Przejdź do komentarzyKrótka historia techniki życia
Tekst 57 z 60 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2015-09-14
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1792

Pamiętam, że kiedy pierwszy raz ujrzałem na drodze do naszego zamku rozpędzony dyliżans z kotłem na miejscu woźnicy, krowa, którą żem akurat pędził do obory, rykła tak przeraźliwie, jakby się co stało.

A to tylko mój pan wracał z nowym nabytkiem z Londynu. Osobliwy ten wehikuł nie tylko bydlę zagonił pod dach, ale i mnie zmusił do wspinaczki na drzewo, bez co przez długi czas nie dawałem się namówić na zejście. Dopiero nocą zlazłem z gruszki i powolutku  podpełzłem do dziwa.

Przytoczyłem wspomnienie mojego prakuzyna z Anglii, dalekiego krewnego z czasów tak odległych, że nawet ja nie pamiętam, czy istniały naprawdę. Ale były, czy nie były, jedno jest pewne: pierwsze samochody budziły sensację. Bo jakże? Skrzynka bez konia, za to z imbrykiem gwiżdżącym jak stado opętanych? Poza tym nieludzki hałas i zabójcza prędkość do czterech mil na godzinę! Podobno mógł pędzić szybciej, ale wyszła ustawa, że z uwagi na popłoch wśród niezmotoryzowanych, a idących na piechtę gościńcem, przed czajnikiem poleci lokaj z chorągwią i będzie ostrzegał  przed niebezpieczeństwem.

Takie były genezy Pendolino i kto wie, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy się zatrzymali na wasągowym etapie.

I z przerażeniem odkryłem: nauczono mnie zachwytu nad ulepszaniem swojego elektronicznego istnienia, znerwicowanych oczekiwań na towarzyszące mu, techniczne nowinki, pędu  do matołkowatej postępowości!

Tum się rozmarzył: ech, gdyby nie było komórek, telewizji, atomówek, cybernetycznej pajęczyny i innych kamer w rzyci! Do Australii jechało by się z pół roku, a z powrotem, to ze dwa. O Marksie, Leninie  i pomniejszych Putinach nie byłoby wzmianek. Nie trapiłaby mnie informacyjne chaosy i natłoki zbędnych wrażeń, powierzchowne rozumienie świata, podejmowanie i porzucanie chwilowych zadań, szybka nuda i dekoncentracja, ta programowa niemożność skupienia uwagi przez dłuższy czas, nie doskwierałby mi przymus pogoni za coraz to nowszymi wrażeniami, nie chciałbym być wielozadaniowym, wielofunkcyjnym połykaczem doznań, a wolałbym być wczorajszym człowiekiem!

Lecz co rychlej wycofałem się z niewczesnych marzeń, bo uświadomiłem sobie, że w takim razie i mnie by nie było!


  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Tekst krótki, treściwy i jak w soczewce skupia problemy związane z postępem cywilizacji, a ponadto napisany piękną, poprawną polszczyzną.
avatar
Taa... może Owsianko by był, ale my byśmy o nim nie wiedzieli :)
Moją zasadą jest - zachować środek. Znaczy rozsądek i umiar, tak w nowoczesności, jak i zachowaniu starego. Znaczy ewolucyjnie.

W dwóch miejscach poprawiłbym zapis (drobne, więc nie wpływa na ocenę):
- *nie trapiłaby mnie informacyjne chaosy - nie trapiłyby mnie informacyjne chaosy,
- "a z powrotem to ze dwa" (bez przecinka). Nie jestem tego jednak pewny. Może Janko się wypowie.
avatar
Rzeczywiście, jest to najzwyklejsza literówka. Przecinek też jest zbędny. Podczas pierwszego czytania literówki nie zauważyłem, natomiast o zbędnym przecinku nie chciałem wspominać.
avatar
Gdybym miała wolność wyboru, gdzie i kiedy chciałabym żyć, to wybrałabym dwie możliwości:

nigdy
nigdzie
avatar
Tzw. postęp - to w rzeczywistości ostry regres. Do dzisiaj NIE ROZWIĄZANO żadnych ż a d n y c h społecznych problemów /alkoholizm, przestępczość, korupcja, przemyt dzieci i kobiet, prostytucja, analfabetyzm, bezdomność, bezrobocie, i resztę tych plag egipskich sobie dośpiewajmy/.

Owszem, je /społeczne problemy/ skrzętnie pomnożono /narkomania i narkobiznes, wyścig zbrojeń, na Wszechoceanie 5 plastikowych pływających wysp wielkości Francji, postępujące charłactwo dzieci, gigantyczne marnotrawstwo żywności, pandemia o zasięgu globalnym, masowe migracje ludności - etc., etc., etc./
© 2010-2016 by Creative Media
×