Przejdź do komentarzyW konkursie na najbardziej zapijaczonego polskiego poetę zająłbym miejsce zaraz za Świetlickim
Tekst 68 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2019-01-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń371

poemat grozy


klatka to dowcip

spalony jeszcze przed wypowiedzeniem puenty

nikt się nie zaśmieje nawet, gdy przegryziesz pręty

i wyhodujesz w żołądku drugą, mniejszą

staniesz się klatką


chodzę po magazynie obozowym

jak inaczej nazwać dom, w którym - podobno - wszyscy

zaszyli się w ścianach, pod tapetami

albo znaleźli inny, ciekawszy, lub bardziej komiczny

sposób na nieistnienie, na przykład ogień

ten mit nie do obalenia


spokojnie, są, są, powiedzieli, że idą umrzeć na wojnę

(od kogo pożyczona metafora? przyznawać się!)

wyjątkowo powszechne choróbsko

że wyprowadzają się w głąb murów


a tak naprawdę pewnie przelali się do butelek

po najtańszym, bez etykiety


dochodzi do mnie, że nie warto się spierać

z pościeli, kartek i obrusa

lepiej być niewywabialnym, zostawiać szary ex libris


z nudów oglądałem filmik na youtube

Termitowe spawanie szyn w torze bezstykowym

(zajmujące jak liczenie ziaren piasku

przesypywanie plaży wiaderkiem, wyciąganie

trupów much z klosza kuchennego żyrandola)


tęskni mi się, wiesz? poznałem dziś nowe słowo

teledetekcja

przyda mi się jak psu aerograf. lepiej przekręcić.

będzie bardziej moje. teledefekcja

koprofilada zmieniona w ten wiersz


krzyczą mi się obrazy:

komputer napędzany mlekiem z kropelką spirytusu

niszczenie pamiątek w nadziei, że za godzinę - dwie

znów będą na dawnym miejscu

schowane przed dniem

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Życie, zakorkowane we flaszce (patrz nagłówek i cała reszta) - a na zewnątrz świat kompletnie niedostępny, bo czym jest jego zwiedzanie z wnętrza takiej "dowcipnej" klatki (która Czytelnika wita już w 1. strofie)?? -

a zatem życie tak zakorkowane - to życie poza nawiasem w zawiasach - i tylko w fantasmagorii!

powiedzieli, że idą umrzeć na wojnę (...)
a tak naprawdę przelali się do butelek
po najtańszym /jabolu/, bez etykiety

co powiedzieli
tym zapili
zakąsili
a ja z nimi
z dystansu swego pióra
w stałej ich asyście
avatar
Ciekawe światło na źródło tego TUTAJ w zakorkowanej flaszce upojenia rzuca przedostatnia strofa

poznałem dzisiaj nowe słowo
teledetekcja
przyda mi się jak psu aerograf.lepiej przekręcić.
będzie bardziej moje. teledefekacja
koprofilada zamieniona w ten wiersz

Nie musisz sięgać po codziennego jabola, żeby się zakorkować - dla wielu wybitnych Poetów Świata (u nas taki Gałczyński albo Broniewski czy bardziej nam współczesny tytułowy Świetlicki, autor słynnych piosenek i trzystu tysięcy wierszy o papierosach i wódce, żeby wymienić tylko trzech pierwszych jak leci)

- WYSTARCZY OPIUM SŁOWA, ŻEBYŚ CAŁKIEM ODLECIAŁ
avatar
Myślę, że nawet przed Świetlickim. Proszę to potraktować jak komplement. Z tym, że u Świetlickiego pijana dżuma dotyka nicości. Tutaj- nadziei. Ktoś mógłby zapytać, gdzie ja tą nadzieję tutaj dostrzegam? W pijanym zwidzie jest coś co pozwala pomyśleć- czy wytrzeźwieje? Albo- czy on przypadkiem dzięki niemu właśnie nie otrzeźwiał. On, czyli materiał na poetę. W sklepie kiepskich artykułów, kawałek dobrego materiału jest więcej wart, niż cała plejada poetów w idealnym świecie.
Więc może jednak tuż za Świetlickim? Nie. Świetlicki to pijak, który stał się poetą. A tutaj odwrotnie.
Nie oceniam, bo jak ocenić poezję?
© 2010-2016 by Creative Media
×