Przejdź do komentarzyPrzed Smarzowskim - Rolleczek
Tekst 5 z 10 ze zbioru: Komentarze i recenzje
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-10-11
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń445

„Obawiam się, że przesadziłam w książce, bo to nie było reguła, żeby one tłukły nas różańcami. Po prostu to było dla mnie takie szokujące, więc zapamiętałam to szczególnie mocno. Parę miesięcy temu przekartkowałam książkę i pomyślałam sobie, że to niesprawiedliwe, bo z lektury można wywnioskować, że one nas zawsze tłukły różańcem, a tak nie było.”:


powiedziała do Piotra Mareckiego z krakowskiego wydawnictwa Halart autorka „Drewnianego różańca”, urodzona w 1919 roku pani Natalia Rolleczek.


Sama czytałam tę książkę w trakcie peerelowskich wakacji na letnich koloniach w Makowie Podhalańskim podczas któregoś z upalnych lipców. Mało z niej wprawdzie rozumiałam (lat 13) jednak na tyle dobrze, gdyż tu, zbuntowana smarkata na temat kościoła oraz religii miałam – w przeciwieństwie do koleżeństwa – zdanie odrębne. No nic, heretyczka i tyle, konstatowały wielce nabożne rówieśnice.


Mimo to lektura była na tyle sugestywna, iż do tej pory treść owej rzekomo antyklerykalnej książki do obecnej chwili w miarę dobrze pamiętam.


Nie wiem jak akurat prezentuje się edycja z roku 2009, ja pamiętam tę, z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, w której narracja Pani Rolleczek została podzielona na trzy segmenty. Pierwszy z nich opowiada o wakacjach u „jaśnie pani baronowej” , na które zaproszono Natalię i jej siostrę, Łucję. Kolejny dotyczy Koła Młodych Polek, inicjatywy dobroczynnej hrabianki Krystyny. A choć niebawem Łucja staje się jej ulubienicą, to jednak starsza siostra autorki jest zbyt dumna, aby ulegać kaprysom młodej Prezeski. W końcu, ostatni z rozdziałów traktuje o wspominanym wcześniej sierocińcu.


Autobiograficzna powieść Natalii Rolleczek ukazała się po raz pierwszy w 1953 roku. Opatrzona adnotacją: „Książka zatwierdzona przez Ministerstwo Oświaty jako pożądana w bibliotekach licealnych pismem OC-459-53 z dnia 23 września 1953”. Miała kilka wydań, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych oręży walki komunistycznego państwa z Kościołem katolickim. Publikacja ukazała się także w wielu republikach ZSRR. W 1964 roku Ewa i Czesław Petelscy na podstawie powieści Natalii Rolleczek pod tym samym tytułem nakręcili film [dostępny w Internecie].


Gdyby nie rekomendacja ówczesnego Ministerstwa Oświaty, wówczas historia tragicznej biedy autorki „Drewnianego różańca” nie wywoływałaby aż takiego wśród większości zbulwersowanych panią Rolleczek, oporu. Bo nie tylko teraz, lecz w każdej epoce oraz pokoleniu był / jest kościół katolicki i święty, i grzeszny , o czym bez ogródek pisze poznański biblista (oraz niezależny twórca) Ksiądz Profesor Jan Kanty Pytel:



Inaczej. Jeszcze raz o księdzu. Poznań 2010, Wydział Teologiczny UAM. – ss.95, [1]


Mała książeczka, niemal broszurka, która niesie w sobie ciężki niby ołów przekaz o nazwie „misja i obowiązek” , ale i równocześnie lekką jak płatek cynfolii misję , kiedy w słowach Proroka Izajasza słyszy się  Boży głos:


„Wezwałem cię po imieniu,

Moim ty jesteś” (Iz 43,1)


Prezentowana publikacja to „synteza charakterystycznych znamion kapłańskiej osobowości” - napisał w słowie „Od autora” ks. Pytel, podkreślając równocześnie, iż powstała ona na zakończenie Roku Kapłańskiego:


„W książce wszystko jest prawdziwe. Prawdziwe są osoby, dialogi, narracje. Wszystko jednak zakrywają symboliczne imiona i bezimienne miejscowości.”


Rzeczywiście są te imiona wielce symboliczne: Euzebiusz, Anastazy, Polikarp, Dezydery krążą wokół Rozdziału I: „Po co kazanie na wsi”; Rozdziałowi II [„Pomruki Goliata”] uważnie przypatrują się Księża: Stachys i Arystarch; nad III Rozdziałem [„Konfesjonał opleciony drutem”] pochylają Kapłani: Adalbert oraz Tercjusz. Rozdział IV: „Nieostrożny Samson” przede wszystkim oddaje głos Księdzu Ampliatowi. Rozdział V [„Światło dogmatów na mrocznym dukcie człowieka”] to wiodący temat Księdza Fidelisa wreszcie poprzez Rozdział VI [„Razem z Twoim sługą, naszym Papieżem i naszym Biskupem”] Ksiądz Adeotat niejako zamyka wszystkie wyżej wypunktowane tematy. Analogicznie do ostatnich Rozdziałów: VII [„Nie mam czasu”] oraz VIII: „W owych czasach byli na ziemi giganci”.


Autor w swojej publikacji nie ucieka bynajmniej od spraw trudnych, wręcz bulwersujących, szczególnie w rozdziale IV, w którym opisywane zdarzenia są raczej nie do uniknięcia. Co nie znaczy wcale, iż poprzez - w intencji Kapłanów [nawet tych najbardziej pogubionych] – naszą gorącą modlitwę , ciż Kapłani będą już tak do końca „straceni” względnie przegrani.


