Przejdź do komentarzyAkademickie dylematy
Tekst 34 z 59 ze zbioru: Zrzędzian
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2018-01-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń775

Są prawa sezonowo słuszne. Precyzyjne na krótko. Żeliwne, acz nie żelazne. Kruche, łamliwe i jakże wygodne w dowolnej interpretacji. Prawa uzależnione od politycznego klimatu.

Zapełniają podręczniki, kodeksy, monitory, tomiszcza principiów, nakazów i nieopublikowanych rozporządzeń. Modyfikują, przeinaczają, interpretują i ogłupiają ludzi dowodząc, że Ziemia jest częścią Imperium nazywanego Polska.

Z lubością dzielą ludzi wedle służebnej służalczości. Dokonują podziału na  tych, co mają plastyczny charakter, oraz takich, jak ja, których należy zmielić na otręby.

Tu opada mnie czkawka zastrzeżeń i ogarnia refleksyjny nastrój. Jakby zawierucha sofistycznych myśli, a w sumie – makiawelski taniec z wątpliwościami: czy zdołam  dotrzymać im pola i czy jest ktoś nie posiadający miedzianego czoła, kto byłby w stanie postępować zgodnie z nim?

Toteż zadaję sobie pytanie: czy zawsze i wszędzie kanony te są możliwe do przestrzegania?

A jeżeli ktoś ich przestrzega, to jak go nazwać? Jak określić, kim jest? Rygorystą, czy zaślepionym pętakiem?

Bo, jak miecz Damoklesa wisi nade mną pewnik: prawa nieprecyzyjne są podatne na wyginanie. A co to za prawo, które jest z plasteliny?

*

Przytoczę najczęściej łamane:

Nie zabijaj.

Znaczy to nie zabijaj nigdy. Lecz kiedy się zastanowić, wymóg ten jest nierealny.

Powiedzmy, że jako sędzia mam wydać wyrok w sprawie wielokrotnego mordercy. Zabił całą rodzinę, a zanim tego dokonał, pastwił się nad nią ze szczególnym okrucieństwem. Z czego był dumny, z lubością zagłębiał się w detale swojej zbrodni, a w swoim ostatnim słowie rzekł, iż gdyby dano mu szansę, zrobiłby to jeszcze raz, bo kocha uchechłać komuś pół ryja przed zmówieniem paciorka.

Nie kradnij.

Znaczy to nie kradnij WCALE. Jednak: jeśli nie kradniemy samochodów, rowerów i sakiewek, to czy możemy mówić, że jesteśmy uczciwi? A co z internetowym oprogramowaniem, co z piractwem płytowym lub beztroskim wynoszeniem z pracy różnych materiałów biurowych?

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.

Czy mam kochać mordercę mojej rodziny, pedofila gwałcącego moje dziecko, faceta, który z dzikim entuzjazmem  życzy mi śmierci, bo dowiedział się, że mam raka?

Żyjemy w społeczeństwie. Maniacy bezhołowia, mordercy i gwałciciele, dewianci, kibole i kidnaperzy, żyją poza nim. Są na marginesie dla szubrawców. Nie są ludźmi. Nie są moimi bliźnimi; gardzę nimi jako i oni - mną.




  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Świetny, poruszający tekst.
Interesujący fragment o prawach, które są najczęściej łamane. Nie dalej jak dzisiaj zastanawiałam się nad drugim i trzecim przykładem.
Z drugiej strony prawo musi być także ogólne, bo nie może regulować wszystkich przypadków pojedynczo. Jednak zakaz zabijania i kradzieży jest jednoznaczny. Przykład trzeci to przykazanie z Pisma Świętego, które stosowane jest w inny sposób. Prawo świeckie nie wymaga od nas miłości bliźniego. A współczesny psycholog powie, że tak jak twój bliźni nie musi ciebie kochać czy nawet lubić, tak samo ty nie musisz darzyć bliźniego takim uczuciem. To zdrowsze.
avatar
"Żyjemy w społeczeństwie. Maniacy bezhołowia, mordercy i gwałciciele, dewianci, kibole i kidnaperzy, żyją poza nim. Są na marginesie dla szubrawców. Nie są ludźmi. Nie są moimi bliźnimi; gardzę nimi jako i oni - mną."

Myślę, że to jedyna zdrowa postawa, do czego doszedłem jakiś czas temu. Inaczej się po prostu nie da.

Jak zwykle bardzo mądry i dający do myślenia tekst.
© 2010-2016 by Creative Media
×