Przejdź do komentarzyAntoś M. w formie nieustającej
Tekst 4 z 11 ze zbioru: Posłaniec pana B.
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2013-11-03
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń2692

Dzień dobry, Szefie. Przybyłem dzisiaj, tak jak miałem. Brrr, ale zimno i nieprzyjemnie po drodze. Ale Szef każe, to jestem.


A właśnie, mógłby Szef małą przyjemność mnie zrobić? Maciupeńką. Tyle lat już posłuję. No bo zimno się naprawdę zrobiło. Czy tak trochę..., co? A to moja wina, że nie urodziłem się bliżej równika? A na moich antenatów, że kiedyś wyszli z Afryki w północne regiony, złego słowa nie powiem. Co to, to nie. Sam Szef poucza, że przodkom należy się szacunek. To co? Mam czekać aż pół roku?! Nie, nie mam takich możliwości, aby co sześć miesięcy zmieniać zamieszkanie. Nie mogę skakać z jednej półkuli na drugą. Echh, widzę, że Szef dzisiaj coś nie w sosie. No dobra, już sprawozdaję.


Bo widzi Szef, od trzech lat ciągle się kotłuje w sprawie tej katastrofy smoleńskiej. Zresztą już sprawozdawałem. Nawet religia smoleńska powstała. Tak, to ci, co udają, że ciągle  w Ciebie wierzą, a na boku inną wiarę wyznają. Sekta taka. W tej sekcie ich główny prorok Macierewicz, Antosiem  z miękka zwany, przez te minione lata z mozołem tworzył tezę o zamachu, na polecenie swojego najważniejszego guru, Jarusia. Ile to już Antoś teorii wywlókł! Sztuczna mgła, jakieś magnesy, gazy, promienie,wybuchy w samolocie... Iluż niby ekspertów od udowadniania maluczkim tego zamachu, Antoś znalazł na świecie. Szef zresztą wie. No i ta herezja się rozrastała, bo nie było przeciwdziałania. Ale ostatnio wreszcie w moim tuziemczym kraju zaczęto obnażać ich bajeczki. Jak to mówią, worek się rozpruł i szydło wyszło. Tak u nas mówią, kiedy Ituriel włócznią swą zaczął dotykać te prawdy prawie objawione Antosia. Ależ Szefie, to on tak objawiał, więc do niego pretensje, że wchodzi w Twoje kompetencje, nie do mnie. Ja tylko sprawozdaję przecież, zresztą mówię, że tylko `prawie objawione`.


No więc, jak zaczęto ukazywać prawdziwą `prawdziwość` tych prawie objawień ekspertów Antosia, to zaczęło mu się wszystko sypać. Te uniwersytety na świecie odcięły się od swoich wykładowców, tych niby-ekspertów, że to ich prywatne bajki, a nie uczelniane. Żeby Antoś przestał się powoływać na nie. Taki jeden ekspert, Nowaczyk mu jest, dostał nawet wymówienie z pracy za to. Inny, niejaki Rońda, w chwili szczerości przyznał się, że wszystko sobie wymyślił, po prostu zablefował jak w pokerze, aby nową wiarę utrwalić, a zwolenników sekty umocnić w nowej wierze. Tak, Szefie, on sobie z tragedii śmierci wielu ludzi i rozpaczy ich najbliższych, grę w pokera zrobił. Inny znów, jakiś Cieszewski, udowadniał na podstawie zamazanych zdjęć z góry, że brzoza o którą uderzył skrzydłem samolot, była już kilka dni wcześniej ścięta.  Tyle, że inni moi tuziemcy szybko odkryli, że pomyliło się temu Cieszewskiemu o kilka metrów, to nie było to drzewo. Ale na razie jeszcze próbuje ten `ekspert` dalej brnąć. Niech brnie, bagno jest głębokie..., to takie powiedzenie, Szefie.


