Przejdź do komentarzyMafia
Tekst 8 z 51 ze zbioru: poważne historie
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2015-07-12
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1879

MAFIA

[ Rozdział usunięty z pamfletu „Czas bandytów”.

Tekst opiera się na wybiórczo i bałaganiarskim zbieraniu informacji, a także na niechlujnym ich ocenianiu. Jest zatem ledwie ciekawostką.]

Być może to określenie na wyrost, w porównaniu z tym, czego dokonały tak nazywane ekipy działające po wojnie u nas, a wcześniej i potem w innych krajach. Zakres działalności był jednak podobny, podobne metody i cele. Ponieważ – jak już wspominałem – większość piszących o tym okresie skupia się zazwyczaj na podziemnej walce konspiracyjnej, działaniach partyzanckich lub represjach okupantów, mafia majaczy jedynie gdzieś w tle i jedynie od czasu do czasu materializuje się na chwilę. Pewniki pojawiają się więc rzadko, więcej tu przypuszczeń i domniemań. Co do samego jednak faktu istnienia zorganizowanych grup przestępczych nie ma wątpliwości.

Okoliczności były sprzyjające. Pauperyzacja większości społeczeństwa, specyfika działania nowej władzy, łatwy dostęp do broni i przyzwolenie okupanta na działanie przeciw wyalienowanej z ogółu społeczności żydowskiej – to wszystko sprzyjało powstaniu grup przestępczych, które korzystały z sytuacji. To jest zauważalne, że Żyd jako ofiara konstytuuje, jest ofiarą założycielską – jak u Girarda – polskiej mafii. Ale Żyd jako symbol tylko początkowo, bo ofiarą mógł być każdy. Zbigniew Paszkowski[1] wspomina , że już pierwsze transporty więźniów do Oświęcimia, a dokładniej uciekinierzy z nich byli obiektem ataków grup bandyckich. Wielu z tych więźniów posiadało bowiem przy sobie drogocenne precjoza, złoto, waluty państw wówczas neutralnych zabierane na drogę, bo było to jedyne, co wartościowego udało im się zabrać ze sobą, choć i ubrania mogły stać się łupem – a na przełomie 1939/40 byli to głównie Polacy. Wkrótce potem okupant rozpoczyna akcję koncentrowania Żydów w gettach, stygmatyzowania ich w celu odróżnienia od reszty poprzez obowiązek noszenia znaków z gwiazdą Dawida. Wielu z nich ukrywa się i jednocześnie staje się obiektem szantażu ze strony tak zwanych szmalcowników, o czym wspominałem już wcześniej. Wkrótce potem zakazuje się Żydom oddalania się z gett, na co początkowo jeszcze zezwalano, a osadzona w nich bogata część tej nacji ma jeszcze na tyle pieniędzy, kosztowności i innych cennych walorów, by wciąż żyć na poziomie, do którego przyzwyczaili się przed wojną. Solidarność międzyludzka pojawia się tu tylko szczątkowo i te zasoby nie zostają obrócone na ratowanie życia współplemieńców lub polepszanie doli ogółu zamkniętych za murem, ale na utrzymanie wcześniejszych podziałów majątkowych i stylu życia. Szampan i kawior, a także inne towary luksusowe są dostarczane do gett przez wyspecjalizowane gangi, oczywiście za zgodą okupanta, bo jest na nie zapotrzebowanie i są chętni gotowi za nie płacić. Oczywiście zgoda okupanta nie jest bezinteresowna, konieczne są więc łapówki, co podnosi cenę, a brak kontroli i jawności tego procederu czyni z niego wysoce lukratywne zajęcie. Ubocznym tego efektem jest nawiązanie przez gangi bliskich znajomości z funkcjonariuszami hitlerowskiego aparatu represji. To rok 1942, a tego rodzaju działalność oznacza dla gangów istnienie stałego źródła dochodów – to już nie są incydentalne napady czy wymuszenia jak u szmalcowników. Ten epizod to   zarazem symbol dziwności tego czasu – oto agenci Gestapo pracują też dla Abwehry, ta ostatnia organizuje gospodarczo logistyczną część przedsięwzięcia, zaś Gestapo korzystało ze zdobytych w ten sposób informacji. Tu, na trudnym, ale niedocenianym odcinku Abwehra i Gestapo poszły ręka w rękę. To ewolucja i rozwój, wzrost. Rok 1942 to złoty okres w życiu gangów, które załapały się na wykorzystanie korzyści płynących z istnienia gett i zamknięcia w nich ludzi posiadających sporo wartościowych rzeczy. Potem jednak przychodzi rok 1943, w którym okupant likwiduje getta w całym kraju. Znika więc źródło dochodu dla gangów. Te jednak egzystują już na takim poziomie organizacji, że nawet jeśli pozbawia się ich możliwości działania w tej dziedzinie, to nie oznacza ich rozpadu. Wciąż wielu Żydów jest ukrywanych i to daje możliwość ich szantażowania.

