Przejdź do komentarzyWyznanie Markiza de Sade
Tekst 146 z 132 ze zbioru: Wiersze porozrzucane
Autor
Gatunekpoezja
Formawiersz / poemat
Data dodania2019-05-21
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń130

Odrzucam dobro kalając je kałem

nie przeżyję bez udręk katuszy

Mówią że serca nie mam i duszy

a przecież od zawsze ja ich nie miałem


***



Ja nieustannie czuję ten słodki zew

bo jestem jako szakal lub hiena

Póki nie zatruje mnie gangrena

niech tutaj jeszcze raz poleje się krew


Zła padliny jeść nigdy nie przestanę

jak ja lubię zadawać innym ból

Na każdą bliznę sypać gorzką sól

ja kocham rozdrapywać każdą ranę


Niech leje się krew co ledwie ci skrzepła

gdy plaster się zerwie strup odczepi

Jak  blizną się prawie dziś zasklepi

ja kocham te klimaty prosto z piekła


Bo nie znam litości ani sumienia

rany rozdrapię  jak sęp szponami

Ja władca wraz z mymi torturami

i aż do ostatniego w płucach tchnienia


  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Arsene - ostry i mroczny wiersz, bardzo na TAK!
Pozdrawiam.
;)
avatar
Markizie uwielbiany,
Wprost kocham serca ból!
Całuję twoją sól,
Gdy wcierasz ją w me rany!
avatar
Mrocznie, ciężko...przytłaczająco i mocno ...
Z podobaniem i pozdrowieniem:)
avatar
Ach, Arsene, ty sadysto,
Czekasz pewnie, na masochistę...
Gdybym ja nim był,
Już bym pędził, ile sił...
avatar
To wyłącznie oceny :|
avatar
znów jakiś zazdrośnik
skasował moje plusy Emilii i tsmat
a może to już zawiść
© 2010-2016 by Creative Media
×