| Autor | |
| Gatunek | poezja |
| Forma | wiersz biały |
| Data dodania | 2026-01-20 |
| Poprawność językowa | - brak ocen - |
| Poziom literacki | - brak ocen - |
| Wyświetleń | 18 |

wydzielanie się płynnego budulca, jakkolwiek
zabawnie by to nie brzmiało. przepływ
prosto w głąb świata niedostępnego dla mnie,
bo z innych czasów. mówię i tętnię, a to
wszystko, by zajrzeć, przeżreć się przez ściankę
komórkową, przedostać za granicę, jaką stanowi
przezroczysta błona, wskoczyć do krainy
filmów z de Funesem, Pierrem Richardem,
do zapomnianego multiwersum gazet z lat
osiemdziesiątych (sterta sięgająca mi do pasa
jeszcze do około dwa tysiące drugiego roku
drzemała na strychu; niemal wszystkie były
mojej mamy, Kobieta i życie, Przekrój, Panorama,
nieliczne egzemplarze Przyjaciółki i kilka Motorów,
oczywiście taty).
albo na przykład... wkraść się w fabuły dzieł
Barei. za dobrze mi i zbyt nudno, czy ki czort,
czemu jedyna wycieczka zagraniczna, na jaką naprawdę
chciałbym pojechać, to taka na drugą stronę zegara,
do miejsc niedostępnych, epoki, gdy jeszcze nie
istniałem? a nie, chwila, jeszcze chciałbym
poznać treść dosłownie wszystkich książek,
spotkać się z tekstami, które niegdyś były,
ale przepadły, są teraz (jeszcze!)
i tymi, co wykwitną setki lat po mnie.
przywitać się z każdym,
jakby był to najprawdziwszy człowiek.
a potem wzlecieć wraz z ukochaną. gdzie? do
biblioteki, rzecz jasna. poczytać dzieła tworzone
na innych planetach. nawet, jeśli nie ma
takich tekstów, bo tylko przedstawiciele
rodzaju ludzkiego (choć, biorąc pod uwagę ogrom
Kosmosu, to mało prawdopodobne) są pisarzami.
poetami. poeźlakami. chcę kupować w księgarniach
antygrawitacyjnych! tak: pobyć trochę bardziej.
czytaj: czytać. całym sobą i o sobie, w niepowstałych
jeszcze albo/i niestworzonych językach!
...lub choć przeskoczyć do peerelu. oby z nią,
popisać bajkę dla dwojga
o zupełnie obcych czasach.
chcę trudnego narzecza, w jakim kląłbym
po rozbiciu Syreny 101 lub międzyplanetarnej
Wołgi, pragnę być bibliotafem więżącym
w sobie hektary tomów, morza tuszu.
i aby wszystko było w zasadzie po nic,
dla samej idei chłonięcia, posiadania,
statycznego przeżycia przygód.
aby było spalanie się na półkach.
śmiech zamiast przemijania.
śmiech z przemijania.







