Przejdź do komentarzyShirime
Tekst 252 z 255 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2022-08-11
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń191

patrzenie wsteczne i od dołu: wzrok ucieka 

na wszystkie strony poza jedną. łypię z nizin 

ciągle unikam zerknięcie na przezroczysty sufit. 


Wielkie przecieka przez jego szkło, 

Ogromne sączy się z dachu, skapuje z 

blachy, deski, krokwi, a ja ciągle czuję, 

jakbym zdzierał powiekami ze spodów misek 

brudne naklejki z logiem, datą, kodem kreskowym. 


podpatruję okiem z czarolitu (drugie – 

zakryte przepaską, odłożone na czarną godzinę) 

niezgrabeuszy w ich naturalnym środowisku: 

dyletanctwie. wyspecjalizowałem się w obserwowaniu 

i twierdzę przekornie, że nie muszę umieć 

niczego więcej, w tym bowiem jest pieprz, 

ziemniaki, emaliowany garnek, sztućce z 

plastiku imitującego stal. 


przeszłość się odradza, ciągle rysuje się na tej 

kopułce. tak: oko to sklepienie osobistej, 

hiperosobnej świątyńki gdzie gram rolę 

celebransa (sam sobie terem, spowiednikiem, 

apologetą). 


trudno nie zauważyć, że większe oko składa się 

wyłącznie ze źrenicy, to ciemny tunel, którym, 

jak głoszą piękne i mające niewiele wspólnego 

z rzeczywistością legendy, będzie się szło do Wiedzy, 

świata w stereo i wysokiej rozdzielczości. 


wiem, że takiego wała, prędzej oślepnę, niż 

to się stanie. unikam patrzenia w górę wiedząc, 

że tam nawet próżni nie ma, gdy zostanę wyrwany 

stąd, wyszarpie mnie ssawa potężnej mocy – 

zniknę, bo de facto tunel, o którym tyle się truje 

to konstrukt, miejsce retoryczne, hotel należący 

do sieci Hipotetyka (nie chcę wynajmować tam 

pokoju, choćby nawet istniała możliwość 

zarezerwowania za złotówkę albo mniej 

apartamentu, dwóch, czy całego piętra) 


ech, jeśli jesteś malarzem, graficzką, lub po 

prostu masz odrobinę zdolności plastycznych 

– proszę: namaluj taki obraz, nabazgraj świecówkami, 

węglem, smołą, czym tylko chcesz 


postać uosabiająca świat, prawie człekokształtna, 

leży bez życia, padlinieje. w pękniętej czaszce 

kłębią się, tańczą robaczywą sambę, 

lunety i teleskopy, monokulary. 


daj znać, gdy dzieło będzie gotowe. nachylę się 

nad nim, wytrzeszczę kamienne oczysko. 

i będę patrzeć przez wszystkie urządzenia 

optyczne naraz. czuć jak żrą, napełniają się. 


na razie stoję za krawędzią kartki, płótna, 

poza ramami nienamalowanego ścierwa. 

widzę mniej i niewyraźnie. 


działaj, no już, nie daj się prosić.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jedyna nam dostępna perspektywa patrzenia na całość to perspektywa wyłącznie z dołu, z wysokości góra 1,5-2 metrów na poziomie oczu i zawsze wyłącznie wstecz, ponieważ znamy tylko teraźniejszość i niedawną przeszłość. Utożsamiana z Absolutem przyszłość jest dla nas zamknięta na siedem spustów.
© 2010-2016 by Creative Media
×