Najlepsze jaja jednak były..., przepraszam, wyrwało mi się. Chciałem rzec, że trzeba było widzieć kiedy ten Antoś, wraz ze swoim niby-ekpertem Biniendą, sfałszowane zdjęcie ciągle pokazywał. Zdjęcie niby niezłamanego skrzydła o tę brzozę. Że to oficjalne zdjęcie z takiego raportu Anodiny. Okazało się, że nie z raportu, tylko z jakiegoś blogu blogowicza stamtąd. Okazało się też, że ten blogowicz świadomie sfotoszopował..., no, znaczy poprawił te zdjęcie złamanego skrzydła, aby pokazać, jak wyglądałoby, gdyby nie uderzyło. o brzozę. Tyle że o tym napisał! Znaczy ten blogowicz. A eksperci Antosia nie doczytali. Nie doczytali, skąd to zdjęcie, nie doczytali, że jest fotomontażem. Ale się Antoś zaczął, po tym ujawnieniu, kręcić! Jak smród w gac..., no wiem, że takich  słów nie powinienem używać, ale czasem się wymsknie. W końcu jestem Posłańcem, ale tylko ludzkim, Szefie. Przepraszam. No więc, Antoś zaczął kręcić i kręcić, aż umilkł. Nagle całkowicie o tym zdjęciu zapomniał. Za to wszystko inne z dowodów, przedstawianych przez rządową komisję Laska od wypadku, jest sfałszowane. To znaczy Antoś tak twierdzi. Przecież musi jakoś przykryć jedno drugim, a przede wszystkim wyznawców nowej religii w wierze utrzymywać. Wyznawców trzeba mu jak chleba, więc kocioł pod parą utrzymuje, ciągle nowego paliwa dorzuca. Aby buzowało, nie trzeba dużo. I tak wszystko chłoną jak gąbka. Taki to typ wśród moich tuziemców, Szefie. Nie muszą myśleć, wystarczy że wierzą. To dużo prostsze niż myślenie. Że co? Po co? Ależ, Szefie. Przecież wybory będą, a wyznawcy to najwierniejsi wyborcy. Tacy nie zmienią frontu, ale żądają jednego w zamian - aby paliwa dla podtrzymania ich wiary nie zabrakło. Więc Antoś dostarcza. Chociaż ostatnio jego szef Jaruś trochę marudzi, że paliwo coraz pośledniejszej jakości, a pomocnicy palacza jakoś opadają z sił. Ale cóż zrobić. Jakie paliwo, takie ognisko. Jacy pomocnicy, taka dmuchawa. Dziurawa, ledwo dmuch daje, ale zawsze lepsze to niż nic. Wie Szef, starają się jednak ci pomocnicy. A gdzieżby indziej mogli zaistnieć? Nikt o nich nie słyszał, a tu nagle - media, zainteresowanie, dziennikarze mikrofony podtykają. Taka sława. To nic, że to króciutkie celebryctwo, to nic, że niedługo znowu pójdą w zapomnienie. Albo, co gorsza, zostaną w pamięci jako ci, którzy woleli stracić szacunek kolegów swoich i zwykłych ludzi, dla chwili zaistnienia. Nieważne jak, ważne dla nich, że zaistnieli. Tak, Szefie, dla chwili wyrwania się z tłumu, niektórzy potrafią poświęcić wiele. Wiem, wiem, że każdy ma wolną wolę, przecież ją dałeś, Najwyższy. Ale tak ją marnować, cały dorobek życia na śmieci wyrzucać? A zresztą, jak Szef rzecze, to ich sprawa. Jakie ich postępki, tak i są oceniani.



No i tak to się toczy, Szefie, W kółko Antoś. Znaczy w kółku wyznawców stoi Antoś i dyryguje pomagierami swoimi. Jedyne, co dobre, to te kółko wyraźnie się zmniejsza. Ale najwytrwalsi zostaną, oni uwierzyli i koniec. Szefie, dlaczego niektórzy nie używają rozumu, tylko bezkrytycznie wierzą? Przecież, dałeś im, o Najwyższy, rozum. Aby nie tylko wierzyli, ale i myśleli. Co Sokrates? Szef o tym, co żył jak jeszcze nie wiedziano, że istniejesz? Ale przecież on rozdzielił dobro od zła, a nie rozum od jego braku..., ach, no tak. Coś tam o tym też powiadał. Mówi Szef, że tak będzie zawsze? Aha. Faktycznie, jakby nie było określenia zła, to i nie wiedzielibyśmy, kiedy jest dobro. To znaczy, że gdyby nie było tych niemyślących, to trudno by było odróżnić tych, co się jednak rozumem posługują? Logiczne. Jednak jak Szef powie, to wszystko się rozjaśnia :)



