Przejdź do komentarzySzkody umyślne
Tekst 56 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2018-12-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń479

czarna wstrzemięźliwość: tej zimy odmawiam sobie  

nawet narzekania. co to da?  

język tylko zdrewnieje 

w najlepszym razie - będzie jak gwóźdź 

papiak, za krótki, by przybić coś sensownego 


czasami krzyczę wspak, bezgłośnie 

schodzą się, z lekkim ociąganiem 

lekko zwietrzałe elegantki 

z przewieszonymi przez kark zasuszonymi lisami 

ich mężowie i konkubenci, niewiele wyraźniejsi 

jakby niedostrojeni 

zdeformowani przez zakłócenia 

(ostatnio coraz częściej  - zamieć!) 


używamy mowy perforowanej 

(cisza przekłuta posrebrzaną szpilką) 

co trzeba? nudzisz się? - nie pada ani razu 


i śmieję się w duchu z tej całej beznadziei 

gry oni wpełzają za szafę, pod kaloryfery 

kaleczą się. aż do zupełnego zaniku. 


mam przesłodzony kisiel, pół kilo kaszanki 

kuleczki nesquik i butelkę mleka 

horrorek do obejrzenia 


mała sielanka, co nie?  

- pytam ostatnie z widziadeł 

kiwa spustynniałą głową

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Świetny wiersz Florku.
Bardzo mi się...!
avatar
No i zapomniałam :)
avatar
...podobało :) Dziękuję serdeczniasto :)
© 2010-2016 by Creative Media
×