Przejdź do komentarzyKrótka Baśń
Tekst 21 z 18 ze zbioru: Opowiadania
Autor
Gatunekbajka
Formaproza
Data dodania2016-05-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1483



Drzewa, które latać nie potrafią, poprosiły orła, który przysiadł, pewnego razu i rzekły mu: Leć i powiedz, bo to bardzo ważne, ludziom, tak:


Żył sobie bardzo dawno temu na ogromnie wielkiej polanie pól, łąk i strumyków, poza wsią,  bardzo biednych domków,  pod lasem, pewien dziwny Błazen. Miał niezwykłe poczucie humoru. Bawiło go, gdy ludziom wokół był dokuczliwy i nieznośny tak, że aż z tego powodu niekiedy cierpieli.  Rzucali w niego tym, co mieli pod ręką, lub spuszczali nawet psy z łańcuchów, by go przegonić od swych gospodarstw.  A on zuchwale zabierał im to i tak mimo wszystko, bo tak mu się po prostu podobało. Bawił się często beztrosko w lesie na przykład rzucając patykami w nieokreślony cel. Malował z upodobaniem  rysunki chmur, drzew, zwierząt i roślin. Polował również na zwierzęta w lesie,  podziwiał przyrodę i malował jej krajobrazy. Jeździł rowerem po ubogich wsiach. Czasem robił znak krzyża  przed  polną kapliczką, którą spotkał na swej codziennej drodze, albo klękał przed inną idąc na piechotę.

Gdy rozmawiał ze starszym od siebie dostojnym panem, który  miał inne skojarzenia na życie i humor, zaciskał usta w kącikach, zapominając o swawoli.  Ów Pan, był jak chodzący paragraf, sztywny i skostniały w swych codziennych obowiązkach i sytuacjach. Jego cechą  szczególną było przekonanie o bezwzględnej racji i wyższości społecznej, widocznej nawet w kpinach i humorze, które dotyczyły wszystkich z wyjątkiem jego osobiście. A mimo to, jak znalazł kiedyś w strumieniu doprowadzającym wodę do wiejskiego młyna figurkę jakiegoś świętego, spowodował, że znalazła się później w  przydrożnej kapliczce wśród łąk i mokradeł.

Ich wzajemne spotkania zawsze były rywalizacją sił, popartych krzykiem, straszeniem i wymachiwaniem sobie pięściami przed nosem. Kłótnia o rację na bij – zabij. A kłócili się nie o nic innego, jak tylko o pogodę w przyszłości. Z tego ich zdaniem wielkiego powodu stopniowo narastał między nimi niepojęty konflikt, który zamienił się w końcu w zwierzęcą nienawiść.  A wtedy w ich lodowatych sercach pogasły  światła, gęsta ciemność zapanowała na świecie szczelnie oplótłszy wszystkie zakamarki,  zapanował paniczny strach o życie.

Po w   miarę spokojnej wojnie, rozpoczęła się prawdziwa wojna. I stało się tak, że Błazen porzucił swoje piękno i odebrał starszemu Panu, który wyglądał, jak Chodzący Paragraf, CZAS, a sam wkrótce, podczas burzy, w podłych ciemnościach, zamknął swoją księgę życia. Krzywd, jakie wyrządził na ziemi, nie był w stanie  już naprawić.

Oboje znaleźli się w przedsionku nieba, z którego obecnie mogą oglądać  niebiańską rzeczywistość. Bardzo chcą się tam dostać, kto by nie chciał?  Lecz muszą na to, rzecz jasna,  zasłużyć. Z miejsca, gdzie się znajdują mogą tylko podglądać, co tam wyżej się „świenci”. Zauważyli z tej perspektywy Abrahama wraz z biednym Łazarzem.  Znali Łazarza wcześniej, ponieważ go bardzo dotkliwie na ziemi skrzywdzili, śmiejąc się i szydząc z niego,  kiedy cierpiał biedę. Teraz mieli rywalizować ze sobą dalej, tak samo jak na ziemi, walcząc wzajemnie. Tym  razem jednak tak,  by rozśmieszyć aniołów i wszystkich świętych w niebie. I choć ich „walka” polegająca na wypchnięciu się nawzajem poza niewidzialny krąg, której nie towarzyszy już z żadnej ze stron  bezwzględna siła, lecz wzajemna uprzejmość, przysparza niebu uciechy i zabawy, to nikt tam jednak się nie śmieje. Wszyscy stoją nieruchomo. Dlaczego? A no dlatego, że na ziemi wśród oklasków,  nadal trwa walka o to samo.

I tak nasz Błazen z Paragrafem,  walczą w nieskończoność i cierpią ogromnie, bo nie widzą końca swojej męki ani jej sensu.  Zrezygnowani proszą codziennie rano Abrahama o pomoc, by Łazarza wysłał do ich rodzin  i znajomych, lecz on uważa, że to głupi pomysł i odmawia, mówiąc:


- Oni, mając tyle zapisanych mądrości,  będą się, w najlepszym wypadku, z niego śmiać.




KONIEC

„świenci”(zapis fonet.)- tu jako neologizm, choć nie do końca, ponieważ gwarowo używany regionalnie w zwrotach, np. Idź no zobacz, co tam się świenci?, co należy rozumieć: Idź  zobacz, co tam się dzieje takiego niespodziewanego, dziwnego lub niewiadomego?



  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Co do poprawności, mam niewielkie wątpliwości, ale przeczytałem z przyjemnością...
© 2010-2016 by Creative Media
×