Przejdź do komentarzyŚwięty Golia
Tekst 3 z 8 ze zbioru: U nas na wsi
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2017-10-04
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń1378

Święty Golia


Zacząłem od wizyty u sąsiadki. Dwa słoiki miodu jej zaniosłem, niby z pasieki od kolegi, ale naprawdę to w sklepie kupiłem i przelałem do czystych słoików. No i butelkę nalewki na wiśniach. Politycznie podszedłem do tematu, bo przecież znała mnie od dziecka i wiedziała, co ze mnie za towar. Po prostu się wyżaliłem na wszystko. Przy wiśniówce oczywiście. Wreszcie udało mi się ją przekonać do moich wniosków: jedna strona jest wyłącznie słuszna, czyli prawa. Zawsze tak było, jest i będzie. Zrozumiałem to. Sąsiadka była uszczęśliwiona. Mogłem przejść do interesu. Poprosiłem ją, żeby się za mnie wstawiła u proboszcza. Przez chwilę coś jej błysnęło, ale wytłumaczyłem o co mi chodzi i uwierzyła.


Później poszedłem do spowiedzi u proboszcza. Wszystko spisałem na kartce i cały dzień się przygotowywałem, żeby zrobić dobrego wstępniaka. Na koniec spowiedzi poruszyłem kwestię zadośćuczynienia swoim zaniedbaniom i chęć odrobienia strat, które poniosłem. Ksiądz się wówczas rozgadał i całkiem zapomniał rozgrzeszenia. Jakiś czas zastanawiałem się jak z tego wybrnąć, aż zasugerowałem, że ojciec duchowny jest teraz bardzo zajęty, bo przecież spowiada, więc ja nie śmiem zabierać czasu, ale jakby proboszcz miał kiedyś wolną chwilę, to byłbym wdzięczny i zobowiązany się spotkać i porozmawiać. No i się udało. Podał termin, rozgrzeszył i odpukał.


Wiedziałem, że nie spodoba się im mój pomysł z Goliaszem, więc przygotowałem się i na tę okoliczność. Kiedy więc przedstawiłem na forum swoją propozycję i nie dostrzegłem aplauzu, wcale nie byłem zdziwiony, ale żeby uciąć ewentualne dyskusje i wybuch niechęci, szybko przeszedłem do wyłuszczenia zgromadzonym, że święty Goliasz rozdawał swój majątek ubogim, a wielodzietnym rodzinom darowywał pięćset dukatów. Występował przeciwko chciwości i bogaczom, aż został bestialsko zamordowany przez pogan. Jednak to nie wystarczyło, więc poszedłem po bandzie i zacząłem historię świętej figury od początku. Opowiedziałem, że to moje marzenie od lat, które dojrzewało wewnątrz. Długo było ono jednak nieokreślone. Najpierw myślałem o figurze Zbawiciela, ale ich jest już tak wiele dookoła nas. Co prawda nigdy za wiele, ale On na pewno pragnąłby upamiętnienia także swoich wiernych sług. Abyśmy nie zapomnieli o nich i byśmy mieli z kogo czerpać wzorce. Doczekałem się braw, na które nie liczyłem. Kontynuując stwierdziłem, że tak naprawdę, dla mnie nie ma znaczenia, która ze świętych figur zostałaby zaakceptowana, bo wszystkie one są ważne i godne czci. Przeprosiłem wszystkich za to, że z góry narzuciłem swój pomysł, który przecież nie powstał wczoraj, ale to nie uprawnia mnie do narzucania wszystkim konkretnej figury świętego. Teraz poczułem ciepłe uczucia, nici akceptacji. Dodałem, że trochę się pośpieszyłem i jest już pozłacana tabliczka z imieniem świętego. Wstyd by było ją przetapiać, dlatego jestem w kłopocie i proszę wszystkich o wybaczenie.

Wreszcie złapałem ich za jaja. Decyzja została podjęta. Na terenie parafii stanie figura świętego Goliasza.

Tak naprawdę to Goliata, ale na to by się już nie zgodzili, więc tabliczka nie miała dwóch ostatnich spółgłosek, czyli stało: Golia, tak żeby w każdej chwili można było dodać literę „t”. Powiedziałem, że „sz” odpadło. Ale tabliczka poświęcona, trudno, musi tak zostać, a później się poprawi.


