Przejdź do komentarzyKawy dwie
Tekst 19 z 21 ze zbioru: Jack Wolf z życia treści
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2016-05-24
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń765

Myślałem o czymś intensywnie. Czajnik terkotał po swojemu, wreszcie przycisk odskoczył z trzaskiem. Kawa, kortyzol, insulina, po co ją pijesz? Dlaczego ciągle się czymś atakujesz? A jak by tak pomyśleć o plaży na Bahamach i poczuć w wyobraźni słońce, nad naprawdę czystą wodą? Powinienem. Nie potrafię.- Znowu kawa beze mnie- wypłynęła gdzieś zza półki- A ja bym chciała taka ze śmietanką.... z truskaweczką...Unieruchomiony dwiema dymiącymi kawami poczułem, jak obmacuje moje ramię. Molestowanie. z komentarzem.- Siłownie są pełne tipsiar, które szukają tam takich jak ty.- Zrób sobie tipsy- odparłem. Różni faceci by się cieszyli, że obmacuje ich atrakcyjna, młoda kobieta. Ja zamiast plaży i Bahamów , wyobraziłem sobie targ niewolników.  Jeszcze tylko zdrowe zęby, to mnie pan na służbę kupi. Bronic się nie ma jak, bo kawy trzeba donieść. W warunkach poza kamerami, gdzieś nie w mundurze, skończyła byś inaczej, pomyślałem. Ukarana, a może nie?Po kilku dniach czajnik terkotał po swojemu, wreszcie przycisk odskoczył z trzaskiem. - Dalej kawa beze mnie? A ja bym chciała taką ze śmietanką...potem lodzika...- wypłynęła zza półki.Jako kandydat na niewolnika, unieruchomiony dwiema dymiącymi kawami, stałem ostrożnie, by nie oblać obsługi,klienta,towaru.- Zrób sobie tipsy- powiedziałem z uśmiechem. Dostałem klapsa w tyłek. Na służbie, pod kamerami, przy świadkach. Prezesowa akurat była niedaleko, akurat zauważyła.- Co pan sie tak daje, panie Jacku?- zapytała, kiedy holowałem dymiące kawy na monitoring. Wkurzyłem się. Włączyłem telefon, opcję dodaj kontakt. Poszedłem do laski.- Daj mi swój numer, bo kawa z truskaweczką to jest całkiem ciekawy pomysł.- Nie pamiętam- laska schodziła z pomostu, na którym stali niewolnicy- Potem ci przyniosę na kartce. Nie tak pod kamerami.Właśnie, obmacywanie mężczyzny, oraz klepanie go po tyłku umyka kamerom zazwyczaj. Ale już telefony nagrywają się wszystkie. Stałem na pomoście dla niewolników, a laska leciała do mojego folderu spam. Czekałem cierpliwie na nią. Zawsze działam do końca. kiedy wychodziła do domu, wyjąłem telefon, uśmiechnąłem się do niej, potem lekko musnąłem go ustami, schowałem do kieszeni. Czuj się pocałowana, wylizana,cała w śmietance, z truskaweczką. W pełni zapracowałaś. Zawołałem ja tonem lekko ironicznym.- No co?- skwitowała oburzona.Odwróciłem głowę. Lekki, radosny, stworzony do miłości. poszedłem do wystawy Kolportera. Popatrzyłem na siebie i zapytałem w duchu.... Znowu kawa beze mnie? A ja bym chciał taką ze śmietanką. Z truskaweczką.

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
To awangarda polskiej współczesnej prozy. Piękna dyskretna narracja, pełna niedopowiedzeń, a luki w Czasoprzestrzeni na bogato - i nic nie wiesz: ani gdzie (wiadomo, że w jakiejś pracy - ale w jakim świecie, na jakim lądzie, gdzie mianowicie? gdzieś chyba w Polsce, bo prezesowa zwraca się do 1.osobowego narratora per "panie Jacku") nie wiesz ani kiedy - są monitoringi, smartfony, tipsy i siłownie, więc to jakieś umowne DZISIAJ, lecz bez wskazania na konkretną jakąś porę roku czy miesiąc - ot, po prostu rzecz się dzieje kiedyś i gdzieś, i cały ten w opowiadanku entourage jest ledwo zarysowany w dowolnym Trójwymiarze między dwiema kawami a prezesową; prawie nic nie wiemy też o wykreowanych postaciach - słowem istny raj dla Czytelnika... i ten pełen luzik.
© 2010-2016 by Creative Media
×