszce,

gdy to w jednej czy drugiej, bitnej mózgoczaszce

zapanował znów spokój, lub sen spowił błogi ..


.. do domu mnie przywiodły bardzo chwiejne nogi,

jak już świtać zaczęło niedzielnym porankiem.


Teraz zaś pokrzepiony wina pełnym dzbankiem,

piszę te dyrdymały, by się chwalić czynem

zażegnania rozróby. Bo klin trzeba klinem ..

~~

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jestem ja cudowny,
Jestem wszak najlepszy -
Mogę o tym zawsze
Po wypiciu pieprzyć.

Bez wypicia nie ma życia;
Wiem to ja - i moja kicia.
avatar
Klina trzeba klinem,
Klinem trzeba klina -
Ot, w czym tkwi przyczynek,
Skutek - i przyczyna.
avatar
Piszę dyrdymały,
Bom człek raczej mały.
Moja steczka: tu puszeczka,
Tam flaszeczka, winka beczułeczka.
© 2010-2016 by Creative Media
×