Przejdź do komentarzyKartka 5: Ogrodowo i Żupnie
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaartykuł / esej
Data dodania2017-02-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1056


21.02.


Zabytkowy wielicki Ogród Żupny został założony przed 1564 rokiem celem zapobieżenia groźbie pożarów. Tę kościelną własność wykupiono po to, aby chronić przed ogniem Żupny Zamek.


Ogród przechodził najrozmaitsze koleje. Był sadem i warzywnikiem; skwerem oraz barokowo-angielskim parkiem, w ostatnich latach do tego stopnia „zadbanym”, iż – pod pozorem „rewitalizacji” usuwa się z niego wszystko to, po czym musi się sprzątać. Szczególnie zmiatać oraz grabić liście…


Niżej zamieszczone wiersze pochodzą zarówno z autorskich tomików b_d_c: „Rodzima Wieliczka” (2005), „Radość świętowania albo Ogrody Żupne” (2005), „Dom pod Rozśpiewanymi Aniołami czyli Muzyczna Wieliczka” (2007), „Rędziny. Katalog malarsko-poetycki…” (2007) , „Mistyczna Wieliczka” (2007), „Być Struną. Benefis dla Solnego Miasta” (2007), jak  również z tych dotąd nieopublikowanych w formie książek.


Jest to oczywiście wybór, ponieważ moje rodzime Miasto nadal oraz wciąż mnie inspiruje i zapewne dotąd, dopóki tu będę żyć, będzie inspirować:


I. Było i przeminęło:


Widok na dawną warzelnię


Jeszcze wiosny nie ma –

Cienie kostropate

oksydowanego srebra

świerków serbskich


na niebieskawym lakmusie

różowawego przedwiośnia


warzywniki i zaniedbane sady


zagonik fiołków liliowy

niebieski kurdybanka fiolet

zgaszony zapach murawy

i słowika asceza rdzawa

rozśpiewanej urody -


kiedy kos rozżalony

tłumi płaczem deszcz


***

dzika i pachnąca

koronka-walansjena

pienistych baldachów

w czerni bzu


***

pierwocin sezon

popłoch wśród warzyw

kalarepy urwanie

głów ścinanie sałaty

i wczesnej kapusty


głąbów precz odrzucanie


Słonecznikowate


przed piejącym budzikiem świtu

Helianthus rozgrzany

kręci kółkiem zębatym -


słonecznym zegarem


Jak u Cezanne’a


Za zorzy witrażem płowym

to złotym to różowym niczym jakiś melanż.

W upalnych ramionach pachnącego czerwca -

drzewa pląsają na palcach niby na korzeniach…


Matiola bicornis

balsamiczny fiolet

szarówki  -

i wonnej maciejki


Rhus coriaca

buzowanie wiatru

gałęzie przepalone

liśćmi sumaka



II. Jeszcze trwają pokaleczone


***


Zdało się – bezpowrotnie

zaginął pogórza krajobraz

imitacją miasta przegnany


Lecz nie dała się. Zieleń

wygryźć ani przesłonić – brzemienny

upałem (niezapominajkowy) firmament


Sauną poci się ziele i w biegu

dokwitają tawuły za drzew

parawanem (nie do końca) schowane


A czerwiec słodki jak zawsze – pachnie

leśnym storczykiem białym i czarnym

kwiatem paproci – wodą Chanel No 19



***

żylistków łupież pstry

łysieje lato


***

Zapachniało na krzewie

konfiturą botwinki koloru

pospolitego z róży aptekarskiej

i rodzinnym domem


ogaconym zimą


Przyrody „(od)wieczna kobiecość”


Nieprzemijające

Niezniszczalne zjawisko


o wielokształtnych oczach

szyi tętniącej zapachem

wyniosłej łodygi żonkila


kiedy jej włosy zwiane listowiem

brzóz. Czy witek wiotkich

wierzbowych twoje spojrzenie

łowią na lasso


zamkniętych ust

przypływem libido

z płomienia – z powietrza - - z wiatru - - -



III. Jest (a może być gorzej)


25 marca 2012 napisałam o parku zrewitalizowanym:


Korowód drzew

z podstrzyżonymi

czubami. Polonezem


szura. Pień za

pniem maszeruje

gałąź w gałąź


tanecznym korzeniem

na żółtozielonym jak

smocze oczy – gazonie


Wymordowano

czeremchy. Zdziczałe

bzy. Rozkrzewione


do cierni tarniny

sadząc dźgające

funeralnym smutkiem


z cyprysami cisy. I fontannę

posadowiono oplecioną

poszarzałą strugą


niczym dla desperata

szpagatowy

sznurek


  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Pochodziłem sobie raz, drugi i trzeci po tym wielkim ogrodzie, podziwiałem i dumałem, miejscami się trochę gubiłem, wracałem. Można się pięknie tu zagubić i jeszcze piękniej, odnaleźć.
© 2010-2016 by Creative Media
×