Przejdź do komentarzyOBRZYDLIWA ULICA / 2 /
Tekst 16 z 40 ze zbioru: Inne opowiadania
Autor
Gatunekproza poetycka
Formaproza
Data dodania2015-03-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1900

1


OBRZYDLIWA ULICA /2 /


Od rogu obrzydliwej ulicy widać było sady. Za nimi, nad wierzchołkami drzew wznosiła się Czarcia Górka. Na Czarciej Górce był cmentarz, magazyny wojskowe z rampą kolejową a w dole stara zajezdnia tramwajowa.

Zdarzyło się, że jednego dnia wezwano nas na Czarcią Górkę, bo problem się pojawił...

Na domiar złego, z problemami też mieliśmy kłopoty... U nas ściany dostawały uszu - wystarczyło kichnąć, żeby ciemnota z obrzydliwej ulicy mówiła nam „na zdrowie”.

Dlatego o niektórych rzeczach nie można było rozmawiać. Tylko jak o czymś nie mówić, kiedy powiedzieć trzeba?..

Tak więc, jednego dnia dostaliśmy wiadomość, że kogoś diabli wzięli i należy przyjść po szesnastej... Skoro diabli wzięli, to znaczy, że udać się należy na cmentarz, na Czarcią Górkę.

Pogrzeb był skromny – zebrało się ze dwadzieścia osób nie licząc grabarzy. Dół wykopano w piasku na pustej łączce, gdzie rosła pożółkła trawa pomieszana z koniczyną. A że problem trzeba było pokazać, trumnę przed złożeniem do grobu otwarto...

Wtedy nasza świadomość wzrosła jeszcze bardziej a razem z nią wstręt do obrzydliwych kolejarzy – zwłaszcza tych z obrzydliwej ulicy, gdzie jakiś szmarawoz dyktował co i jak trzeba zrobić, żeby więcej zarabiać.

Głowę nieboszczyka osłaniał, niby okrągła czapka, gruby bandaż posklejany plastrami. Stojący z boku mężczyzna wyjął z kieszeni swoją chustkę do nos - białą z cienkimi paskami po brzegach. Otarł zmarłemu usta. Chustkę wrzucił do grobu. Teraz wszyscy zobaczyli równy i pełny rząd wyszczerzonych zębów trupa. Trumnę zamknięto, pogrzebano i zebrani zaczęli rozchodzić się. Ktoś z goryczą rzucił, że to już nie jest Czarcia Górka ale Golgota...

Trudno dociec kto i w jaki sposób na obrzydliwej ulicy podchwycił ten temat. Parę dni po pogrzebie usłyszeliśmy, że coś nam „gulgota” i powinniśmy poważnie pomyśleć o swojej kanalizacji. Od tego czasu zaczęliśmy zwracać większą uwagę na słownictwo ciemniaków i poddawać je badaniom. Im powiedzieliśmy tylko, żeby liczyli się ze słowami.



  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo ciekawe.
avatar
Świetna kontynuacja poprzedniego odcinka, ale z przykrością muszę dodać, ze kontynuowane też są drobne braki interpunkcyjne. Brakuje przecinków przede wszystkim przed zdaniami podrzędnymi: a w dole, nie licząc, a razem, co i jak, ale, kto i w jaki. Przykro mi, ale z tego powodu minimalnie obniżam ocenę za poprawność językową.
A przy okazji proszę o wyjaśnienie, kto to jest szmarawoz? Czyżby jakiś mechanik kolejowy? Znam słowo smarowóz, które dotyczy umorusanych mechaników samochodowych.
avatar
Słowo szmarawoz rzeczywiście dotyczy chyba mechaników samochodowych ale na kolei w ten sposób określano człowieka, który chodził z młotkiem i stukał w koła wagonów.
avatar
Jeśli ktoś lubi muzykę, może sobie dołączyć do tekstu
https://www.youtube.com/watch?v=M93Unlxd9C8
avatar
Ciekawa proza.
Muzyka pasuje idealnie do tekstu.
© 2010-2016 by Creative Media
×