Przejdź do komentarzyŻałosny koniec dobrej zmiany za 72 godziny
Tekst 255 z 247 ze zbioru: Czarcie kopyto
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2018-11-08
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń93




Żałosny koniec dobrej zmiany za 72 godziny


Tak, to już. Za kilkadziesiąt godzin punkt zwrotny ordaliów. Na koniec tekstu postawię dokładny zegar zagłady.


Jeszcze nie wierzycie? Kiedy zapowiadałem ordalia, nikt nie protestował, nikt nie spazmował. Spuszczono zasłonę milczenia. Oto nadchodzi godzina prawdy.


Mój głos, jeszcze niesłyszalny woła:

Błagajcie swoich synów i córki, których uwiodła brunatna plamistość, aby w tym dniu tragicznym nie wyszli z domów, albowiem pohańbią wasze nazwiska! Ze spuszczonymi głowami chodzić będziecie wy i wasze rodziny i nic już nie będzie jak dawniej, a plamy na rękach waszego owocu nigdy znikną. Błagajcie ich zatem!


Podobno niemal połowa policjantów jest już na L4. Kolejna, potężna fala zwolnień nastąpi w piątek. To ukrzyżowanie rządu. Rozpoczęcie właściwych ordaliów. Rozkład państwa dobiega końca. Piekło zaprasza mlaszczącego karła na Golgotę! Da radę! Lepiej wejść samemu, niż uciekać jak Duce albo Kadafi.


Prezydent dał się złapać we wnyki na niedźwiedzia. Pójdzie w marszu z brunatną plamistością? Najpierw się wymigał, żeby go nie pokazywano we wrogich światowych mediach na tle transparentów: „Śmierć wrogom ojczyzny” czy „Witajcie w piekle”, oraz na tle patriotów z przepaskami na ramionach z symbolem ruchu, który jednoznacznie się kojarzy. Brunatna plamistość w Polsce to subkultura, jak metalowcy, punkowcy, skinheadzi, kibole, gitowcy. To jest żywioł. Do opanowania tylko przez charyzmatycznego lidera jak Hitler. Nie ma kogoś takiego w brunatnej plamistości. Jest wielu liderków, a brak Lidera. Dlatego brunatna plamistość jest ruchem nieokiełznanym. Jak ogień. Jestem metalem, więc wiem jak jest. Żywioł. Emocje, napierdalanka, jazda bez trzymanki. Adrenalina. Chodzi tylko o to. Żadna tam ideologia. Upust energii witalnych. Pasy z ćwiekami, łańcuchy, żyletki na przedramionach, gwoździe, podkute glany. Zadymy na heavy metalowych spędach to było coś. Obecnie najmocniejsze subkultury to kibole i narodowcy, którzy się wzajemnie przenikają, a nawet można uznać je za tożsame. Prawdziwa potęga. Brunatna plamistość.

Osiemdziesiąt procent Polaków nie chce mieć nic do czynienia z brunatną plamistością i w żadnej imprezie, ani marszu nie wzięłaby z nią udziału. Za to weźmie udział Krystyna. Publicznie zapowiedziała. Pani Krystyna, dowie się za kilkadziesiąt godzin, co to jest subkultura.


W masie subkultury jednostka ma wyłączone bezpieczniki. Jej osobista odpowiedzialność za czyny rozmywa się. Jest tylko cząstką potężnej i niezwykle trudnej do ujarzmienia siły, która może uderzyć w każdym momencie i we wszystko.


Zegar zagłady:


72 godziny. Start.

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
O... to i tak czytelnicy są dosyć wstrzemięźliwi i odróżniają kompromitacje felietonistyczne od namacalnej prawdy o dobrej zmianie, którą święto Niepodległości uczyniło jeszcze lepszą, czego nie mogą strawić oponenci polityczni, oraz różni domorośli felietoniści internetowi.
Okazuje się, że milczenie czytelników pod tym felietonem ustrzegło wielu od uczestniczenia w tzw. zbiorowej kompromitacji… czytelniczo-autorskiej.
Legion wróży z fusów, z ziemniaczanych obierek, a czasami z sennych majaków o "świetności".
Przyjdzie jeszcze poczekać 5,5 roku na jakieś zmiany.
Póki co dobra zmiana nabiera rozpędu, w czym systematycznie "pomaga" im fatalnie totalna oPOzycja haha
Zatem włączam zegar dobrej zmiany na lepszą:
zostało nam jeszcze minimum 2890800 minut, czyli około 5,5 roku.
START!
avatar
No cóż...Portal jest literacki, a nie polityczny, nie mniej, nasz, wspólny. A że polityków na nim więcej, niż literatów, to tłumaczy poziom i niektòre,treści, mało mające wspólnego z literaturą...
avatar
No, ale Ty, zajrzałeś i skomentowałeś, von Knoedel! A wiesz o tym, że popularności Jerzemu Urbanowi całe życie przysparzali oponenci i nienawistnicy? Zdajesz sobie z tego sprawę? Albo weźmy Nergala - mimo, że jestem metalem, to jego twórczość mi nie leży. Wcale Nergala nie słucham, a wiem że istnieje i ma się świetnie dzięki jego nienawistnikom, którzy notorycznie jego lansują. Weźmy Golgotę Piknik albo Klątwe - kto by wiedział o tych gniotach, gdyby nie oszołomy, które nie radzą sobie z tytułami? Nie śmieszy Cię to, von Knoedel? Mnie bawi do łez.

No i teraz, jeśli chodzi o koniec dobrej zmiany, to ja się wcale nie wycofuje. Tak, to koniec i nie będzie 2890800 minut życia, lecz o wiele mniej minut konania. Pewne wydarzenia mają charakter symboliczny i nie są jak siekiera, która oddziela, lecz są przyczynkiem do historycznego zwrotu wydarzeń. Takim przyczynkiem są właśnie okoliczności towarzyszące świętu 11 listopada. Wraca jeździec apokalipsy, von Knoedel. Pezzonowante dobrej zmiany mają już pełne portki birlaju. Zaraz będą wytrząsać. Afera goni aferę: najpierw Get Bank, a teraz KNF.

Popatrz, von Knoedel: pisowskie obszczymury instalują w swoich gabinetach szumidła, żeby nie dało rady się ich nagrać, ale są tak głupi, że nie biorą pod uwagę, że ktoś może się posłużyć urządzeniami rejestracyjnymi w technologii analogowej, heh. Jebane matoły, hahahah. Pierdolnie szambo pisowskie na ryj wcześniej niż myślisz, von Knoedel, choć lepiej by było, żeby jeszcze jedną kadencję porządzili, bo wówczas byłyby lincze, a tak może się rozejść po kościach. Nie daj Boże! Nie daj Boże! Dlatego chciałbym, żebyś von Knoedel miał rację, bo Twoja racja jest gwarancją rozkładu państwa, a lincze robi się na gruzach właśnie. Powodzenia zatem!
© 2010-2016 by Creative Media
×