Co, już więcej dzisiaj nie? Ale ja mam Szefie jeszcze mnóstwo do powiedzenia. O dziwnych wyborach w PO-partii u mnie w kraju rządzącej, o takim jednym Dydyczu wśród purpuratów, co dalej chce ukrywać pedofilów. Mam też coś do pośmiania się z takiego posła z prawicy, Wiplera, co tak świętował poczęcie piątego swojego dziecka, że ho ho!  Przecież nie będę wciąż na poważnie, Szefowi też należy się chwila oddechu. To co, mogę jeszcze? Nie? Jak Szef chce. Na następnym? To do widzenia, o mój Najwyższy.

  Spis treści zbioru
Komentarze (8)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo ciekawy i niezwykle aktualny przekaz Najwyższemu, a dodatkowo napisany żywym, barwnym językiem i ze swadą.
Przykro mi, ale pojawiło się trochę potknięć językowych, więc zwyczajowo je wymienię. Nie jestem przekonany, czy istnieje słowo "echh", gdyż w żadnym słowniku go nie znalazłem. "Eh" lub "eh!" na pewno. Nie ma też wielokropka połączonego z przecinkiem (...,), a takie znaki użyłeś aż sześciokrotnie. Zwrot "niby-ekspert" dwukrotnie napisałeś poprawnie, ale raz napisałeś "niby ekspert", czyli źle.
Stawiasz za dużo przecinków. Zbędne są przed: na polecenie, Antoś znalazł, jak zaczęto, grę w pokera, niektórzy, co dobre. Natomiast brakuje przecinków przed: kiedy ten, że wierzę, dałeś.
Zbędna jest kropka przed "o brzozę". Po przedostatnim akapicie zamiast kropki postawiłeś niezrozumiały dla mnie znak :). W zwrocie "W kółko" "w" powinno być małe.
avatar
Świetny felieton! Piszesz w żartobliwej formie o bardzo ważnych sprawach. Nie umiem tego zrozumieć, że ludzie wykształceni zapominają o swojej pozycji naukowej i wolą stracić twarz dla chwili rozgłosu.
A wyznawców religii smoleńskiej nic nie przekona i nie dadzą sobie wmówić, że białe jest białe.
avatar
Janko, dziękuję za merytoryczne uwagi.Oczywiście, powinno być "eh", a nie "echh". Podobne do "ach!, a jednak trzeba zapisywać inaczej. Niby-ekspert" bez myślnika wpisałem pomyłkowo. Z przecinkami... to jest problem :) Przecinki po wielokropkach wprowadziłem po raz pierwszy. Zapamiętam, że się nie używa.

Piórko, niektórzy ludzie mają tak ogromne parcie na szkło, że wiele poświęcą. Nawet dotychczasową pozycję naukową. Niestety.
Co zaś do wyznawców religii smoleńskiej - to typowe bielmo na umyśle. Wszystko, co wprowadza wyłom w takiej religii, jest a priori odrzucane przez nich. To fanatyzm.
avatar
Nauka i kultura schodzi na psy. Dzisiaj na topie są celebryci. Kiedyś to miejsce było zajęte przez aktorów i ich skandaliki, dzisiaj nawet naukowcy mają parcie na szkło. Coś okropnego...
avatar
Piórko, aż tak bardzo bym nie uogólniał. Ciągle starsze pokolenia narzekają na nowe i "zmiany obyczajów". Od razu nasuwa mi się na myśl Platon i jego "Państwo". Jednak świat się rozwija, jednocześnie zmienia. Wielu nie lubi zmian.
Natomiast jest przykrą rzeczywistością we współczesnych mediach, że ważniejszym newsem jest dla nich "przypadkowe" odsłonięcie piersi czy majtek przez jakąś nową celebrytkę, niż ważne wydarzenie naukowe czy kulturalne.
avatar
I o tym mówię, to jest okropne. Dobry news będzie jak człowiek pogryzie psa. Jaki popyt, taka podaż.
avatar
Szef na pewno wie i kto wie czy już nie grzmi - ciszej nad tymi trumnami!
avatar
Ciszej...
Niektórzy nawet śmierć cynicznie wykorzystują do politycznych celów, mając pełną buzię "patriotyzmu".
© 2010-2016 by Creative Media
×