Przejdź do komentarzyNiekulturalnie o kulturze
Tekst 56 z 61 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2015-09-27
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń2358

Niekulturalnie o kulturze

Tytułem wstępu zacytuję ostatnie zdania pięknego artykułu Wachowicza: http://pisarze.pl/publicystyka/9935-mikolaj-juliusz-wachowicz-wedrowki-literacko-historyczne-cien-ciechanowicza-rozwaga-runcimana.html

Przeraża, kiedy na forach internetowych dyskutują o krucjatach osoby, które nigdy nie sięgnęły po Dzieje wypraw krzyżowych! Brytyjski uczony znał doskonale mentalność ludzi Wschodu, albowiem często wśród nich przebywał, a nie oceniał ich podług zachodnich schematów i standardów. Czytajmy więc Runcimana, czytajmy Ciechanowicza, pisarzy, których mądrości tak bardzo byśmy oczekiwali w zmienionej sytuacji geopolitycznej. Będziemy mądrzejsi o ich doświadczenia, wiedzę i refleksję – tak potrzebne nam w obliczu nowej wędrówki ludów. Jeśli zaś nie zgodzimy z wybranymi tezami bądź wnioskami, przynajmniej zaintrygują nas i skłonią do szukania innych rozwiązań.

Czytajmy zatem,  bądźmy zorientowani w otaczającej rzeczywistości, bo tylko wtedy dyskusja będzie miała sens, tylko wówczas nie stanie się kolejną słowną przepychanką: zbiorem emocjonalnych obertasów! Czytajmy, pogłębiamy wiedzę, ale nie tą uproszczoną, czerpaną z demagogicznego mędrkowania, gołosłownych pochrząkiwań i zaściankowych uprzedzeń, tylko tą, która wywodzi się ze sprawdzonych źródeł, z wieloletnich badań i realnych doświadczeń, opisów sporządzonych przez ludzi takich, jak Malinowski, Kapuściński, czy Ciechanowski, naukowców, historyków, reportażystów o ugruntowanej renomie.

Niestety, na temat kultury w mentalnościowo odmiennych krajach wypowiadają się ludzie, którzy zaledwie otarli się o PROBLEM; ich namaszczona i niepodważalna wiedza o stanie duszy człowieka z Afryki lub państw Bliskiego Wschodu jest tak samo teoretyczna, pobieżna i przenikliwa, jak wiedza turysty o kraju znanym z krótkiego postoju na lotnisku.

Nic dziwnego: współczesny człowiek skazany jest na medialne uproszczenia, na ustawiczne bombardowanie tendencyjną papką podawaną mu w zależności od przekaźnika. Zazwyczaj są tu surogaty masowej wiedzy, a że nie wszystkim uśmiecha  się weryfikacja tych uproszczeń - u źródeł, większość zadowala się plotkami, pogłoskami, zapatrywaniami powielanymi mechanicznie.  I ta poznawcza inercja ma duży wpływ na nasze decyzje, na częstotliwość popełnianych przez nas błędów.

*

Kluczowymi słowami rozważań autora są: mentalność ludzi Wschodu i różnorodność kultur uznawanych przez nas za obce, nieprzystające do naszej, europejskiej. I właśnie o tej różnorodności chciałbym rzec.

Zacznę od zgubnego przyzwyczajenia. Jesteśmy przyzwyczajeni do uważania, że tylko Europa ma kulturę, a reszta kontynentów potworzyła jakieś namiastki. Stąd antycypacja: wszelkie inne są gorsze, niewarte poznania, prymitywne kadłuby, karykaturalne twory, przypadkowe zlepki; nie to, co nasza, górująca nad resztą, w związku z czym uprawniona do rozszerzania się po całym świecie.

A przecież wiadomo, że wszystko, czego nie znamy, jest obce, a przez to wrogie. Pisał już o tym Herodot, ale to jego spostrzeżenie jeszcze nie dojechało do zalęknionych umysłów współczesnych ludzi; ciągle jesteśmy na aroganckim etapie rutynowanych przeświadczeń o swojej doskonałości.