Gangsterzy są bezwzględni i równie bezwzględna jest AK tępiąca ich działalność. 25 sierpnia 1943 zabity zostaje Borys Pilnik, szef gangu wymuszającego okupy od ukrywających się Żydów za nieujawnianie wiedzy o nich funkcjonariuszom okupacyjnego aparatu represji. A kiedy już ukrywający się nie byli w stanie opłacać się szantażystom, bo zostali wyssani ze wszystkich cennych walorów, jakie posiadali, ci sprzedawali ich okupantowi. Wycisnąć ile się da – Borys Pilnik tak skonstruował swą strategię utrzymywania się cudzym kosztem. AK likwiduje również gang „Laluni” działającego w oparciu o identyczny pomysł – najpierw zabijając większość jego ludzi, a potem jego szefa, Wilhelma Leitgebera, (…). Przeżyć udaje się jedynie Władysławowi Urbańskiemu. Wilhelm Leitgeber „Lalunia”, przed wojną skazany za zabójstwo kogoś ze swej rodziny, uwolniony w czasie wojennej zawieruchy, jako posiadający niemieckie pochodzenie trafia do polskiego Kripo. Szantażuje ukrywających się Żydów, wysysa ich z walorów, a potem aresztuje i torturuje. „Lalunię” ekipa z AK zabija w modnej knajpie, gdzie przesiadywali ludzie prowadzący lukratywne interesy z funkcjonariuszami okupanta. W czasie strzelaniny Mieczysław Fogg, śpiewający tam akurat, ukrywa się pod fortepianem... ( Próbowano to zrobić już kilkakrotnie wcześniej, ale Leitgeber przeżywał.)

Gangsterzy wiedzą o co idzie gra, jaka jest stawka i często współpracują z okupantem, sprzedając informacje na temat podziemia konspiracyjnego. Dlatego AK urządza przeciw nim także wymierzone akcje, o których wspominałem już także wcześniej – „Topiel” i „Kośba”. Przestępcza działalność gangsterów znana była funkcjonariuszom RSHA, ale ponieważ nie w nich była wymierzona, a w podbitą ludność, nie przeszkadzano im, tym bardziej, że pomagali oni zwalczać konspiracyjne organizacje, byli więc użyteczni. Łapówki i informacje – to korzyści, jakie odnosili z tej współpracy funkcjonariusze okupanta; bezkarność i częściowa chociaż ochrona  - to zyskiwali gangsterzy. Zamożni Żydzi jednak już pod koniec 1943 roku stali się mityczną kategorią społeczną, gangi szukają więc nowych źródeł dochodu.

To nie ja  wpadłem na pomysł takiego nazwania tej formy działalności – ale od takiego nazwania wziął się tej pomysł tej historii – pierwszy raz spotkałem się z tym w posłowiu do opowieści o kulturze

średniowiecznej Europy a’ propos autora, Manteuffla. Miał z nimi na pieńku, albo dostali na niego zlecenie, bo chcieli go zabić. Zapodawacz[2] książki tak to właśnie ujął: polska mafia chciała zabić ... Później spotykałem się z określeniem: zabity z inspiracji skrajnie prawicowej grupy mafijnej. Tak określił to Kazimierz Moczarski w „Rozmowach z katem”. Uwierzyłem w ten aspekt ich historii i przy pomocy argumentów zawartych w tej opowieści – zobaczyłem to tak.

Mordowali profesorów , inżynierów, działających  a nawet tworzących zręby państwa podziemnego. Tych, którzy organizowali struktury średniego i wyższego szczebla – menadżerów, jak powiedzielibyśmy dziś. Na historyka Manteuffla polowanie się nie udało, przeżył wojnę Ale Ludwik Widerszal i Jerzy Makowiecki  wraz z żoną Zofią zginęli 13. 06 1944. Na wspomnianego wcześniej historyka usiłowano dokonać zamachu jesienią 1944, już po powstaniu warszawskim, kiedy to ukrywał się w Pruszkowie. Wszyscy z nich reprezentowali centrowo lewicową klasę polityczną – Jerzy Makowiecki był od maja 1943 prezesem konspiracyjnego Stronnictwa Demokratycznego[3], a już wcześniej był szefem wydziału informacji BIP KG AK.

