Przejdź do komentarzyA. Sołżenicyn - Rosja na dnie /Strefa władzy. Reformy zniszczenia/3
Tekst 15 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekpopularnonaukowe
Formaproza
Data dodania2017-06-13
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń1055

Nie podjęto prób żadnej rewizji tej grabieżczej prywatyzacji, co już samo przez się stanowi jednoznaczny wyraz aprobaty dla tej powalającej rozbiórki dóbr narodowych. I już nigdy nasze władze nie dochodziły tej fenomenalnej zagadki: SKĄD się wzięły u tych niedawnych gołodupców poddanych radzieckich - miliardy rubli i miliony dolarów? Taż w rezultacie szczodrych tych eksportowych licencji po znajomości i za łapówki wydawanych przez tę samą władzę: skupione w kraju po starych rublach bez żadnych przeszkód całymi eszelonami gnały za granicę, i tam otrzymywano w zamian w twardej walucie miliony. (W procederze tym wielu jeszce wczorajszych komunistycznych politruków zgrabnie *przekręciło się* w kryminalnych komersantów i prywatnych posiadaczy. Wcześniej własnością państwa dysponowali w sposób bardzo ograniczony i jakoś kontrolowany - dzisiaj na nic się już nie oglądając.)


Tak, z tej bolszewickiej Babilonii nie powinniśmy byli jeszcze nóg swoich wyciągać! Ale skoro już tak się stało - inaczej można było z tego wychodzić i naprzód w innym całkiem kierunku śmiało iść. Tymczasem wybrano dla nas drogę - najgorszą z możliwych, degradującą moralnie, w swej istocie niosącą jedno tylko zło.


Toż nieraz przecież musiałem wysłuchiwać dobitnych argumentacji, popartych osobistym świadectwem tych, którzy całej tej kuchni dotknęli bliżej: wszystko, co czyniono pod postacią i w imię *rynkowych przemian*, wcale nie było efektem czyjejś porażającej nieświadomości, lecz - doskonale przemyślanym systemem wzbogacenia pojedynczych swoich ludzi. Wywołujący istny zawrót głowy spadek wartości rubla (tak długiej deprecjacji cen nie znał żaden kraj) był po to - aby móc skupywać własność narodu za minimum dolarów, dla władzy zaś - by nie regulować płatności z depozytariuszami. Stłamszenie gospodarki rolnej - aby pożywić się na imporcie żywności. Hamowanie niezbędnych prac legislacyjnych - żeby ta grabież łatwiej szła w warunkach pełnego bezprawia. Oszałamiające tempo prywatyzacji - dla szybszego formowania korpusu wiernie wspierającego nowe władze. Zniesienie monopolu spirytusowego, tak demolujące skarb państwa i wprost zgubne dla zdrowia publicznego (swoboda podróbek) - stworzenie dla mas pola ogłupiającej obojętności wobec tego, co się wokół wyprawia.


Całe to totalne rozkradanie toteż przeszło, jak w jakimś tumanie - przy braku powszechnej Rosjan świadomości - jako coś nie do NAPRAWIENIA dla wszystkich mieszkańców kraju. Potężnych skali tego roztrwonienia nikt nie widział w sposób jasny, nie mógł znać żadnych szczegółów czy liczb albo choć zastanowić się nad nimi: że produkt krajowy brutto w tych nowych chciwych rękach skokowo DWUKROTNIE się obniżył (w czasie wojny z Hitlerem spadł o 1/4); że od 1990 r. w Rosji nie zbudowano ani jednego znaczącego przedsiębiorstwa. Pochłonięci walką o przetrwanie i tymi codziennymi wyzwaniami trudnego dnia powszedniego, nie odczuli ludzie nieodwracalności dokonywanych na Ojczyźnie zbrodni. Kiedy tylko rozległy się pierwsze pojedyncze niepewne głosy o potrzebie REWIZJI - baśniowo wręcz wzbogaceni Nowobogaccy (naturalnie nie oni sami a ich totumfackie pokorne gazety szmatławce) zgodnie i w tonie ultimatum obwieszczono Rosjanom: przegląd prywatyzacji? - to wojna domowa! Ograbienie niezbudzonego narodu przeszło gładko i bez protestów - ale przywrócenie sprawiedliwości wywoła krwawe jatki! Cośmy zawłaszczyli - nigdy nie oddamy!!


