Przejdź do komentarzyGwiezdna wieprzowina
Tekst 24 z 23 ze zbioru: Kardinalne. obły młyn
Autor
Gatunekfantasy / SF
Formawiersz biały
Data dodania2019-05-09
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń76

Liść leżał na podłodze i właściwie rzecz ująwszy, nie miało to kompletnie żadnego znaczenia. Może dlatego że był suchy.

Czułi nie przejmował się zeschniętymi liściami. Pojadł sobie wieprzowiny i uśmiechał się pod rozwichrzonym wąsem. Obfitym jak szmergle morza nad Helem.

- Kurdemole. Jaka dobra wieprzowina - Zachwycał się.

- Ja pinkole. Co ja przeczytałęm wczoraj. Że wegetarianizm... Hmmm. Ale dobra wieprzowina.

Ściudy kapały po brodzie. I opadały na zwierzchnie okrycie. A tam gdzie miał przypięty ołtarzyk spadła kapuzella i także wyschła. Jak liść.

Ale to już było jak leciał po coś do kosmosu.

Tam gdzie elegy windy. Ze gwiazd buchało, co jest normalnym kapidułem gwiazdowym. Gwiadba bucha. Musi buchać. Bo ceregiele, co się pośród nich ruchają są takie ciemne, że bez gwiazdy były by jeszcze ciemniejsze. I, co gorsza, była by tam całkiem noc.


Rozdział drugi.


I wiedział Czułi, że całkowita noc, jest dobra dla skrebla, co lubi się spawać. A nie dla znakomitych pływaków. Latających.

Czułi wiedział - nieba.

- Tam se poszukam skrebla. I jakiejś wieprzowiny. Bo mi tu pycha, ale jest już wieprzowina wyjedzona i należy poszukać w ichnim hipermarketu.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×