| Autor | |
| Gatunek | przygodowe |
| Forma | artykuł / esej |
| Data dodania | 2026-02-18 |
| Poprawność językowa | - brak ocen - |
| Poziom literacki | - brak ocen - |
| Wyświetleń | 20 |

ROBERT KOCHA
Ależ to było pierdolnięcie! Zawsze wydawało mi się, że gdy nastolatek się zakocha, to w tle czai się grube szaleństwo, ale gdy to spotyka pana 50 plus… To może być tornado. Byłem tuż obok i omal mnie to nie porwało.
Pewien znany w Kielcach Robert poszedł na spotkanie towarzyskie do innego Roberta, któremu towarzyszyła Ania. Między nimi były jakieś zgrzyty, co często się zdarza w związkach. Mam jej dosyć, nie chcę już z nią być. To takie deklaracje, które niekoniecznie muszą być prawdziwe. Ona poczuła się źle w tej sytuacji, a Robert zaczął drążyć temat. I rozmawiać głębiej z Anią.
Ja tego jeszcze nie rejestrowałem, nie byłem tuż przy i nie wiem ile to trwało, ale po jakimś czasie Robert z tą porzuconą Anią, podniesioną i przejętą przez niego, zaczął się „lansować” jako para. Przyszli do nas – jakiś alkohol, taki evencik towarzyski. Miłe spotkanie.
Robert był zachwycony. Bo zresztą był dosyć prosty do obróbki – jak Ania mu powiedziała po seksie, że nigdy z nikim nie było jej tak dobrze jak z nim, to był już ugotowany. Kupiony, przejęty. Sfinansowana przez niego wyprawa do hotelu w Chęcinach. Ania zachwycona. Robert coś wymyśla – Ania zachwycona. Trwało to może pół roku, a potem dup!, dość, koniec. Pobawiła się i znudziła. Porzuciła jednego Roberta dla drugiego Roberta. Ten jednak postanowił o nią zawalczyć. Bo skoro on jest taki super zabawny towarzysko i taki świetny w łóżku…
Pan 50 plus, zakochany po uszy, przestaje myśleć rozsądnie, bo to może taka ostatnia szansa w życiu. I przyszedł do mnie. Napiszesz na ścianie bloku na wprost jej okien, że ją kocham? Nie. Czemu? Przecież to ja cię do tego namówiłem? Ale to ja napiszę i to mnie ukarają. Nie wiem, czy to napisał, czy nie. Ania mieszkała na 1 piętrze. Robert któregoś dnia wdrapał się do niej po balkonach – otwarte drzwi – i posypał jej łóżko różami. Już wtedy z nim nie rozmawiała, ale głupia nie była i pewnie się domyśliła tego, kto jest autorem.
Chciał z nią porozmawiać, mając nadzieję, że ją przekona. Ona miała inny plan i unikała go jak mogła. Przez te kilka miesięcy razem sporo się o sobie dowiedzieli. Ona zaczynała pracę o 6, wyruszała z domu przed 5. Więc Robert postanowił spotkać ją w drodze do pracy, a że mieszkał na drugim końcu miasta, więc łapał jeden z pierwszych autobusów i jechał pod jej dom, zaczajał się tam. Wyruszał koło 4. Jakoś udawało się jej go unikać. A potem chyba zrozumiał, energia mu się wyczerpała.
To tornado mnie nie wciągnęło, ale było blisko. Ona nie oskarżyła go o stalking. Wróciła do poprzedniego Roberta. Widuję ją, ale ona już mnie nie zna, nie chce poznawać na ulicy. Tak sobie to w głowie układam, że ona poprzez tą intrygę zrobiła sobie reset w związku, ułożyła go bardziej na swoich zasadach.
Ale to przetoczyło się tuż obok mnie.







