Przejdź do komentarzyList
Tekst 58 z 61 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatuneksatyra / groteska
Formaproza
Data dodania2015-09-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1699

Kiedy mam cofkę pamięci, przypominam sobie, że w latach poprzedniego błogostanu,  odpisywanie należało do dobrego tonu. Na przykład ty piszesz, ja odpowiadam: gdy ktoś mi się grzecznie kłania, istnieje potrzeba, bym reagował odwzajemnieniem ukłonu, a nie ograniczał się do brzydkiego splunięcia. Chyba, że ktoś mnie celowo obrazi. Tak mnie wychowano, tak robię, no ale tym razem dostałem list i ucieszyłem się po same pachy, bo w sumie nie znalazłem wyraźnego powodu do kręcenia nosem: w miarę elegancki, na wskroś uprzejmy, pisany na kredowym formularzu z nagłówkiem, pieczątką i odciskiem palca zamiast krzyżyka.

Lecz nieskromnie przyznam się do pewnej wady: czytam nie tylko to, co stoi na wierzchu, ale i to, co ukrywa się między wierszami. Na kilometr wyniucham prawdziwe intencje.

Wersja oficjalna:

Wielce szanowny Panie!

Z przyjemnością informuję, że otrzymałem Pański list i niezwłocznie zajmę się sprawami, o których Pan pisze. Tym bardziej, że są mi one bliskie. Jednak proszę o wykazanie cierpliwości, ponieważ w tej chwili cały nasz urząd pochłonięty jest nachodzącymi wyborami. Kiedy się zakończą, wrócimy do tematu.

Z poważaniem

JA

Wersja głębinowa:

Mój drogi petencie!

Wbrew pozorom twoje teksty docierają do mnie. Razem z poranną sznytką i herbatą lądują mi na biurku i gdy tyko mam wolną chwilę od urzędowania, odkładam łopatkę i wiaderko, by zaraz zacząć pochylać się nad nimi oraz brać je pod uwagę i rozpatrywać ile wlezie. Niestety, tak się nieszczęśliwie składa, że tych wolnych chwil mam coraz mniej, dlatego więc daj mi spokój i przestań wreszcie marudzić o kulturze! Na kulturze to ja się znam się jak nie przymierzając nikt, bo z wykształcenia jestem profesjonalistą. Jak wiesz, jej problemy gilają mnie średnio i gdyby to ode mnie zależało, pogoniłbym wasze związki tam, gdzie słońce nie dochodzi, a ryby śpiewają fado.

Macie pomysły wybitnie lewackie, zwłaszcza na naszą chińszczyznę-polszczyznę i doprawdy nie wiem, dlaczego nie uczycie się demokratycznej wymowy słów. Jak większość narodu mówi wziąść, to tak ma być. Jak włanczać, to włanczać, a nie włączać i pogódźta się: żaden Bralczyk wam nie pomoże.

Poza tym te wasze pretensje i narzekania! Kiedy je słyszę, chce mi się zmienić resort. Wszelako chcieć, nie oznacza móc, bo to nie zależy ode mnie, bo nie ja się tu powołałem, bo od tego są procedury, racja stanu i odgórne zalecenia. Dlatego z całego serca podzielam wszystkie krzywdzące sądy na mój temat i przychylam się do opinii, że powinienem podać się do dymisji.

Piszesz o wydawnictwie produkującym piwo, niby że upada. Masz nieaktualne wiadomości! Pocieszę cię: na szczęście JUŻ fajtło, toteż temat uważam za zamknięty. Zresztą jest o co kruszyć kopie? Niedochodowe było, poza tym relikt, a nam z reliktami nie po drodze.

Mówisz o bibliotekach czy księgarniach, że ich coraz mniej, o czytelnictwie, że zanika.  Jak na mój gust, to w ogóle za dużo mówisz. A takie mówienie wywołuje negatywne emocje i stwarza niepotrzebne asumpty. Czy nie lepiej jest, jak jest? Pragniesz rozmawiać, to przyjmij odpowiednią postawę: załóż pokutną szatę, posyp się popiołem i udaj się na klęczkach do naszego ministerstwa, może cię ktoś wysłucha. Mamy tu woźnego od kontaktów z artystami i on przyjmuje w każdy długi łykend nieparzystego miesiąca.

Esy-floresy


Z grubsza biorąc ucieszyłem-się-bez-entuzjazmu, gdyż co prawda wspaniale jest dostać odpowiedź, ale otrzymać taką, to już fajno jest mniej. Ostatnio moja korespondencja kojarzyła mi się z dialogowaniem do ściany, bo była jakby ciut głupawą dysputą z cieniem; co bym nie napisał, spotykało się z brakiem odpowiedzi. A na dobitkę nigdy nie miałem pewności, czy te moje listy trafiają tam, gdzie je wysyłam. I być może cieszyłbym się nadal, gdyby nie to, że odwołano wybory i wprowadzono kartki na rozum.

  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Mądrze napisane o głupocie :)))

Serdecznie :)))
avatar
Cóż, taka jest rzeczywistość, chociaż ostatnio jakby się coś poprawiło. Co prawda nie znam z autopsji tego problemu, a jedynie ze słyszenia, jako że w ciągu 38 last mieszkania we Wrocławiu tylko raz zwracałem się na piśmie do władz samorządowych w pewnej kwestii i to niezupełnie prywatnej. Ale wysoki i długo panujący prezydent miasta odpowiedział mi, co prawda dopiero za trzecim razem, ograniczając się do stwierdzenia, że udało mi się rozwiązać problem bez jego pomocy, a jednocześnie składając mi gratulacje z tego powodu. Ale odpowiedział, a drzewiej ponoć nawet tego nie robiono.

Tekst świetny, jednak z kilkoma potknięciami interpunkcyjnymi.
avatar
Tytułowy list - a tu w eseju, ściślej mówiąc, pismo urzędowe - w głowie średniego adresata-Polaka włącza wszystkie dzwonki alarmowe i OD ZAWSZE niczego dobrego nie wróży, bo albo to jakieś biurokratyczne wezwanie, albo pomyłka w nazwisku, albo inna jeszcze 4. wojna światowa.

Takie nasze rodzime curiosum
avatar
O bezduszności świata urzędników - tych zuniformizowanych skrzętnych anonimowych mrówek - 2 wieki temu tak genialnie pisał Gogol, później Dostojewski, dalej Czechow i obok nich sto lat temu wielki Kafka, i już po wojnie u nas Tadeusz Breza.

Kto raz popadł w tryby urzędu, niech Boga prosi, by jego wyrok był nie tyle sprawiedliwy, co SZYBKI
avatar
Miałem nie pisać, ale się entłem, że to może być dobry list.
Skoro, cudaki, nie jesteście w stanie wpłynąć, na, niech i tak będzie, przestwór oceanu, to przynajmniej nie udawajcie że ten list jest nie do was. Przez lata całe waszą kulturę przykrywał figowy goździk. A jak goździk odpadł, to zdziwienie, na to co zostało.
© 2010-2016 by Creative Media
×