Przejdź do komentarzyFantom wspólnoty /2/A. Sołżenicyn - Rosja na dnie, 1998
Tekst 93 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaproza
Data dodania2018-12-16
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń301

I tenże przewidywany przez wielu rozłam nastąpił już niebawem, w 1991 r. - i to zarówno ten nieuchronny, jak i - na zgubę wielu milionów Rosjan - także i ten, którego można było znakomicie uniknąć. Z powodu straszliwej indolencji i braku jakiejkolwiek przezorności naszej wierchuszki rozpad ten oddano żywiołom - od kompletnie bezsensownego (patrz inicjatywy *demorosjan*) ogłoszenia *niezależności Rosji* (niezależności? - od kogo? od 25 milionów swoich odcinanych za nowymi granicami współplemieńców?? przy czym jeszcze zatwierdzono to jako *narodowe święto*!) - po *paradę suwerenitetów*, kaskadowo proklamowanych przez republiki związkowe prawie z automatu w tym samoupojeniu atrybutami i symboliką wolności (oczywiście, bez jakiegokolwiek liczenia się ze swoimi okrojonymi siłami ekonomiczno-gospodarczymi w przyszłości, ale za to z kapitałem startowym przejmowanej bogatej schedy przemysłowej, stworzonej przecież wysiłkami całego państwa, w tym głównie Rosji).


Przez nikogo nie sterowany rozpad ten przebiegał wedle nienaturalnych, etnicznie nie uzasadnionych sztucznych administracyjnych granic (jako spadek po leninowsko-stalinowsko-chruszczowowskich zdobyczach) - wzdłuż  tych granic, wobec których - jeszcze bardziej ślepo - uważnie wszystko śledzący Zachód natychmiast zastosował gwarancje Konwencji Helsińskiej. A kierownictwo rosyjskie w sierpniu i w grudniu 1991 pośpiesznie i posłusznie skapitulowało, obojętnie pozostawiając na pastwę losu poza jurysdykcją okrojonej Rosji prawie tylu swoich obywateli, ilu zginęło w Sowietach podczas 2. wojny światowej. Z identyczną bezdusznością odniesiono się do euforycznego referendum, przeprowadzonego na Ukrainie - referendum, które zadecydowało o wzajemnych relacjach na linii Kijów - Moskwa być może na całe wieki.


Finalnego rozkładu dokonało, dzięki krecim staraniom poprzedzajacym, cięcie ostateczne, zadane w Białowieży. A wszystko to działo się w gorączkowym pośpiechu i w stylu *łapaj/trzymaj, pókiś żyw*.


Samo Porozumienie Białowieskie odbyło się w mętnej wodzie co do swych merytorycznych treści i nie dawało Rosji żadnych gwarancji. Przy czym prezydent Ukrainy dalekowzrocznie patrzył w przyszłość:


które nieuzgodnione warunki i tylko ustnie sformułowane powierzchowne zapewnienia można będzie w ślad potem obrócić na korzyść Kijowa,


zaś prezydent Rosji tymczasem patrzył wstecz:


OD CZEGO jak najszybciej się uwolnić i odciąć (przede wszystkim od władzy Gorbaciowa), co na zawsze definitywnie pożegnać,


przy czym nigdzie - w całej tej ugodzie i wokół niej - nie widać żadnej troski, nawet jakiejś myśli, że ot tak Ukrainie oddaje się kilka wielkich regionów de facto rosyjskich - tak jeśli chodzi o ludność, jak i w aspekcie historycznym - oddaje się 12 mln Rosjan bez żadnych gwarancji chociażby ich kulturowego dalej istnienia i poza wszelką prawną ochroną (nawiasem mówiąc, bezduszne te ustępstwa miały swoje preludium już w sierpniu 1991 r.)

  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Podkreślenie grubym drukiem przypadkowe - coś nacisnęłam nie tak, i dalej poszło już tym trybem samo.

PRZEPRASZAM
avatar
Świetny tekst. Obiektywnie rzecz ujmując, to z Ukrainą jest wieczny problem. On się sam nie rozwiąże. Obecnie sytuacja jest korzystna z punktu widzenia polskich interesów, ponieważ kupujemy od Rosjan miliony ton wyśmienitego węgla wydobywanego na terenie Ukrainy po zaniżonej cenie. To super okazja. Są jeszcze inne surowce, które Rosjanie mogliby po cichu wydobywać i sprzedawać na rynek polski po zaniżonych cenach. Najkorzystniejszy scenariusz z punktu widzenia polskiego interesu, to byłoby doprowadzenie Ukrainy do ruiny rosyjskimi rękoma. Wtedy byłaby szansa na powrót Lwowa do macierzy i tanią siłę roboczą. Taka prawda. Co zrobić...
avatar
Ryzykowna teza, Legionie, może nawet, to jakiś,groźny scenariusz? Czy nie lepiej, niech zostanie tak,jak jest? A może, lepiej, Ukraina w Unii?
avatar
Bardzo ciekawy tekst. Mam podobne spostrzeżenia. A są one dość ważne w aspekcie obecnej wojny na Donbasie .
© 2010-2016 by Creative Media
×