Maria Janion w książce Niesamowita Słowiańszczyzna (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007, s. 221.) powiada: „Jeśli mierzyć kulturę umiejętnością czytania i pisania rozpowszechnioną wśród mieszkańców (nie kleru), to trzeba przyznać kręgowi bizantyńsko-słowiańskiemu znacznie wyższe kwalifikacje niż Zachodowi.”

O kulturowym współistnieniu pisał Malinowski, a w jego antropologicznych tekstach nie ma miejsca na ich dzielenie, wyodrębnianie lepszych od gorszych, nie ma nawoływania do wycinania innych w pień i narzucania własnej.

W każdej z pięciu części refleksyjnej książki o wspólnym tytule Lapidaria jej twórca, Ryszard Kapuściński, zwraca uwagę na bezpodstawne przekonanie o przewadze kultury europejskiej nad pozostałymi. W innych książkach, choćby w Rwącym nurcie historii, czyni analogicznie, trudno więc fakty te przeoczyć.

Mówi też o konflikcie Islamu Z Chrześcijaństwem, o niemożności jakiegokolwiek porozumienia. Pisze o znikomym procencie terrorystów w przeszło miliardowej grupie wyznawców tej religii. Zwraca uwagę, że zjawisko terroryzmu w państwach afrykańskich nie występuje, a jest w państwach arabskich. Zwłaszcza w Iraku, Afganistanie, Syrii.

Islam, co trzeba zaakcentować, jest młodszy od Chrześcijaństwa o siedemset lat. O ile Chrześcijaństwo ulegało reformatorskim przetworzeniom, to Islam jest pod tym względem nieugięcie konserwatywny; choć zmieniły się czasy, nadal kurczowo trzyma się skostniałych przepisów koranicznych i  zdecydowanie odrzuca asymilację.

*

Arbitralne wytyczenie sztucznych granic pomiędzy krajami poddanymi kolonizowaniu,  zaowocowało rozdzieleniem plemion, rodzin i klanów, a późniejsze odzyskanie wolności, obudziło w narodach – nacjonalizm: chęć zdobycia własnych praw.  Praw do swojej religii, swoich obyczajów, praw do etnicznego zjednoczenia i osiągnięcia kulturowej tożsamości.

Odrodzenie się nacjonalizmów w państwach postkolonialnych udowodniło, że zaprowadzanie europejskiego modelu kultury nie powiodło się na terenie Afryki: nie przyjęły się plany transplantowania europejskich obyczajów.

Co innego w Ameryce Łacińskiej. Tam doszło do swoistego synkretyzmu, kulturowej symbiozy, wzajemnego poszanowania odmienności, tam Europejczykom nie przeszkadzała żywiołowa religijność, wielobóstwo i wiara tubylców, ich fanatyczne pietyzmy i rytuały.

Warto zastanowić się, dlaczego jedne nacje potrafimy zaakceptować, innych natomiast nie tolerujemy. Dlaczego nie uwzględniamy faktu, że są rożne formy Islamu: łagodny  w Azji i radykalny, wojowniczo wynaturzony w Afryce. Dlaczego potępiamy go ryczałtem, nie troszcząc się o zrozumienie przyczyn jego podziału.

*

Jak pisze Juliusz Wachowicz: historia zatoczyła koło nadspodziewanie szybko, a Europa pewnie popełni błędy minionych epok. Analogii mamy sporo: wtedy pochód Timura, tureccy uciekinierzy, genueńscy pośrednicy, dziś furia Państwa Islamskiego, uchodźcy tudzież kombinatorzy syryjscy i niesyryjscy, pośrednicy tureccy. Zniszczenie równowagi na Wschodzie wywołała pośrednio zachodnia interwencja: ongiś jawna i militarna, teraz – ideologiczna i utajona (podkreślenie moje).