Oto, co wszystkim nam zakomunikował ten *młody rosyjski kapitał*. Stworzony przez państwo przy pomocy ogłupiających i niewyjaśnionych operacji-kombinacji (i czego u nas nie tkniesz, wszędzie to niewyjaśnienie) poprzez sztuczne powstanie banków komercyjnych, fałszywe ich *kredytowanie* w trakcie galopu inflacji, po czym to samo państwo w tych samych bankach zaciągało swoje przecież jeszcze niedawno pieniądze jako pożyczki i zawsze na wysoki procent, samo wciąż i wciąż nic tylko biedniejąc.


Jakby tego było mało dodatkowo na korzyść banków komercyjnych postanowiono wszystkie wynagrodzenia przez nie właśnie przepuszczać - a te przeciągały wszelkie wypłaty i przeciągały, zbijając na tym gigantyczne swoje odsetki.


Czyż to dziwne, że po całej tej rozwałce skarb był pusty i na wiele lat naprzód niezdolny do wypłaty ni naszych zarobków, ni emerytur. Cierpliwy lud głodował, dzieciaki nasze marniały na chwałę *młodego rosyjskiego kapitału*. Ze strony wyższych posiadaczy grzmiały te cudne pochwały dla całej rosyjskiej nacji, że *potwierdziła zaufanie* - i nie doszło do rozruchów społecznych. (Ano tak, *bunt bezmyślny i bez tego pardonu* chybaśmy już, zda się, z siebie zmyli raz na zawsze. Bardziej od nas pokornego narodu nie znajdziesz.)


I jakby marnie kolejny rok gospodarczy się nie kończył - nieuchronnie wciąż na nowo słyszymy, że za to w następnym zacznie się *stabilizacja* i *zwrot ku lepszemu*. Jednak z każdym nowym rządowym przedsięwzięciem jakoś nie tylko nie wychodzimy wcale z tej niszczącej biedy, a coraz bardziej nieodwracalnie brniemy w otchłań rozpadu, rozkładu i zniszczenia. I we wszystkich dziedzinach naszej produkcji oraz naszego życia codziennością stały się tąpnięcia, katastrofy budowlane i wszelkie możliwe awarie z mnóstwem ludzkich ofiar - żniwo pełnego zużycia państwowo-ekonomicznego organizmu Rosji: i jak idziesz, chłopie, do tej roboty - na wszelki wypadek pożegnaj się z całą rodziną. - A z wysokości majestatu tronu współczująco wszystkich żałobników potem pocieszają: *Cóż robić, to przecież ŻYWIOŁ...*


I żaden z rządzących pojęcia nie ma, jak teraz *to wszystko*, *ten kraj* z tego trzęsawiska wyciągnąć. Czy jednak w ogóle ktokolwiek z nich osobiście ma taką potrzebę?


I z jakim olimpijskim spokojem, bez mrugnięcia okiem i z niezmąconą pogodą patrzyła ta nasza władza na ten wariacki spadek wartości pieniądza: wyrazisty symptom rosyjskiej katastrofy i bezsiły. Patrzyła jak na mało istotny, nie skutkujący niczym groźnym nieledwie anegdotyczny proces. I ma się rozumieć, nikt nawet nie POMYŚLAŁ, jak cofnąć dolara do wcześniejszych jego relacji z rublem, co też byłoby zwiastunem naszego ozdrowienia. I oto całkiem niedawno znaleziono wprost kuriozalne wyjście: po prostu wystarczy SKREŚLIĆ trzy narosłe zera - i żyć sobie śpiewająco dalej.. Co jednak, jak rubel dalej zacznie szaleć i schodzić w dół przy nowych pieniądzach? Aaa, to przecież kolejny Prezydent będzie miał wspaniałą sposobność znowu nas wszystkich ucieszyć następnym skreśleniem dwóch-trzech tych zer.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×