Przejdź do komentarzyBerdyczów
Tekst 2 z 33 ze zbioru: Kresy przywracanie pamięci
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2011-01-15
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń4347

KRESY.  PRZYWRACANIE  PAMIĘCI


Wstęp

„Kresy. Przywracanie pamięci”. Taki tytuł nosi cykl moich książek o dawnych Kresach Wschodnich RP. Ponieważ ich skromny nakład uległ wyczerpaniu, nie wykluczam próby wydania zbiorczego w jednym tomie wszystkich opublikowanych dotąd części, poszerzonych o nowe, nie publikowane w formie książkowej teksty . Może będzie to możliwe w oficynie My book?

Moje „wchodzenie do kresowej rzeki”, zaczęło się od nieudanej próby zobaczenia spalonej w dniu 7 czerwca 1943 roku wołyńskiej wsi, Kamiennej Góry, w której się urodziłem. Za czasów ZSRR usłyszałem, że  „nielzja” tam pojechać.   Dopiero po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości mogłem spełnić swój zamiar. Wtedy zobaczyłem znacznie więcej i zrozumiałem, że rodzinna Kamienna Góra, to kropla w rzece, spływającej do Morza Kresów.

Na swoim przykładzie przekonałem się, co znaczy raz wejść do Rzeki Kresów. To zbyt bliski, piękny i mocny żywioł, bogaty, rwący w wielu kierunkach, kryjący wiele zagadek, wyzwalający chwilami wielkie uczucia i namiętności. Szkoda, że wskutek wielu błędów, jakby obcy zwłaszcza dla młodych. W okresie PRL skutecznie wyrwano ze świadomości młodych Polaków rzetelną pamięć kresowej, polskiej pamięci.  Tak okaleczono ważną część ich samoświadomości patriotycznej. Ale i to zdaje się w ostatnich latach zmieniać, co poznałem osobiście na wielu przykładach.

Kresowy żywioł może człowieka całkowicie pochłonąć, jak wielka miłość, czy inna pasja. A przy tym daje poznać, jak czymś bogatym, wręcz niepojętym w swej złożoności,  w czasie minionego tysiąclecia, jest właśnie polskość na tych terenach. Polskość, niestety w wielu miejscach świadomie i planowo zacierana.

Podczas pracy nad książką okazało się, że muszę zmienić jej pierwszą koncepcję. Zrozumiałem bowiem, że zasięg terytorialny i przedmiotowy tematyki kresowej jest tak rozległy, że zadanie trzeba rozpisać na kilka lat i części. Tak powstał plan napisania kilku książek z tego cyklu.

Dotychczas ukazała się w roku 2006 część I, opisująca Lwów, Krzemieniec, część Podola oraz Huculszczyzny, a w roku 2007 część II, poświęcona Wołyniowi .

Pisząc część pierwszą zauważyłem, że lepiej wyłączyć z niej rozdział o poszukiwaniu rodzinnej Kamiennej Góry . Więc niejako równolegle, powstała minipowieść „Okruchy krainy Soczi” wydana w roku 2005 -  którą ktoś nazwał opowieścią o wymarzonej i rzeczywistej, małej kresowej ojczyźnie.

Gdy będąc w roku 2005 znów na Wołyniu, zwiedziłem rejon szumski, na terenie którego leżał spalony przez UPA kościół parafialny we wsi Kąty, w którym zostałem ochrzczony, powstał zamysł napisania kolejnej książki, która miała roboczy tytuł „Szumskie zapiski”. Wybrane fragmenty tej książki ukazały się na Ukrainie w dwujęzycznym wydaniu pod tytułem „Szumszczyzna w jeden dzień”.

Pragnę na forum przedstawić swoje wybrane teksty na temat Kresów, publikowane jak i dotąd niepublikowane. Będzie to zarówno proza jak i poezja.


Fragmenty rozpoczętej III części z cyklu „Kresy, przywracanie pamięci”.BERDYCZÓW 

 

Joseph Conrad

Kto nie zna powiedzenia: Pisz na Berdyczów. Tak więc miasto to jest kojarzone z nieznanym dokładnie adresem. Powiedzenie nawiązuje do czasów, gdy jeszcze nie było kolei żelaznej, a towary rozwozili po Kresach konnymi wozami barwni obieżyświaty, czumacy, będący  zarówno handlarzami jak i przewoźnikami. Właśnie daleki dla nas Berdyczów obierali oni na miejsce dłuższego, zimowego postoju, gdy trudno było gdziekolwiek dojechać z towarem i tutaj czekały na nich i dochodziły przesyłki pocztowe, bez podanego dokładnego adresu.