Specjalnością UE było i jest ślimacze tempo podejmowania działań. W miesiąc po informacji o nadciągającym kataklizmie, zwołujemy zażarte obrady o niczym konkretnym, sympozja do wymiany dyplomatycznych misiów i odprawiamy celebry na temat czegoś, co już za godzinę będzie nieaktualne.

A zwołujemy na ostatnią chwilę; ociężale, jakbyśmy nie wierzyli w sens swoich narad i dopiero gdy palą się fundamenty UE, zabieramy się za budowanie przeciwpożarowej studni; zamiast pilnie, to na ostatnią chwilę.

Tu przytyk: kto jak kto, ale przewodniczący Rady Europejskiej powinien wiedzieć, że  nasz kontynent nie może tracić czasu na rozlazłe wyczekiwanie, że teraz chodzi o szybkość reakcji na realne zagrożenie.

W obliczu niekontrolowanej inwazji wygnańców z terenu dotkniętego wojną, wędrówki ludów przybierającej kształt spanikowanego najazdu Hunów, powinniśmy skupić się na rozwiązywaniu problemów w miejscu ich powstawania, gdyż jest to jedyne wyjście. Zamiast tego debatujemy o zamykaniu ażurowych granic na pluskiewkę, o doraźnej pomocy, o kwotach i liczbach ludzi pędzących w amoku.


  Spis treści zbioru
Komentarze (19)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Przeczytałem z uwagą no i w wielu kwestiach się nie zgadzam. A szczególnie na powoływanie się -na autorytety takie jak Kapuściński. Często manipulant intelektualny. Nie znam Wachowicza ani Ciechanowicza . Więc się nie wypowiadam .
Jesłem zdania że są lepsi i gorsi że są lepsze idee i gorsze . Jestem też zdania że jedne narody są lepsze inne gorsze są religie lepsze i gorsze itp. To naturalne że klasyfikujemy i mamy nadto obowiązek to czynić .
A takie określenie że cywilizacja europejska nie powinna rościć sobie prawa do najlepszej uważam za symbol współczesnej destrukcji intelektualnej wręcz do jakiejś nowej choroby psychicznej ,której podlegają docenci i inni magistrowie pochodzenia chłopskiego.

Cywilizacja Europejska jest fenomenem i jest najlepsza. I ten kto to podważa to jest debilem w czystej postaci i nie ma nic wspólnego z myśleniem lub obserwacją rzeczywistości. Niestety ale tak jest.

Zadaniem współczesnych jest odnalezienie przyczyn tego fenomenu określenie ich -oraz dbanie jak konserwatorzy dbają o Notre Dame .

Zgadzam się z konkluzją że problem powinien być rozwiązywany na miejscu. Niestety nie wiemy jaki proces się toczy i kto go inspiruje i w jakim celu. Możemy jednak określić że proces ten ma na pewno cechy zorganizowanej akcji. To nie ulega wątpliwości. Więc nie wiadomo jaka reakcją powinniśmy się wykazać.

Sumując uważam że Europa i Kościół powinny podjąć trudne dzieło chrystianizacji bliskiego wschodu.
I to jest rozwiązaniem obecnych problemów. Pytanie pozostaje czy ogniem i mieczem ?

