Przejdź do komentarzyKartka 3. Pamiętam o 'Ogrodzie (Ciszy)'
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2017-02-20
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1125

Pamiętam o Ogrodzie [Ciszy]. Nieco spóźnione refleksje dotyczące „Ogrodowych iluzji” opublikowanych w Roku Pańskim 2016.


Ogród bywa rozmaity, gdyż to Bóg stworzył piękno, rajski ogród Eden (Rdz 2,8) do którego od początku ludzkich dziejów wszyscy podświadomie tęsknią, gdyż ogrody leczą nie tylko ciało, lecz przede wszystkim pokaleczoną rozlicznymi przeżyciami duszę, stanowiąc zarazem panaceum na pewne psychiczne schorzenia [par.: Izabela Czartoryska „Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów”,  Breslau 1808]. 

Mimo że w przytoczonym zdaniu może to zabrzmieć niczym początek osobliwego mitu, wszak właśnie te wymarzone ogrody pozostają prawie zawsze w zasięgu naszej ręki, a przede wszystkim – wyobraźni.


Ogród naturalnie bywa rozmaity, szczególnie w sierpniu, gdy wszystko dojrzewa, owocuje, ale i też niekiedy rozpoczyna swoją wyznaczoną porę siewu, kiełkowania, wzrastania, zakwitania etc., dzięki czemu patrząc na okładkę mimo woli przywołuję wspomnienie bladoniebieskiego, zapowiadającego spiekotę nieba, który się unosi ponad zieloną ścianą bluszczu oplatającego wysoki drewniany parkan ukrywający przed hałasem, kurzem oraz niepożądaną gawiedzią owo piękne – ogrodem nazywane miejsce - niemal samospełniające się marzenie, gdzie za moment skrzypnie furtka, pod krokami zatrzeszczy żwirowana ścieżka, zamknie i otworzy przestrzeń, realium przemieści się w złudzenie.


„Ogrodowe iluzje” tworzy 31 nazwisk Twórców różnych. Ich czytelnikami jest przede wszystkim forumowe koleżeństwo z niewielkim aneksem przysłowiowych „krewnych i znajomych królika”, do których pisząca niniejsze omówienie również się włączyła. Nakład – jedynie 160 egzemplarzy.


Ogród nie musi być powszechny; wystarczy, iż jest on sensownie rozplanowany wedle reguł literackich punktów widokowych. Ewentualnie jest to „ogród nieplewiony”. Może nawet piękniejszy od ogrodu zaprojektowanego, ponieważ akurat tutaj nikt nie musi się martwić o glebę, zacienienie, nasłonecznienie czy inne atmosferyczne wymagania. Dlatego podążając tropem alfabetu na własny użytek pogrupowałam występujące w Antologii nazwiska transmutując je niejako we wszelkie – moim oczywiście zdaniem – doń adekwatne rośliny:


Barbara Baldys – biała koniczyna, różowe stokrotki.


Józef Bilski - mydlnice, floksy, portulaka.


Ewa Colett – Boruta – nasturcje, nagietki, gaillardie.


Mirosław Chodynicki – maciejka, kwitnące poziomki, pelargonie, wrzosy.


Hanna Dikta – malwy.


Michał Witold Gajda – tzw. „zielsko”, czyli nawłoć, wrotycz, dziewanny, ostropest, mięty, lubczyk, arcydzięgiel , wrotycz, bylica, podagrycznik, dziurawiec zwyczajny, świetlik łąkowy, krwawnik, tasznik oraz im podobne.


Michalina Gałka-Nosiadek – cynie.


Hanna Glok-Lejk – dalie.


Janina Górecka – mak kędzierzawy, ponętki, driakwie.


Ewa Grochala-Włodek – złocienie [chryzantemy], mech, cedr, sosnowe szyszki.


Leon Gutner – goździki.


Marek Jastrząb – rojnik murowy, paciorecznik.


Jeremi Jastrzębski – czarnuszka damasceńska, majeranek, rezeda.


Jan Stanisław Kiczor – „słonecznikowate”.


Bożena Kluszczyńska – begonie, petunie, surfinie.


Halina Kobiela – rumianki, macierzanka, tymianek, kozłek lekarski.


Mariola Kruszewska – aksamitki, rudbekia, rącznik dłoniasty.


Tomasz Kowalczyk – lawenda, rozmaryn, winorośl.


Agnieszka Marek – mieczyki, kocanki.


Emilia Mazurek – niecierpki, hortensje, fuksje, passiflora.


Lila Helena Metryka – lwie paszcze.


Bogdan Piątek – pysznogłówki.


Marta Raczyńska – astry, wilce, lobelia.


Andrzej Sękowski – szałwie, bazylia.


G. Stadnik – werbena.


Małgorzata Szczepańska-Tomal – smagliczka, róża aptekarska.


Piotr Szelewicz – centuria, podagrycznik, rozchodnik.


Jarosław Trześniewski-Kwiecień – tamaryszek.


Edmund Warszawski – gwiazdnica, tasznik, rdest wężownik, nostrzyk.


Irena Zborowska – przegorzan.


Mariusz Ziółkowski – pszczelnik, naparstnica, melisa.


Po czym, już po sporządzeniu tego swojego nader subiektywnego rejestru bezwiednie przypomniałam sobie refren, jakże konweniującej z analizowanym tematem kultowej piosenki śp. Jonasza Kofty, żeby oraz na pewno:


„Pamiętajcie o ogrodach 

Przecież stamtąd przyszliście 

W żar epoki użyczą wam chłodu 

Tylko drzewa 

Tylko liście


Pamiętajcie o ogrodach 

Czy tak trudno być poetą 

W żar epoki nie użyczy wam chłodu 

Żaden schron 

Żaden beton!”


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Lubie tajemniczy nastrój i ciszę starych ogrodów, nieco jakby zagubionych i w tym zagubieniu, nieuporządkowanych i zepchniętych jakby na margines świata realnego.
© 2010-2016 by Creative Media
×