Oficjalnie, czyli w dominującym przedstawieniu tej sprawy, były to morderstwa na zlecenie prawicowych asocjacji. 14 lipca tegoż 1944 roku mafia uprowadza i wydaje w ręce organów porządkowych okupanta innych współpracowników BIP – profesora Marcelego Handelsmana i powieściopisarkę Halinę Krahelską. Tadeusza Manteuffel miał również zostać zdekonspirowany, a kiedy to się nie powiodło – ukrywa się od lipca 1944 – chciano go zabić. Trawkowski wskazuje jako wykonawców ekipę p. Andrzeja Popławskiego „Sudeczki”[4], powiązanego z prawicą, a właściwie ze środowiskami bliskimi NSZ, ale zaznacza, że był on jedynie wykonawcą.   Behawiorystycznie, w sensie użytkowym służyło to raczej nowej władzy, która nadciągała ze wschodu, bo eliminowało przyszłych menadżerów [i]opozycji. Tak to wyglądało w moim oglądzie. Skrajności lubią się przyciągać i tak to wyglądało po wojnie, kiedy wielu z prawicowych radykałów uznało za logiczną kontynuację endeckich tradycji sojusz z nową władzą, mianowaną przez sowietów i oddało się w jej służbę jako niby opozycja.


 

[1] Z. Paszkowski „Historie z tej ziemi” – to wojna widziana oczami późniejszego członka AL., owszem barwna, ale jak większość ludzi z tego kręgu autor ma skłonności do konfabulacji i koloryzowania, na korzyść reprezentowanego przez siebie ugrupowania, co odbiera takim relacjom walor wiarygodności.

[2] Stanisław Trawkowski przy okazji „Kultura Europy średniowiecznej” zestawionej z różnych tekstów Manteuffla.

[3] Powstałe w 1937 SD początkowo było kompilacją lewicy sanacyjnej, byłych członków rozwiązanej KPP i grup bliskich im ideowo – a więc opozycyjne wobec dominujących w AK byłych sanatorów.

[4] Była to nieco tajemnicza struktura istniejąca wewnątrz NSZ, o wysokim poziomie autonomii, nie wykonująca poleceń swojego dowództwa, stworzona w 1943 przez Huberta/ Herberta Jura „Toma”. „Organizacja Toma” była także odpowiedzialna za zabicie 18. 10. 1944 komendanta głównego NSZ Nakoniecznikoffa – Klukowskiego.

 
  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Z wielkim zainteresowaniem, przeczytałem. Z chęcią sięgnę do innych Twoich tekstów z tego cyklu.
avatar
To jest wyrzucony rozdział z książki. Napisałem go od nowa i jeśli uda mi się tą książkę wydać, to owszem. Nie powiem, że szukam intensywnie i ofensywnie, ale te kilka wydawnictw, którym ją zaoferowałem, nie były zainteresowane.
To jest historia o tym brzydszym obliczu naszego miejsca w czasie II wojny.
avatar
No cóż-można ręce rozkładać.Taka polityka,mentalnośc,religia, czy fix idea?Ktoś ma na to wpływ.
avatar
Im głębiej się wbijam w polską historie 1939 - 194..., to więcej znajduję takich makabresek. O "Żagwi", Żydowskiej Gwardii Wolności słyszałem już od jakiegoś czasu, ale ostatnio o nich poczytałem.
Ten czas to nie był czas prostych historii. Wszystkich wtedy ogarnął jakiś szał mordowania. Organizacje mordowały swoje kierownictwa - tak postąpiły NSZ, "Gryf Pomorski", "Miecz i Pług", PPR. Niemcy, Sowieci i Brytyjczycy też angażowali się w zadziwiające inicjatywy.
Był taki pomysł, że kiedy zaczęły się polowania na czarownice, to miało to swoje źródło w zarażeniu zbóż sporyszem. A co stało się w latach `30 i `40 z mózgami tych ludzi?
avatar
To są te spod dywana zamiecionego nasze koszmarne wojenne brudy, których nikt nie pierze ze względów czysto praktycznych, żeby sobie samemu rączek tych białych nie powalać, ponieważ Historia, prezentowana nam-maluczkim, musi być tylko sztandarowa.

Co jednak nie zmienia FAKTÓW.
© 2010-2016 by Creative Media
×