Do cywilizowania tych ziem Europejczycy maja bezsprzeczne prawo ! A dzieje się odwrotnie.
Amen
avatar
Interesujący tekst. Puenta jak najwłaściwsza.
Komentarz Rozara straszny, a jego poglądy uważam za niebezpieczne.
"Jestem też zdania że jedne narody są lepsze drugie gorsze." Panie Rozar, Hitler też tak myślał.
"Określenie, że cywilizacja europejska nie powinna rościć sobie prawa do najlepszej uważam za symbol współczesnej destrukcji intelektualnej wręcz do jakiejś nowej choroby psychicznej ,której podlegają docenci i inni magistrowie pochodzenia chłopskiego."
"Cywilizacja Europejska jest fenomenem i jest najlepsza. I ten kto to podważa to jest debilem w czystej postaci i nie ma nic wspólnego z myśleniem lub obserwacją rzeczywistości."
"Sumując uważam że Europa i Kościół powinny podjąć trudne dzieło chrystianizacji bliskiego wschodu. Pozostaje pytanie czy ogniem i mieczem. Do cywilizowania tych ziem Europejczycy maja bezsprzeczne prawo !"
Przeżyłam wstrząs i zgłosiłam jego wywody do usunięcia. Mam nadzieję, że zostaną skasowane, ale jako dowód takiego myślenia i po to, aby moja reakcja miała sens, zamieściłam fragmenty z tego komentarza.
Jeżeli taki jest elektorat PIS-u, to rozumiem, że ludzie się go boją.
avatar
Lilly i na tym polega ułomność intelektualna ograniczona jakimiś chorymi zasadami.
Określenie że coś lub ktoś jest lepszy lub gorszy jest naturalne i powinno być powszechne.
Oceniają sądy ludzi a cywilizacje oceniają uchodźcy kierując się tam gdzie im lepiej.
W ten oto sposób można prowadzić wymianę myśli - czyli dyskusję. Ty zostałeś skażony potępieniem nazizmu , faszyzmu itp. Został włączony hamulec który nie pozwala myśleć ani oceniać. Faktem jest że tamte idee były złe i uczyniły wiele zła . Jednak jako człowiek myślący nie mamy prawa ograniczać się intelektualnie skazując pewne tematy jako już definitywnie określone.

Najlepszym dowodem jest sprawa domu kupionego przez czarnego na białej ulicy. W ciągu roku biali uciekają z tej ulicy. Fakt pozostaje faktem. Tak jest a nawet gorzej w RPA , Algierii, Czechach , a teraz i w Szwecji, Londynie , Paryżu. Kim więc jesteś że nie oceniasz rozumem tylko w myśl jakiś tępych ograniczeń definitywnie klasyfikujesz.
Czujesz się zbulwersowany aktem chrystianizacji ?
Zadaj więc sobie pytanie kto kogo ma większe prawo nauczać Chrześcijanie Muzułmanów czy nie daj boże odwrotnie. Masz tupet krytykować i znieważać moja myśl a nie masz odwagi ani kwalifikacji by podjąć dyskusję - więc kim jesteś ? Brudas intelektualny.
avatar
Przepraszam za tego brudasa intelektualnego - to było nie na miejscu. Chodziło mi o zanieczyszczenie umysłu ,, ,,definitywnymi teoriami "
avatar
Podkreślić muszę że wypowiadam w duchu tytułu ,, Niekulturalnie o kulturze "
avatar
Rozar
Zwykle nie odpowiadam na bełkoty, ale tym razem zareaguję. Nazwanie Kapuścińskiego manipulatorem świadczy, że nie przeczytałeś ani jednej wymienionej przeze mnie książki i to ty zasługujesz na miano debila. Powtarzasz chore slogany na temat górowania cywilizacji europejskiej na innymi, co dowodzi, że nie masz pojęcia o historii. O religii lepiej się nie wypowiadaj, bo tylko budzisz śmiech i politowanie.
avatar
Przebiegłam oczami treść, wnikliwie komentarze, do których się nie ustosunkowuję z pewnym drobnym wyjątkiem:
Dokładnie przeczytałam biografię Artura Domosławskiego "Kapuściński Non Fiction"; autor książki w kilku miejscach - może nieco innymi słowami - Kapuścińskiego też nazywa "manipulatorem" chociażby przy - skądinąd mistrzowskim - kreowaniu nieprawdopodobnych, a pozornie dla przeciętnego obserwatora niezauważalnych zdarzeń.
Kapuściński, jak przystało na rasowego z przewietrzonym przez jedynie wówczas słuszną opcję, reportera, często-gęsto koloryzował. Koloroyzował wręcz do okrutnego bólu jak pochodzący z Witebska francuski kolorysta Chaim Soutine swoje malunki, ponieważ ten pierwszy wzorem rozmaitych panów Giełżyńskich, Jaszuńskich, Wolanowskich, Broniarków, Kedajów i im podobnych Tyrmandowych Felaków, był typowym konformistą. Jedynie co różniło go od pozostałych po piórze i politycznej linii, kolegów, to jego piękny - w swoim czasie - "marksistowski" język [por. teksty dot. tematów Ameryki Łacińskiej] i niebanalna wyobraźnia [pomysł z krzyżującymi się ze sobą rozmaitych ras psami, które pozostawione same sobie, ponieważ ich panowie-dyplomaci w popłochu uciekli] wypuszczone na wolność przeobraziły się w watahy, stając zagrożeniem dla miejscowej ludności.
Inne nieprawdopodobieństwa autor "Hebanu", "Cesarza", "Szach-in-szacha" przezornie zachował dla siebie, do czego się zresztą przyznawał z rozbrajającą szczerością...

