Przejdź do komentarzyRynek ring
Tekst 9 z 89 ze zbioru: M jak Milicz
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2013-10-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1836


Rynek ring


Wychodzę jak zwykle.

Chłonę ciszę niedzielnego zmierzchu.


W południowo wschodnim narożniku Rynku,

u zbiegu Kościelnej i Polskiej,

dwóch, na oko po trzydziestce,

żylastych szczuplaków

nagle wkracza na ring.


Okładają się pięściami po gębach i torsach;

doskakują, wyginają, odskakują, kluczą.

Jeden trafia więcej, drugi

więcej obrywa.

Czasem któryś wyprowadza

cios z buta.


Trzech, ze śmiechem, komentuje z cicha.

Kilku innych, obserwując z dala,

ma uciechę:

- Nie trza kasy na ring Tyson-Gołota.

Oto Franiu i Kaziu.

- Takich dwóch, jak nas trzech,

nie ma ani jednego.

Jeden lub obaj, padną na bruk za darmo.

- A może jeszcze postawią.


Z trudem zbieram swoją ciszę.


Do północy gonią mnie słowa piosenki:

Bogaci głośno lamentują,

biedni cicho się śmieją...


20 października 2013

Z cyklu Scenki


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Samo życie w durnym życiu ;)))

Serdecznie :-)
avatar
Każdy nasz rynek ring u zbiegu Kościelnej i Polskiej (patrz nagłówek wiersza) ma swoich odwiecznych gladiatorów - i murowaną widownię
© 2010-2016 by Creative Media
×