Przejdź do komentarzyAndriej Płatonow - Dżan / fragmenty /5
Tekst 90 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2018-05-29
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń518

(...) Ciagatajew otrzymał nakaz pracy i musiał wracać do swojej ojczyzny, na sam środek azjatyckiej pustyni, gdzie być może wciąż jeszcze żyła lub może dawno już umarła jego matka... Wywędrował stamtąd jako chłopczyk 15 lat temu. Kiedy ostatni raz ją widział, zapadał właśnie wieczór. Mama jego, Turkmenka Giulciataj nałożyła mu na głowę czapkę-papachę, włożyła do jego bawełnianej torby kawałek starego placka i dołożyła naleśnik, wypieczony z utartych korzeni sitowia, kartanu i jarmałyka, po czym wręczyła trzcinę, aby to ona prowadziła go w drodze zamiast życzliwego przewodnika, i kazała iść.


- Odejdź, Nazarku, - powiedziała, nie chcąc go widzieć martwym przy sobie. - Jeśli poznasz swego ojca, nie podchodź do niego. Kiedy ujrzysz bazary i bogactwo w Kunia-Urgencie, w Taszanzie, w Chiwie - nie idź tam; omiń je szerokim łukiem i idź daleko do obcych. Niech ojciec twój pozostanie dla ciebie człowiekiem nieznanym.


Malutki Nazar nie chciał odejść od matki. Tłumaczył, że przywykł już umierać i nie boi się głodu ni tego, że będzie mało do jedzenia. Matka jednak uparcie go odganiała.


- Nie. - mówiła. - Jestem tak słaba, że nie mogę już ciebie kochać. Żyj teraz sam. Zapomnę o tobie.


Chłopczyk zapłakał. Objął ją kurczowo za jedną zimną chudą nogę i długo stał, wpijając się w jej znane słabnące ciało; niewielkie jego serce zaczęło chorobliwie tłuc w piersi i natychmiast się umęczyło, biło ciężko, jakby nasiąkło krwią. W końcu usiadł na piasku i wyszeptał:


- Ja też o tobie zapomnę i też ciebie nie kocham. Nie możesz mnie nakarmić takiego małego, a kiedy umrzesz, nie będzie przy tobie nikogo.


Położył się twarzą do ziemi i zasnął we łzach i wilgoci własnego oddechu. Kiedy się obudził, dookoła była tylko pustynia. Matka odeszła. Z wydm wiał słaby obcy wiatr - bez żadnej woni i bez dźwięku. Jakiś czas siedział cichutko, jadł matczyny stary kawałek placka i rozmyślał.


Przed nim roztaczała się ziemia, gdzie się urodził i pragnął żyć. Ten kraj jego dzieciństwa leżał w czarnym cieniu, gdzie kończy się pustynia; tam właśnie piaski opuszczają ten swój świat, znikając w głębokiej rozpadlinie, jakby szykując swój własny pogrzeb, i płaskie góry, objedzone przez suchy wiatr, odgradzają to nizinne miejsce przed niebiańskim światłem, pokrywając ojcowiznę Nazara ciemnościami i ciszą. Jedynie późne wieczorne zorze tam docierają, oświetlając smutnym zmierzchem rzadkie suche trawy na bladej zasolonej ziemi, jakby na niej zaschły łzy, ale niedola nie odeszła, została...

  Spis treści zbioru
Komentarze (4)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
z przyjemnością jak zawsze
avatar
Emilio,

emocjonalnie i po prostu pięknie.
Niezwykle uczuciowy styl. Kobieca intuicja, wrażliwość.

Chciałabym napisać dużo wiecej, ale nie wiem, czy nie rozproszę moimi uwagami subtelności tego utworu.
Dlatego też kilka słów.
avatar
Bez opisu i nazywania emocji, a wre w tekście gamą uczuć, silnych niczym żywioły.
avatar
A to wierne kochane Babeczki Poetessy-Czytelniczki! Jakie Słodziaki - "wsyskie tsy" :)

Zastanawiałam się, co jako kolejny fragment "Dżana" pokazać tutaj na naszym publixo - i po wahaniach zdecydowałam się właśnie na ten o tragicznym rozstaniu kilkuletniego Nazara z matką.

W tamtych czasach (a Płatonow pisał tę powieść w latach 1933-35) - Turkmenia była jedną wielką zasoloną jałową piaskownicą, gdzie dzieci marły jak te muchy. Losy Ciagatajewa, syna Rosjanina i Giulciataj (która, jak to widzimy, wychowuje swoje dziecko samotnie i, rozstając się z nim, gorąco przestrzega je przed jakimikolwiek kontaktami z ojcem!) - ścieżka życia Ciagatajewa to bardzo głęboka filozoficzna metafora wolności.

Każde nasze poszukiwanie szczęścia (tutaj wpisane w tytuł powieści) zawsze jest wielokrotnie ponawianym wyborem, KTÓRĘDY po nie iść
© 2010-2016 by Creative Media
×