Jak podaje większość źródeł, znany na całym świecie pod nazwiskiem Joseph Conrad anglojęzyczny pisarz, urodził się właśnie w Berdyczowie. To nasz rodak, polski szlachcic herbu Nałęcz, Józef Teodor Konrad Korzeniowski. Przyszedł na świat 4 grudnia roku 1857. Rok 2007, z okazji 150 rocznicy urodzin pisarza, był przez UNESCO ogłoszony rokiem jego pamięci.   Jego matka, Ewelina z Bobrowskich była siostrą Stefana Bobrowskiego, jednego z przywódców Powstania Styczniowego, ojciec Apollo Korzeniowski był poetą i tłumaczem. Rodzice za działalność niepodległościową zostali w roku 1861 skazani przez cara na zesłanie do Wołogdy, znanej ze srogiego klimatu, dziś 250 tysięcznego miasta na północy Rosji.

Jako 4-letnie dziecko przyszły pisarz nosił żywność dla ojca osadzonego w warszawskiej Cytadeli.  Ślad tamtych wydarzeń znajdujemy w dedykacji na odwrocie jego zdjęcia z tamtego okresu: -”Ukochanej babuni, która mi pomogła biednemu Tatkowi ciastka do więzienia posyłać - wnuczek, Polak - katolik i szlachcic Konrad”.

W roku 1865 w Czernihowie nad Desną, jednym z najstarszych miast ziemi  kijowskiej, wspomnianym w źródłach już w 907 roku,  zmarła jego matka. Ojciec wrócił z zesłania śmiertelnie chory i zamieszkał z synem w Krakowie, gdzie zmarł w roku  1871. Józef Korzeniowski uczył się w krakowskim Gimnazjum św. Anny.

W roku 1874 chcąc uniknąć powołania do armii carskiej wyjechał do Marsylii, gdzie zaczął pracę jako marynarz. Odtąd morze, okno na świat i piękny, a groźny żywioł wymagający od człowieka odpowiedzialności, odwagi  i niejednokrotnie bohaterstwa, stało się jego wielką pasją. Gdy nie przedłużono mu wizy francuskiej, latem roku 1878 wyjechał do Anglii i zaczął karierę w Handlowej Marynarce Angielskiej. W roku 1886 otrzymał stopień kapitana i uzyskał obywatelstwo angielskie. Pływał na wielu statkach, docierając do portów na wszystkich kontynentach. Obserwował świat i ludzi, zbierał doświadczenia, notował swoje spostrzeżenia. Tak powstawał materiał do jego przyszłego, wielkiego dzieła pisarskiego.

W roku 1894 zrezygnował z pracy w marynarce, ożenił się z Angielką  i osiadł na wsi pod Londynem. Już jako mężczyzna dojrzały zaczął konstruować śmiałe, ciekawe psychologicznie  postaci bohaterów swoich powieści i opowiadań, w pełnym wyzwań i sprzeczności świecie. Wydał piętnaście powieści i osiem tomów opowiadań.

Pierwszą jego książką była wydana w roku 1895 powieść „Szaleństwo Almayera”. Do klasyki literatury poświęconej ludziom morza zaliczane są - „Murzyn z załogi Narcyza” i „Tajfun” oraz najgłośniejsza „Lord Jim”.  Akcja jego powieści rozgrywa się nie tylko na morzu; ale w wielu krajach wszystkich kontynentów świata. Do znanych i cenionych, w których osiągnął szczyt pisarskiego geniuszu, należy też „Nostromo”.

W dzisiejszym świecie biorącego górę w oddziaływaniu na masy ludzkie materializmu i relatywizmu prowadzących do nihilizmu, literatura Josepha Conrada może być jedną z bardziej ciekawych propozycji widzenia świata człowieka, jako przede wszystkim świata wartości i wyborów moralnych. Krytykował on w swoich utworach kolonializm, wyzysk, cynizm, pogardę dla biednych i słabych, nie tak nam obce i w dzisiejszych czasach tak wspaniale rozwiniętego, jaśnie nam panującego kapitalizmu. Najwybitniejszą z jego książek pokazujących negatywne strony kapitalizmu jest „Jądro ciemności”.

„Gry losu” wydane w roku 1916 przyniosły mu popularność. Wydawał także książki sensacyjno-polityczne, takie jak „Tajny agent”, którego bohater dokonuje zamachów terrorystycznych w Londynie oraz „W oczach zachodu” której akcja rozgrywa się w Petersburgu i Genewie i pokazuje polityczno-terrorystyczne kulisy rewolucji.

