Przejdź do komentarzyqowpl.l,/mnb
Tekst 15 z 24 ze zbioru: Kardinalne. obły młyn
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formaproza
Data dodania2018-02-23
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń543

Luk szedł po bezkresnej pustyni, bez wiary w wiktora. Czosnek leżał w jego lewej kieszeni. W prawej też miał dwa czosnki, ale do  lewej położył ten co miał zjeść, a do drugiej kieszeni uchował ten, który bedzie miał na potem. Spojrzał w górę, coś śmignęło. Oh, gdybym ja umiał latać - zadumał się.  

Po chwili minął go koń. Normalny, zielony koń w kropki pomalowane na czerwono. A grzywę miał śnieżnobiałą. - Co tu ty Luku tak siedzisz, zamiast iść i łatać nowe, dobre, ładne dziewczyny? 

- A ttu se siadłem, bo zmarzłem. - Odpowiedział Luk.  

- A to se usiądź na mnie bo właśnie jadę do dyskotek. 

- A dobra, to se wsiąde - powiedział Luk i rzeczywiście wsiadł. 

Koń zabrał go do najlepszej dyskoteki jaką znał. I byli by tam do rana ale koniu nie miał już płetw, a tam nad ranem jak się chciało poderwać dziewczyny, to na płetwach się śpiało było rypnąć do wody.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×