Przejdź do komentarzySpotykam chama
Tekst 10 z 32 ze zbioru: Duperelkowate
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-08-15
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń486

SPOTYKAM CHAMA

Znajduję się czasem w sytuacji, w której czuję się bezradny. Bezsilność, brak pomysłu na poradzenie sobie z tym co mnie dotyka, bezradność – taki pakiet wrażeń temu towarzyszy. Czuję się tak w obliczu bezczelnego chamstwa – gdy cham, nawet jeśli  jest świadom naganności,  asocjalności  swego zachowania, to nie zamierza nic w nim zmieniać.

Mój kolega Wiesław radzi w takich przypadkach: wziąć kamienia i wypierdolić wszystkie zęby, ale to rada z gatunku tych, których w takich sytuacjach sam nie potrafi wcielić w życie. Bo człowiek starający się funkcjonować tak, by nie ranić tych wokoło siebie, w konfrontacji z takim, który ma to w dupie, jest bezradny. Nie mamy takich wyuczonych zachowań i, mimo złości i wszystkich negatywnych emocji jakie towarzyszą takiej sytuacji, nie potrafimy w sobie wytworzyć motywacji do odpowiedzi równie drastycznie dotkliwej i dolegliwej dla chama, by skorygował swe zachowanie.


Bo jak się zachować, co odpowiedzieć, gdy policjant spisujący twe personalia przy okazji przyłapania na piciu piwa mówi: ja u siebie na wiosce też tak piję, ale u mnie nie jeżdżą i nie łapią. ( Obok kina „Moskwa”).

Albo, analogiczna sytuacja, ale z udziałem patrolu kieleckiej Straży Miejskiej, zdybany kolega opowiada, że w trakcie tej akcji strażnik oddala się na stronę i sika w krzakach.  Na oczach oczekujących na mandat za picie piwa. ( Osiedle Barwinek).


To oczywiście skrajności, drastyczności, najbardziej wyraziste przypadki. Ale, dojeżdżając  przez tydzień do pracy popularną linią busów wciąż spotykam taką oto sytuację: ludzi dużo, a jakiś ponury, tępy buc na siedzeniu od okna lokuje swój plecak, a na tym od przejścia swoje dupsko i udaje, że śpi, gdy ludzie nad nim stoją. Całe stada pejoratywnych w zabarwieniu słów przychodzą mi na myśl, gdy mam  wspomnieć o takich typach, ale tacy chamscy trzydziestolatkowie mają wiele wspólnego w zachowaniach ze staruszkami, które uważają, że miejsce siedzące należą się ich siatkom, a nie mnie. I, tego kilka razy doświadczyłem w busie, dopiero gdy wsiada inna staruszka, zwalniają im miejsce, a ja nie jestem godzien w ich oczach, by usiąść. Dobra, fajnie, że oceniają mnie jako młodego i gibkiego, ale w ogóle nie biorą pod uwagę mego stanu psychofizycznego. Co zrobić, jak się zachować w takiej sytuacji? Czy zapytać kierowcy o to, czy tenże pasażer wykupił dwa bilety, skoro zajmuje dwa miejsca? Ja nie mam pomysłu na to jak sobie z tym radzić, bo ja tak nie postępuję i nie mam takich mechanizmów w  głowie, które takie postępowanie usprawiedliwiają i umożliwiają.

Wziąć kamienia i wypierdolić wszystkie zęby? W obliczu takiego chamstwa brakuje mi determinacji, by tak zrobić. Ale coś podobnego należałoby chyba zastosować. A wy potraficie?


  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Ciekawe spostrzeżenia. Skrajności, drastyczności wywołują czasami spontaniczne reakcje.
W odpowiedzi na ostatnie zdanie, dodam: reakcja powinna być spontaniczna, jednak z zachowaniem bezpiecznego jej charakteru.
Dzisiaj przeczytałam świetny komentarz pod pewnym wierszem, jest cudny. Właśnie tak, a nie inaczej powinno się traktować prymitywów, nie dającym innym spokojnie żyć.
Chętnie przeczytałam.
avatar
Ciekawe i charakterystyczne zjawisko.Takie sytuacje obserwuję od kilku lat niemal codziennie w komunikacji miejskiej a szczególnie w autobusach (ciekawskim mogę podać, że jest to autobus linii 133 we Wrocławiu). Buc osiłek z plecakiem oraz staruszka z zakupami zajmują nie tylko dwa miejsca, ale nawet cztery (po dwa siedzenia naprzeciw siebie). Jednak w kategorii zawłaszczających dodatkowe miejsca od kilku lat funkcjonuje nowa grupa pasażerów. To młodzież ze smartfonami i podobnymi urządzeniami. Ci nie widzą nikogo, choćby to była staruszka chodząca o kulach, matka z dzieckiem na ręku lub kobieta w ciąży.
Co ja robię w takiej sytuacji? Najczęściej patrzę na nich z zażenowaniem, ale zdarza się, że powiem głośno: torba (plecak) też człowiek, ma swoje prawa. Czasem też pytam, czy plecak ma skasowany bilet. Zazwyczaj indagowane osoby udają, że nie słyszą (szczególnie te ze smartfonami) lub spoglądają otępiałym wzrokiem, też udając, że nie rozumieją.
Masz manierę robienia spacji po nawiasie otwierającym.
avatar
Znany na całym świecie, zapomniany u nas rosyjski pedagog (i znakomity pisarz!!), Anton Makarenko, twierdził, że nie ma złych wychowanków - są tylko marni wychowawcy

co w tłumaczeniu na nasze brzmi

takie będą losy Rzeczypospolitej, jakie młodzieży chowanie
avatar
W naszym pięknym k/raju jest odgórne, ale też i nasze społeczne przyzwolenie na chamstwo

- w mediach propagowane w postaci szerokiej tolerancji dla kuchennej łaciny, dosadnego słowa i nonszalancji językowej (co widzimy także na rodzimym podwórku nieledwie każdego dnia);

- na ulicy, gdzie dzieci i kobiety dosłownie *płyną* rynsztokiem haniebnej polszczyzny, i NIKT Z TYM NIC NIE ROBI;

- w przestrzeni publicznej, gdzie chamskie metody eksploatacji niekumatych ludzi (w sferze np. parabankowości, zatrudnienia na umowach śmieciowych itp., itd.) są w standardach zachowań;

- i co tam jeszcze, bo ja nie ekspert.

Jeśli na sali sejmowej, w obecności kamer i głośników, można komuś nasobaczyć i naurągać, a nawet pokazać słynny już gest tzw. posła i tzw. posłanki, to ryba psuje się chyba nie od ogona?
© 2010-2016 by Creative Media
×