Przejdź do komentarzyMaja
Tekst 9 z 10 ze zbioru: Komentarze i recenzje
Autor
Gatunekpublicystyka i reportaż
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-04-27
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń165

Małgorzata Czyńska: Berezowska. Nagość dla wszystkich. Wołowiec 2018, Wydawnictwo „Czarne”. – s.235, ilustr.


Było jej pełno, tak odbieram przynajmniej swój czytelniczy okres dzieciństwa oraz wczesnej młodości. Maja Berezowska w gazetach i tygodnikach („Przekrój”); Maja Berezowska na okładkach rozmaitych poradników [m.in. Edyta Zabierzowska: 45 pasjansów]; Maja Berezowska na zapałczanych etykietach… Nie wspominając o wszelkiego rodzaju książkowych ilustracjach.


Twarze modeli? Niby różne a przecież wciąż te same; ciała muskularne niczym u kozłów. Pospolite rysy z wyraźnie zaakcentowanymi – jak po botoksie – wargami. Niskie czoła, zadarte, krótkie nosy, kwadratowe szczęki owych bi- i heteroseksualnych amantów,  u których pod trykotami oraz pludrami drżą niespokojne fallusy w fazie ich nabrzmiewania.


Damy też (nie)identyczne: niby smukłe, ale z wyraźną inklinacją do [w niedalekiej zapewne przyszłości] nadwagi. I to sporej nadwagi, o ile nie tuszy. Długorzęse, beznamiętnie namiętne, rozmemłane albo półnagie [trzeba pamiętać o cenzurze] usadowione w stylowo-eklektycznym buduarowo-burdelowym entourage’u.


Pastelowo-wściekła kolorystyka tych pozornie lekkich jak muśnięcie śniegowym płatkiem rysunków mimo woli kojarzyła mi się wtedy z odorkiem alkoholu, papierosów, potu, nasienia oraz woni perfum Chanel No 22. Podkreślam: Nr 22, nie Nr 5!


Niektórzy nazywali Panią Maję „reżimową satyryczką”; mnie z kolei (nieletnią) denerwowały niewydepilowane pachy jej modelek, które utożsamiałam z niedomyciem (się) również samej Artystki.


Za dużo było wówczas Pani Mai, więc dopiero teraz po czterdziestu latach (zmarła 31 maja 1978 roku) z niekłamaną ciekawością sięgnęłam po analizowaną biografię. 

Maja Berezowska ma ogromne zasługi, mnie jednak Jej styl oraz maniera nadal nie przekonują. Może dlatego, iż upatruję w nich obsesję zakompleksionej ekshibicjonistki perfekcyjnie operującej piórkiem, kredką, pędzelkiem i w ogóle wszystkim, czym można i czym się da cokolwiek, po „Berezowsku” narysować /namalować? Zresztą zawsze na jedną i tę samą modłę.


  Spis treści zbioru
Komentarze (2)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nienagannie napisane i jak zwykle z wielkim kunsztem.Ciekawa refleksja.Podoba mi się Pani tekst.
Bardzo serdecznie pozdrwaiam
avatar
Dziękuję Pani Elżbieto za opinię :) Teraz dopiero widzę, że nieźle mi się to napisało :) I to zaledwie w ciągu 60 minut :)

Serdecznie :)))
© 2010-2016 by Creative Media
×