Joseph Conrad do końca życia czuł się Polakiem, chociaż nigdy nie dane mu było wrócić, ani nawet odwiedzić Polski.  Jakkolwiek pisał po angielsku, nie wyparł się swoich korzeni. Był wielbicielem twórczości Juliusza Słowackiego, dzięki której nie tracił kontaktu z klimatem Kresów i polskością. Napisał cykl artykułów o popełnionej na Polsce przez trzech sąsiadów zbrodni zaborów. Zmarł 3 sierpnia roku 1924.

Zdaniem wielu, Joseph Conrad jest najbardziej znanym na świecie z polskich twórców, obok Fryderyka Chopina.


Joseph Conrad i Balzac

Nad budynkiem dworca kolejowego w Berdyczowie wiosną roku 2008 góruje pięcioramienna gwiazda z czasów sowieckich, nocą oświetlona na jaskrawo czerwony kolor. Czasy sowieckie przypominają wyboiste i błotniste uliczki i wielkie kałuże pośród targowiska pod gołym niebem niemal w centrum miasteczka.

Jedne źródła podają liczbę mieszkańców tego miasta na ok. 85 tysięcy, inne na około 100 tysięcy.  Warto z kilku powodów je odwiedzić. Pierwszy to ten, że jest to miasto podawane najczęściej za miejsce urodzin wymienionego wyżej, znanego pisarza.

Drugi to ten, że można tu spotkać   wielu Polaków, a  w okolicy można znaleźć wsie w większości zamieszkane przez Polaków.

Trzeci powód, to ten, że warto zwiedzić jego zabytki, do których należą:

- Kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP z XVIII wieku z cudownym obrazem Matki Bożej,  który był sprawcą wielu cudów, przez co Berdyczów był nazywany ukraińską Częstochową.

- Warowny klasztor karmelitów bosych z XVII w., ufundowany przez ks. Janusza Tyszkiewicza  jako wotum za uwolnienie z niewoli tatarskiej w roku 1628.

- Pałac Radziwiłłów z XVIII i XIX w.

- Cerkiew prawosławna z XIX wieku.

- Kościół św. Barbary ufundowany przez Barbarę Radziwiłłówną w roku 1759 w kształcie drewnianym, murowany w roku 1826. W kościele tym, 14 marca  roku 1850 miał miejsce ślub Eweliny Hańskiej i Honoriusza Balzaka, o czym informuje tablica na froncie kościoła, upamiętniająca to wydarzenie. Pisarz zmarł tego samego roku, 18 sierpnia. Ewelina Hańska przeżyła w Paryżu jeszcze wiele lat. Zmarła 10 kwietnia roku 1882. Ona i Balzac pochowani są na słynnym paryskim cmentarzu Pere Lachaise.

Nie bez przyczyny wspomniałem dwóch ludzi pióra związanych z Berdyczowem – wybitnego znawcę morza i analityka ludzkich dusz - Josepha Conrada i wybitnego analityka ludzkich charakterów oraz rodzącego się kapitalizmu - Honore Balzaca. Niestety, nie udało mi się znaleźć adresu w Berdyczowie, pod którym urodził się Joseph Conrad.

A teraz, może nie dla wszystkich, zaskakująca puenta:


Niektóre źródła podają, że miejscem urodzenia Josepha Conrada jest Terechowa położona kilka kilometrów od Berdyczowa. Do dziś zachował się tam dworek Pilchowskich – rodziny matki pisarza, w którym mały  Konrad spędzał sporo czasu w dzieciństwie. Znajduje się tam muzeum pisarza, a co jeszcze ciekawsze, na froncie dworku umieszczona została tablica w języku ukraińskim informująca, że w tym domu urodził się wybitny pisarz angielski, Józef Conrad.

W ten sposób nasi sąsiedzi kategorycznie przesądzili o miejscu urodzin tego anglojęzycznego pisarza, dyskretnie nie wspominając o jego polskich korzeniach. Czyżby natrafili na nieznane innym badaczom źródła, definitywnie rozstrzygające pytanie o miejsce jego urodzin, natomiast nie natrafili na dokumenty, świadczące o jego polskim pochodzeniu?

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Jako jaskiniowiec,ale uduchowiony,jestem zmuszony żyć w świecie komputerów i popełniam wiele błędów.
Zauważyli Państwo, że podtytuł `Berdyczów` z mojej winy nie został wyróżniony i pogrubiony, to samo dotyczy kolejnego podtytułu.
Przepraszam
Alfeusz
avatar
Świetna literacko - i bardzo bogata faktami, rzetelna merytorycznie - publicystyka
© 2010-2016 by Creative Media
×