Fakt, akcentuje Ksiądz Profesor, każdy kandydat do duchownego stanu musi być zdrowy i fizycznie, i psychicznie oraz zdatny do założenia rodziny. Gdyż rezygnacja z małżeństwa staje się ofiarą złożoną Kościołowi w celibacie, a ponadto stałą sposobnością do zmagania o czystość w sferze ducha i ciała. Z kolei my wierni mamy takich duszpasterzy, za jakich się modlimy, powiedział w jednej ze swych homilii Wikariusz z wielickiej Fary, Ksiądz Piotr Burtan powtarzając słowa własnej Babci.


Poznański biblista zadedykował książkę śp. ks. Aleksemu Wietrzykowskiemu, cenionemu rektorowi Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Albowiem: „Arcybiskupie Seminarium Duchowne w Poznaniu istnieje od 1664 roku; wyszli z niego kapłani, wspaniali hierarchowie, wielu wybitnych uczonych, błogosławieni i męczennicy, budowniczowie licznych świątyń. Poznańska uczelnia to jakby ewangeliczne Miasto Boże zbudowane ze światła” – przypomina Autor.


Niniejsza książka nie jest za bardzo znana szerszemu ogółowi, choć zdaniem recenzentki, być nią powinna. Szczególnie dla wszystkich zatroskanych sprawami Kościoła, którzy pragną odnaleźć ten swój Kościół w kontekście historycznym, eklezjalnym, psychologicznym oraz duszpasterskim.  A przede wszystkim – w aspekcie ludzkim.”


Dlatego parafrazując słowa śp. Księdza Jana Kaczkowskiego:


„Spokojnie, spokojnie… To tylko Smarzowski z ohydnymi – na plakatach – japami swoich aktorów-bohaterów. Oraz żywą reklamą w postaci niejakiego wydawcy Urbana J.”





  Spis treści zbioru
Komentarze (5)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Bardzo dziękuję za podjęcie tego arcyważnego obecnie tematu. Befanano kiedy zniknie już na tym podwórku moje imię proszę o miłe wspomnienia życiowej przygody.
avatar
Spróbowałam jakoś uporządkować temat. Rzecz charakterystyczna: drzeworytnicze ilustracje wybitnej zresztą Artystki - Marii Hiszpańskiej-Neumann są osobliwie podobne do filmowych obrazów Smarzowskiego. Zupełnie jakby ten sam demon chlastał ogonem umoczonym w smole.
avatar
Dopowiedzenie:

https://wpolityce.pl/polityka/414545-czy-smarzowskiego-martwi-kosciol-skadze-to-obsesja

Pani Rolleczek uczyniła w swoim czasie podobnie. Tylko, że ją do niedawna osaczały bieda, strach oraz głód :(
avatar
"Jest jeden aspekt, który mnie zdenerwował. Mam tu na myśli film, który się pojawił w kinach - "Kler", który ukazuje tendencyjnie całe społeczeństwo kapłańskie, w sposób negatywny. Można by było powiedzieć, generalizując, że w każdym wymiarze powołania są dobrzy i źli ludzie. Już wśród apostołów był zdrajca i byli apostołowie, którzy sprzeniewierzyli się Chrystusowi. Ale jeśli to miało miejsce, to nie możemy negować urzędu apostoła, urzędu biskupiego czy urzędu kapłana. Kiedy sięgniemy w tym wymiarze historycznym do rozbiorów Polski, to wtedy możemy stwierdzić, że kapłani wraz z biskupami przyczynili się do tego, że tożsamość narodowa i tożsamość Polaka była zachowana. Później podczas czasów nazizmu i komunizmu wielu kapłanów poświęciło swoje życie. W obozach koncentracyjnych zginęło 8 tysięcy księży, z czego większa część to byli polscy księża. Jako symbole oddania życia możemy powiedzieć o o.Maksymilianie Kolbe czy ks.Jerzym Popiełuszce. Także ta propaganda, która jest teraz na łamach mediów poprzez film "Kler", ona uderza we wszystkich Polaków. W ten sposób próbuje się zniszczyć duchową substancję Polski. Dlatego wzywam Was do tego,abyście stali ze swoimi kapłanami, którzy Was ochrzcili, prowadzili do wiary, abyśmy nie poddali się tej fałszywej propagandzie."

- powiedział kardynał Gerhard Ludwig Mueller w Węgrowie na Mazowszu 18.10.br.

Na koniec Müller zaapelował o zaufanie do środowiska duchownych.

Najgorszym zagrożeniem wobec człowieka, wspólnoty czy grupy społecznej jest to, kiedy próbuje odebrać mu się zaufanie. Dlatego proszę Was wszystkich, abyśmy mieli do siebie nawzajem wielkie zaufanie, abyśmy potrafili w tym wymiarze razem dążyć ku przyszłości."
avatar
Żeby poprzez uwypuklenie szczegółu pokazać ogół - to ryzykowna metoda. I w twórczym przedstawieniu rzadko się udaje.
Dlatego tak poruszają tacy jak Rolleczek czy Smarzowski. W rozmowach ze zdeklarowanymi katolikami pytam ich czasem o księdza Włodzimierza Sedlaka - nikt prawie o nim nie słyszał. A to pozytywny przykład - o pedofilach słyszało wielu, o Sedlaku prawie nikt. A siedział kupę czasu na Łyścu, w słynnym klasztorze, tuż obok Kielc. Wstydźcie się katolicy, że wasz kościół reklamuje pedofil, a nie uczony i filozof. Wiem, że nie jest tak malowniczy.
© 2010-2016 by Creative Media
×