Sponsorów musiałem znaleźć, bo to miały być tonu gipsu, ale było warto. Trzema tirami figurę Goliasza przywieźli, a dźwig zestawiał. Ludzie przecierali oczy, że tak święty wygląda. Wysoki na czternaście metrów, tors rzeźbiony, klatka piersiowa jak u Herkulesa, włosy zmierzwione, długie, uda potężne, mocarne ramiona, a dłonie jak platformy przyczep rolniczych. W jednej z nich miecz długi na dziewięć metrów. I ten miecz taki wiszący w powietrzu, jakby miał spaść na głowy parafian. Musiałem krzyknąć, że gdyby nie tacy święci, jak święty Goliasz, to by nas poganie dawno wymordowali, i zamknęli pyski. Ale długo nie mogli uwierzyć, że takiego mocarnego świętego, poganie jednak zamordowali. Bestialsko. Wreszcie jak wymyśliłem, że spuścili na niego wielki kamień z wysokości, to przestali kręcić głowami pod pomnikiem Goliata.


Po pewnym czasie nieśmiało zacząłem proponować modlitwy pod figurą świętego Goliasza. Ktoś zapytał, czy miecz nam na głowy nie spadnie? Powiedziałem, że miecz jest na złych ludzi, na lichwiarzy, złoczyńców i nieuczciwych. Uczciwi katolicy nie mają się czego bać, a miecz jest dla ich ochrony. No i poszło.


Zagadałem do proboszcza, że ludzie chcą się czasem pomodlić pod figurą świętego, oczywiście kiedy nie są odprawiane nabożeństwa i czy to by było możliwe, no i ponieważ wierni chcieliby składać ofiary na Kościół, jakbyśmy mogli tę kwestię rozwiązać? Czy mógłby to robić kościelny, czy może ktoś uczciwy z koła parafialnego? Wywaliłem jak z karabinu, ale zadziałało pozytywnie. Powiedział, że można zbierać ofiary w ten sposób i przekazać na Kościół. Obaj byliśmy zadowoleni.


***


Przeczytaliście Państwo fragment szkicu. Zawsze chciałem odjebać coś grubego, tak żeby psy w całej Polsce śmiały się dupami. Oczywiście w realu. Najpierw piszę szkic, a potem szczegółowy plan. A potem...

  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
A czego się nie robi dla interesu, albo dla jaj? Spójrz na co ludzie są gotowi za pięćset złotych. Albo weźmy tego niedoszłego prezydenta Kononowicza, nie?
avatar
"Później poszedłem do spowiedzi u proboszcza. Wszystko spisałem na kartce i cały dzień się przygotowywałem, żeby zrobić dobrego wstępniaka. Na koniec spowiedzi poruszyłem kwestię zadośćuczynienia swoim zaniedbaniom i chęć odrobienia strat, które poniosłem. Ksiądz się wówczas rozgadał i całkiem zapomniał rozgrzeszenia. Jakiś czas zastanawiałem się jak z tego wybrnąć, aż zasugerowałem, że ojciec duchowny jest teraz bardzo zajęty, bo przecież spowiada, więc ja nie śmiem zabierać czasu, ale jakby proboszcz miał kiedyś wolną chwilę, to byłbym wdzięczny i zobowiązany się spotkać i porozmawiać. No i się udało. Podał termin, rozgrzeszył i odpukał."

Udana spowiedź, no i bardzo szczera zapewne.
Ciekawy tekst.
avatar
Polecam https://www.youtube.com/watch?v=5-mTc_729uo
Warto zobaczyć, a przede wszystkim wysłuchać. Oj, warto. Pozdrawiam
avatar
Legionie, to świetny szkic, ale śpiesz się, bo świątobliwi mogą Cię wcześniej ukamienować. I to pewnie z zazdrości, że tak nie potrafią napisać oraz nie umieją tak szczerze się spowiadać.
Oczywiście, zrobiłeś kilka błędów interpunkcyjnych. Brakuje przecinków przed: o co mi, jak z tego; zbędne przecinki przed: dla mnie, i zamknęli, poganie jednak. No i dwukrotnie napisałeś "Kościół" jako budowlę sakralną wielką literą.
Ale żeby za to obniżać ocenę za poprawność językową aż o dwa punkty? Przecież powinien postawić Ci za to nie trzy, ale przynajmniej siedem gwiazdek. Z pewnością otrzymałby za to odpust zupełny!
avatar
Dziękuję wszystkim!
Obejrzałem, a może lepiej napisać wysłuchałem hymnu radzieckiego pod pomnikiem rosyjskiego Goliata - oswobodziciela. Dziękuję, filmik jest bardzo wymowny.
avatar
Uśmiałem się. Świetny tekst, Legionie. ;)
© 2010-2016 by Creative Media
×