Przejdź do komentarzyM. Sałtykow-Ssiedrin - Ród Gołowliowych, rozdz. III - Bilans rodzinny/6
Tekst 147 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-05-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń166

Są obłudnicy religii, obłudnicy podstaw społecznych, własności, rodziny, państwowości, a ostatnio pojawili się nawet obłudnicy *porządku*. Jeżeli nawet tego rodzaju hipokryzji nie da się nazwać jakimś systemem przekonań, to w każdym razie na pewno jest to sztandar, wokół którego gromadzą się ludzie, znajdujący powody, by być dwulicowymi właśnie w ten a nie inny sposób. Zakłamani są świadomie, w barwach swojego sztandaru, tzn. i sami o tym wiedzą, że są obłudni, i ponadto wiedzą też, iż pozostali również o tym wiedzą.


W pojęciu Francuza-bourgeois wszechświat nie jest niczym innym jak obszerną sceną, gdzie leci nieustanny serial, w którym jeden świętoszek podaje replikę drugiemu. Obłuda jest zaproszeniem do przyzwoitości, do decorum, do pięknej zewnętrznej formy, i - co najważniejsze - obłuda to uzda. Nie dla tych, oczywiście, którzy są hipokrytami, pławiącymi się na świecznikach towarzyskich empirii, a jedynie dla tych, co prawdziwie, bez fałszu gramolą się na dnie ludzkiego tygla.


To właśnie obłuda powściąga społeczeństwo, jak cugle rozbuchane rumaki, przed żywiołami żądz i czyni z samej siebie przywilej dla najbardziej wąskich elit. Dopóki szaleństwo pragnień i namiętności nie wychodzi poza krańce niewielkiej i hermetycznie zorganizowanej korporacji, nie tylko jest bezpieczne, lecz nawet podtrzymuje i żywi tradycje dobrego smaku, które zaginęłyby, gdyby nie istniały wiadomej liczby cabinets particuliers*), gdzie są one - owe tradycje wysublimowanego smaku - pielęgnowane w chwilach wolnych od kultu oficjalnej hipokryzji. Brak hamulców staje się zdecydowanie niebezpieczny, gdy jest ogólnodostępny dla każdego i łączy się ze swobodą głoszenia swych żądań oraz uzasadniania ich prawomocności i naturalności. Wówczas bowiem pojawiają się nowe warstwy społeczne, które dążą jeśli nie do definitywnego wyrugowania starych, to przynajmniej do ich ograniczenia.


Popyt na cabinets particuliers tak bardzo potem wzrasta, że w końcu pojawia się pytanie: czyż nie byłoby prościej na przyszłość całkiem się bez nich obchodzić? To właśnie przed takimi niepożądanymi przejawami i kłopotami chroni klasy panujące Francji owo systemowe zakłamanie, które, nie zadowalając się dziedziną obyczajów, przechodzi na grunt legislacji i ze zwykłej cechy charakteru staje się zasadą, mającą walor normy.


Na tejże zasadzie poszanowania dla obłudy jest osadzony, poza kilku wyjątkami, cały współczesny teatr francuski. Bohaterowie najlepszych francuskich dramatów, tj. tych, co cieszą się największym wzięciem właśnie za swój nadzwyczajny realizm przedstawianych życiowych brudów, zawsze zdążą pod koniec spektaklu znaleźć kilka wolnych chwil, żeby doprawić świństwa te gromkimi frazesami o świętości oraz słodyczy i tryumfie dobra i dobroczynności.


W trakcie 4 aktów Adele na wszelkie sposoby będzie plugawić swoje małżeńskie łoże, jednak w 5. zawsze obowiązkowo i na cały głos zakomunikuje, że ognisko domowe jest jedynym azylem, gdzie francuską kobietę oczekuje szczęście. Zapytacie może: cóż stałoby się z Adele, gdyby aktorom wpadło do głowy przedłużyć sztukę o kolejne 5 identycznych aktów? i bezbłędnie uda się wam odpowiedzieć, że w ciągu wszystkich następnych scen Adele apiać będzie przyprawiała poroże swemu małżonkowi, by w ostatnim akcie zwrócić się do widowni z tym samym dętym morałem.


Nie ma zresztą potrzeby snuć podobne przypuszczenia - wystarczy jedynie z *THEATRE FRANCAIS* wybrać się do *GYMNASE*, a stamtąd zaś pójść do *VAUDEVILLE* lub do *VARIETES* i upewnić się, iż Adele wszędzie jednako bezcześci swoje święte łoże i wszędzie na finał przedstawienia oznajmia wszem i wobec, że właśnie to łoże jest ołtarzem, w którym może czcić swego męża uczciwa porządna Francuzka.


Do tego stopnia stopiło się to z ludzkimi postawami, że nikt nawet nie zauważa, iż skrywa się tu najgłupsza sprzeczność: prawda życia pojawia się z prawdą obłudy, i obie idą ręka w rękę, tak mieszając się i plącząc wzajemnie, że nie da się wręcz określić, która z nich ma więcej praw do uznania.


...................................................


*) cabinets particuliers - z franc. oddzielne, wydzielone gabinety

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Interesujące rozważania, pasujące i aktualne w naszych czasach.
© 2010-2016 by Creative Media
×