Przejdź do komentarzyAtraktant
Tekst 69 z 121 ze zbioru: Mioklonie
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz biały
Data dodania2019-01-30
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń325

Niewidzialne nitki ciągną się do mnie

Jan Rybowicz `My polish Tao`


na wabia - zapory przeciwczołgowe, zęby smoka

(lubi się być wywrotowcem, nęcić

trudnymi do pokonania barierami

kusić ledwie wyczuwalną wonią feromonów

mając nadzieję, że jednak ktoś się połasi)


nasza jednolita skóra jest pełna wertepów

przemyka się gwiazda oderwana z poszewki

prześlizguje błyszczący wąż. ma guziki zamiast oczu

więc widzi tylko to, co zamknięte

ksobnostki strzeżone przez smolne drzwi, zaszczepki

i kagańczątka, mające bronić przed ukąszeniami

słyszy te słowa skneblowane na amen blachą

nie umiem stwierdzić, czy w pełni rozumie


wiesz, jak trudno się odspoić, wstać

z lepkich pieleszy. jak ciężko wypielić mrzonki


co teraz? ech...

zaciągasz się, człowieku, zwitkiem nieważnych

banknotów, niczym zakazanym ziołem

i, choćby dym smakował jak palona dętka

jarane koło składaka pelikan

musisz udawać, że jest okej

czekać na wizje. nawet te po terminie ważności

blade, zdenominowane na śmierć


już zawsze będę żyć ze świadomością

że real to bycie na gigancie

wagarach od najważniejszego

(tak bardzo wrośliśmy, poznaliśmy się)


budować kolejne barykady?

- myślę wtulając się głębiej


zaraz świt

z gwiezdnego węża nie pozostanie nawet popiół

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×