Przejdź do komentarzyDeszcz w Komracie
Tekst 1 z 1 ze zbioru: proza poetycka
Autor
Gatunekproza poetycka
Formaproza
Data dodania2026-01-19
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń22

Deszcz w Komracie



Szłam obok cerkwi. Moja czarna parasolka unosiła się jak wrona uwięziona w dłoniach.  Wiatr się wzmagał, szarzało od wschodu, gdzieś tam pohukiwał Pan Piorunów.

Sklepy powoli się zamykały, bałam się, że nie zdążę się schronić.

W ostatniej chwili zamknęły się za mną drzwi sklepu z bielizną, krainą podniet i kobiet.


Byłam wolna, nie chciałam, tak jak inne, marnować życia z lokalnym chłopaczkiem, który i tak wyjechałby do Polski na budowę, a w tym czasie drugi napatoczyłby się z kwiatami.


Wszystkie te majtki i staniki miały kolorystykę laluń z blokowisk.


W Komracie nie ma nic oprócz dziwnego języka i cerkwi.


Deszcz ustał, blade chmury lecą, flotylla statków Obcych.


Biegnę przed siebie, zrzucam buty.

-Hajda!- Wołam.

I tak do domu. Niech mówią, że jestem wariatką. Ja i tak się pakuję, będę sprzątać w jakiejś budzie w Kiszyniowie, a potem może Bukareszt albo Kraków?



  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×