Przejdź do komentarzypod powieką
Tekst 2 z 7 ze zbioru: Miasto adoptowane
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2013-09-20
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1551

niosę ten sam obraz miasta

który został w źrenicach ptaka

odlatującego na południe

nawlekam na różaniec wspomnień

drzewa i dachy na nieboskłonie

chwile radości odpoczywające

na ławce w cieniu wierzb

z powierzchni jeziora zbieram

chwilowy romans wiatru z falą

chowam we włosy szelest liści

co zatoczyły z czasem koło

kiedyś

powrócę wiosennym ptakiem



  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo lubię wiersze w których wspomina się np swoje miasto.
Szczególnie pierwsze dwa wersy bardzo na tak:
"niosę ten sam obraz miasta
który został w źrenicach ptaka"

Pozdrawiam :)
avatar
Człowiek jest koczownikiem z przymusu. W jego naturze jest stróżowanie/pilnowanie spuścizny ojcowizny. To, że nadal narody odlatują het! w obce strony za chlebem - to jeden z rodzajów wymuszonej autodestrukcji.

U nas już w XIX stuleciu o niszczących skutkach emigracji pisali Conrad-Korzeniowski, Sienkiewicz (w reportażach z Ameryki, w powieści "W pustyni i w puszczy" i w "Latarniku"), w USA J. London i J. F. Cooper, w Rosji na obczyźnie wielki Turgieniew, żeby wymienić tylko pierwszych z brzegu
avatar
Pod powieką emigranta w mieście adoptowanym (patrz nagłówki wiersza i zbioru) kryje się święty obraz krainy dzieciństwa

kiedyś powrócę
wiosennym ptakiem

(patrz ostatnie wersy - cytat z pamięci)
© 2010-2016 by Creative Media
×