Tekst pana Owsianki - w moim osobistym odczuciu - oceniam jako "przeciętny", dzięki czemu uznałam, iż szkoda byłoby mojego czasu na bardziej drobiazgową lekturę [zob. początek komentarza].
avatar
A ja myślałem że jak Owsianko zabierasz się do oceny spraw wschodu oraz powołujesz się na nazwiska to choć trochę masz oleju w głowie. Sprawa manipulacji Kapuścińskiego była kiedyś omawiana publicznie .
Nawet bym nie miał do niego urazu że był agentem i kapusiem ale on po prostu cyganił . - Szkoda mego czasu na komentarze - Ja swoje tezy bronię i wiem co piszę.
Głupio zrobiłem że bełkot oceniłem .
avatar
Rozarze, bądź uprzejmy mnie nie obrażać!
Więcej już niczego ani pod Twoim tekstem, ani pod komentarzem nie napiszę.
Jeżeli masz ochotę użerać się w swej oraz swoim mniemaniu jedynie słusznej opcji, proszę Cię bardzo.
Mnie w to jednak nie mieszaj, bo nawet Twoją koleżanką nie jestem.
avatar
Befano nie wiem gdzie w jaki sposób cie obraziłem ?
avatar
Rozar
Twoje wywody są oparte o rasistowskie przekonania. A miej sobie, jakie chcesz, tylko nie wypróżniaj się pod moimi tekstami, boś głąb. Książek Kapuścińskiego (choćby „Cesarz”) nie należy traktować jak źródeł historycznych. Są to fabularne wizje opisujące ZJAWISKO. I tak w :Cesarzu” opisuje nie dwór etiopskiego władcy, ale OGÓLNY MECHANIZM DZIAŁANIA dworu wazeliniarzy. W Polsce była odbierana jako satyra na otoczenie Gierka. Teraz można ją odczytywać jako satyrę na otoczenie Kaczyńskiego. Fabuła nie jest manipulacją. Natomiast w swoich depeszach do PAP ściśle respektował wszystkie zasady dziennikarskie.

W eseju o Kapuścińskim napisałem: o „należy oddzielić lakoniczne raporty przesyłane do kraju, od literackiej twórczości. W niej mógł sobie pozwolić na rozmach i głębię przemyśleń. Natomiast teksty płodzone na zlecenie PAP, z konieczności niedługie, kłócą się z jego niepokornym i żywiołowym temperamentem epika; niejednokrotnie chciałby pogalopować po zawiłościach tematu, poszerzyć go i wzbogacić, ale redakcyjne wymogi krótkich depesz ograniczają mu wypowiedź do niepokaźnych rozmiarów.
Nad czym ubolewa. Narzeka, że zamiast pisać książki, rozmienia się na drobne pisząc komunikaty, sprawozdania, mało istotne, polityczne meldunki nie mówiące o przyczynach wydarzeń, ale przedstawiające ich skutki. Tęskni więc za spokojem, za chwilami, gdy będzie mógł bez reszty oddać się prawdziwej pracy.
Zanim to jednak nastąpi, męczy się i przycina swoje teksty. Zmusza go to do bezustannego dokonywania wyboru, miotania pomiędzy tym, co może, a tym, co powinien umieścić w artykule; galernicza praca nad słowem przynosi efekt w postaci stworzenia unikalnego stylu. Kapuściński, mistrz celnych sformułowań i lekkiego pióra, maniakalny wędrowiec po nieznanej literaturze, chodząca en
avatar
Rozar (dc.)

