Przejdź do komentarzyWielka podróż psa stróżującego
Tekst 21 z 34 ze zbioru: farfluchy i inna drobnica
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2017-08-06
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1847

WIELKA PODRÓŻ PSA STRÓŻUJĄCEGO

Lenistwo jest potężnym i niedocenianym motorem postępu i rozwoju ludzkości. Z lenistwa wymyślono tak wiele ułatwień i udogodnień, że hoho! Niektórzy jednak z lenistwa  wyprawiają  bardzo widowiskowe tragedie. Albo takie mniej widowiskowe.

Marian w latach ’80 był pracownikiem gospodarstwa rolnego w Piekoszowie. Latem jeździł traktorem – w czasie żniw – a poza tym obskakiwał kilka stanowisk i funkcji. Zdarzało mu się też być nocnym stróżem. I oto pewnego wieczora dotarł do tegoż gospodarstwa „star” z naczepą wypełniany workami z nawozem. Tu miał przetrwać noc, a rano ruszyć do Podzamcza Chęcińskiego, gdzie nawozy te trafić miały. Akurat Marian tego wieczoru był stróżem nocnym i pilnować miał tego cennego ładunku.

( Lata ’80 to czas nieustających rabunków dóbr wszelakich przez wszystkich. W okolicy, przed semaforem w Kostomłotach, rabowano na przykład stojące tam pociągi towarowe z dóbr wszelakich. Worki z nawozem, trudno dostępnym w sprzedaży detalicznej dla rolników indywidualnych też były łakomym kąskiem.)

A że Marian głupi nie był i nie zamierzał całą noc czuwać, więc wymyślił. Wlazł na naczepę i ułożył się do snu na workach. Żeby jednak nikt się nie podkradł przyczepił do samochodu czujnik ostrzegawczo ruchowy, czyli psa. Ten miał go zbudzić szczekaniem, gdyby ktoś coś knuł przy samochodzie.

Rano, skoro świt, kierowca, już siedząc w szoferce, zatrąbił, gdy zamierzał ruszać. Marian chyżo wyskoczył z naczepy i pobiegł otworzyć mu bramę. Maślany od snu nie do końca kojarzył wszystkie fakty.

Z Piekoszowa do Podzamcza  szosa prowadzi po górkach i dołkach, więc wyładowany na full samochód nie osiągał zawrotnych szybkości.  I tylko kierowca nie potrafił zrozumieć, o co chodzi tym innym kierowcom, którzy trąbili na niego, mrugali światłami. Wszystko wyjaśniło się, gdy dotarł do Podzamcza. Dotarł razem ze zmęczonym, ale żywym psem przywiązanym do zderzaka.

Marian to dobry i uczciwy człowiek, dlatego bardzo było mu wstyd. Ale pies przeżył, wrócił najbliższym transportem i nie czynił mu wyrzutów.

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Gospodarka rabunkowa - co gołym okiem i w 3. Tysiącleciu nadal powszechnie widzimy (vide transporty kolejowe takiego węgla na przykład albo inne jeszcze przewały na linii hurt detal) - taka odwieczna rabunkowa gospodarka sobie wciąż spokojnie kwitnie, z dalekobieżnym stróżem-monitoringiem czy bez :(
avatar
Wystawiłam oceny znakomite/celujące - ale "chmura" wiedziała ode mnie lepiej> Taki fokus komosy z sak miast prosa.
avatar
Jak to jest znakomite, to ja jestem Chińczyk.
Sporo błędów. Stylistyka słabiusieńka.
Zdanie: "W okolicy, przed semaforem w Kostomłotach, rabowano na przykład stojące tam pociągi towarowe z dóbr wszelakich." to już majstersztyk. :)
ho,ho!, Star, lata osiemdziesiąte...
avatar
miało być: ho, ho!
Przy okazji: wypełniony, a nie wypełniany...
avatar
Bardzo ciekawa i zabawna opowieść. W stylistyce błędów nie dostrzegam, ale odnotowałem inne. Na "hoho" już zwrócono uwagę. To są dwa odrębne słowa. "Czynnik ostrzegawczo ruchowy" należało napisać "ostrzegawczo-ruchowy". Piszemy "lata 80.", a nie z apostrofem przed liczbą. Już na to kiedyś zwracałem uwagę. Kropkę stawiamy po nawiasie zamykającym, a nie przed nim. Brakuje przecinka przed: przyczepił.
avatar
No i że te interpunkty i ortografizmy, które mi się trafiają w wielu miejscach, to może być celowe?
© 2010-2016 by Creative Media
×