Przejdź do komentarzyAn(n)a
Tekst 1 z 1 ze zbioru: sauté
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2013-09-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1738

Moja  przyjaciółka ma na imię An(n)a. Zjawiła się u mnie przeszło dwa lata temu i od tamtej pory jesteśmy nierozłączne.  Dzięki niej stałam się zupełnie innym człowiekiem. Tak wiele jej zawdzięczam...  Nie zrozumiesz, nawet, jeśli Ci wytłumaczę. Nieważne, jak długo i namiętnie wykładałabym Ci wszystkie argumenty „za” – Ty i tak znajdziesz jakiś „przeciw”. Ile to już razy próbowano nas rozdzielić, jak wieloma metodami mącić w naszej przyjaźni. Ona nie odejdzie, to najwierniejsza towarzyszka.


Dopóki nie poznałam An(n)y moje życie miało smak ołowiu, bezruch mroźnego poranka i dźwięk tłuczonej szklanki. Każdego dnia budziłam się z myślą o niedorzeczności własnej egzystencji, o absolutnym braku logiki we wszechświecie, który wypluwa z siebie stworzenia tak przykre, jak ja. Mój dom wypełniały pułapki w postaci ukrytych luster. Nie potrafiłam ich zignorować, choć prawdziwych luster pozbyłam się już dawno. Przeszklone drzwi bezczelnie łapały moje odbicie, połyskliwy okap nad kuchnią zniekształcał rysy twarzy. Przemykałam więc po domu niczym żołnierz na polu walki, ukrywając się przed wrogiem – świadomością siebie samej.


Dwa lata temu An(n)a pochyliła się nade mną, podała mi pomocną dłoń i pokazała, że może być inaczej. Uczepiłam się jej rad, niby rzep psiego ogona, ale ona nie protestowała nawet wtedy, gdy nic nie dając w zamian, wciąż brałam bardzo wiele. Chciałam świętego spokoju i żeby nas w końcu zostawili same. Czy naprawdę tak trudno było zauważyć, że jesteśmy dla siebie stworzone? Ona nie istniałaby beze mnie, ja nie mogłabym dłużej funkcjonować bez niej. Jej odejście rozczłonkowałoby mnie na kawałki, umierałabym powoli w bolesnym niebycie.


An(na) mówi: możesz być piękna.

To bardzo proste, mówi, to taka łatwa droga. Nie męcz się ze sobą, już za dużo męczysz się z innymi, możesz być piękna, tłumaczy, tylko zacznij liczyć kalorie.

Słucham An(n)y, bo tylko jej słowa trafiają do mnie jak proca do celu. Jest moją królową, a ja wiernie i chętnie wykonuję rozkazy. Ona jedna słucha i rozumie, wie, że muszę zacząć dbać o siebie, że nie można całe życie ukrywać się przed lustrami.


Etykiety na produktach spożywczych stały się moim pobratymcami. Ich codzienna analiza porządkowała mój bałagan, uciszała hałas w głowie, który wcześniej nie ustawał. Tabele kalorii niczego nie ukrywają, mówią wprost: zjedz batona, a przytyjesz – teraz, zaraz, nawet jeszcze dziś. Nie zawiodą i nie zdradzą. Można na nich polegać. Obserwowałam ludzi w sklepach. Nikt z nich nie czytał opakowań. Nikogo nie obchodził skład produktów wkładanych do koszyka. Myślałam sobie wtedy, jak to dobrze, że mam An(n)ę, jakie szczęście mnie spotkało w dniu, gdy stanęła w moim progu. O ile bogatsza się stałam, znając pułapki kalorii, potrafiąc je odszukiwać w najmniej podejrzanych miejscach. Najpiękniejsza zaś była świadomość, że nareszcie coś kontroluję, jedzenie stało się moim podwładnym, ja zaś jego królową.


Anna nie mówi: spójrz w lustro, jesteś piękna.

Anna mówi: nie patrz w lustro, wejdź na wagę, a kiedyś w końcu będziesz piękna.


Moja przyjaciółka ma na imię An(n)a i jest to przyjaźń aż po grób.

  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Słusznie! Zamiast czytać między wierszami, czytajmy nie tylko wiersze wers po wersie oraz O-R-A-Z ETYKIETY NA PRODUKTACH W MARKETACH.

To nas ocali - nasze dzieci, wnuki i prawnuki
avatar
An(na) czyli anoreksja...
Bardzo ciekawe.
© 2010-2016 by Creative Media
×