…maniakalny wędrowiec po nieznanej literaturze, chodząca encyklopedia i doskonały znawca pisarskich technik, w trakcie tworzenia kieruje się intuicją, wyczuciem.
Nikt przed nim nie pisał w ten sposób. Nie wchodził w skórę rozmówcy. Nie starał się przeniknąć przez najgłębsze warstwy jego psychiki. Nie usiłował zrozumieć drugiego człowieka, jego otoczenia, sposobu myślenia, lokalnych tradycji, zwłaszcza zaś – nikt nie dostrzegał tylu istotnych różnic pomiędzy europejskim pojmowaniem kultury, a kulturami pozostałych kontynentów. Kulturami lekceważonymi i umniejszanymi przez naszą, bezpodstawnie zadufaną w sobie i swoich dokonaniach.”
avatar
Autorze, dzięki za autokomentarz.
avatar
Teraz nie pamiętam wszystkich poruszanych manipulacji oraz radosnej twórczości. Mogę jednak przytoczyć zarzuty dotyczące kłamstw z pierwszych dni wojny w Pińsku. Wypomnieli mu sporo. a były nawet jakieś zarzuty. Był też TW , kapusiem i lawirantem.
Mniejsza jednak o to bo nie o to chodzi .
Wystarczy niewielki niuans w historii by cywilizacja potoczyła inaczej. Np jak by wyglądał islam gdy mogli malować ludzi ? Może by mieli swego Angelo i renesans . A tak są tam gdzie są.
Tak pouczywszy domagam się szacunku. To co piszę ma mocne podstawy i omawiane było w zacnych kręgach.
avatar
No i polecam Non Fiction - tez czytałem jak Befana - to o Kapuścińskim i to bardzo delikatnie bez paru przykrych faktów
. Jednak pozwoli zmienić stosunek do posągu.
avatar
Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Jedne bardzo głośno, chorobliwie, szowinistycznie i maniakalnie. Drugie nieco subtelnie, ale jak zwykle z pozycji wszystkowiedzącej.
Ja natomiast oceniam ten tekst bardzo wysoko, gdyż jest rzeczowy, fachowy, a ponadto bardzo poprawnie napisany. Jedyne zastrzeżenie to dwukrotne napisanie "tą wiedzę", zamiast "tę wiedzę".
Natomiast nienawistnemu komentatorowi współczuję, gdyż z takimi obsesjami chyba trudno żyć.
avatar
Świetny esej "i w szczególe, i w ogóle - i pod każdym innym względem".

Zachęcanie do czytania w narodzie, gdzie 61% populacji nie wie co to książka - brawo!
avatar
Zatyrany jak ta dzika mrówka Polak nie sięgnie po żadną książkę, dopóki za swoją pszczelą robotę dostanie 13 zł/h!!

Samooświecenie wymaga czasu, którego nasz Wielki Naród zwyczajnie po prostu NIE MA
avatar
Zaharowany Polak - jeśli ma jakimś cudem czas - co najwyżej pisze. Na bibulinie, na ścianach, w toalecie, na la/ptokach, w donosach, co ślina na język niesie.

Z błędami wszelkiej maści - od gramatyki, przez stylistykę, frazeologię, semantykę, ortografię, składnię, po interpunkcję i idiomatykę - nie mając zielonego fioletowego pojęcia o głębi poruszanych tematów, nie znając ni źródeł, ni ujścia rzeki czasu, w której jak dryfujący korek "płynie", wiosłując uparcie zawsze NIE W TĘ STRONĘ.

To frustrujący obrazek
© 2010-2016 by Creative Media
×