| Autor | |
| Gatunek | poezja |
| Forma | wiersz biały |
| Data dodania | 2026-01-30 |
| Poprawność językowa | - brak ocen - |
| Poziom literacki | - brak ocen - |
| Wyświetleń | 26 |

tak łatwo jest niedowierzać. a jednak:
znaleźliśmy się w punkcie skraplania. wilgoć,
aż wybrzmiewa. i jestem jak nieszczęsny uzależnieniec
z plakatów ostrzegawczo-propagandowych,
lub rysunków wykonanych na lekcjach plastyki:
mały i w kieliszku odwróconym do góry dnem,
czy w butli (na szczęście) bez wyjścia.
wiedz, pękam bez najłagodniejszego z płynów,
na skórze pojawiają się prawdziwe kaniony,
aż do tego stopnia wysycha mój,
niezbędny do życia, powietrzny kwiat.
wlewaj myśl za myślą, dotyk za dotykiem. solennie
przyrzekam popaść w nałóg (no dobrze: od dawna
w nim jestem i nie poddam się żadnym
kuracjawysyństwom!), odłaskawiać wszystko,
co niewarte choćby wspomnienia,
wyrywać z korzeniami chwastoidy,
cisnąć koktajlem Mołotowa w budynek
autoryzowanego serwisu Gwiazd Śmierci
i zwijać się w kłębuszek, niby mały kot,
mówiąc na dobranoc i aż do znużenia, to, co
istotne i nie z półprawd.
przysięgam kłamać całemu światu, że nie mam
pojęcia, czym jest twoje światło bezpieczeństwa,
ta kojąca przestrzeń, gdzie opalizuje woda.







