Przejdź do komentarzyM. Sałtykow-Ssiedrin - rozdz. V - Niedozwolone uciechy rodzinnego życia/10
Tekst 193 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-06-15
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń114

- No, co tam znowu takiego?

- A co jeszcze ma być! Jewpraksiejuszka się męczy, nie może urodzić! jakbyście pierwszy raz słyszeli... ech, wy! choćbyście do niej zajrzeli!

- A na co mnie zaglądać! czy to ja doktor? mogę to w czym poradzić? Zresztą ja nic nie wiem, o niczym takim babskim nie wiem! Wiem, że w domu jest chora, a na co choruje i dlaczego - o tym nawet dowiadywać się, prawdę mówiąc, nie jestem ciekaw! O, po ojczulka posłać, jak chora trudna - to doradzić mogę! Poślecie po niego, razem się pomodlicie, przed ikonkami lampki zapalicie... a potem z batiuszką herbatki popijemy!


Porfiry Władimirycz wielce z siebie był rad, że w tej decydującej chwili wyraził się tak kategorycznie. Patrzył teraz na Ulituszkę jasnym i pewnym wzrokiem, jakby mówiąc: ano, spróbuj mnie tylko obalić! I nawet ona nie wiedziała, co począć przy takiej wielkoduszności.


- Poszlibyście do niej chociaż! okiem rzucili! - powtórzyła swoje.

- Nie pójdę, nie ma po co. Jakby to było co ważnego - i pięć wiorst bym poszedł, a dziesięć trzeba iść - i dziesięć przejdę! I w mróz na dworze, i w zamieć, ja jednak idę i idę! Bo wiem, że to ważne - i nie można nie pójść!


Ulituszka myślała, że śni, i w sennym majaku sam szatan przed nią wylewa swoje potoczyste mowy.


- O, po popa posłać - to zgoda. Bo to będzie rzecz dzielna. Modlitwa - czy ty wiesz, co o modlitwie w *Biblii* powiedziano? Modlitwa  - to ,,chorych zratowanie,, - ot, co tam napisano! Tak więc tak właśnie zarządź! Poślijcie po ojczulka, razem się pomodlicie, a i ja tymczasem też przyklęknę! Wy tam, a ja tutaj u siebie w gabinecie o zmiłowanie pańskie poproszę... Wspólnymi siłami: wy tam, ja tutaj - patrzysz, a tu i modlitwy wysłuchane!


Posłano zatem po popa, lecz zanim ten zdążył nadejść, Jewpraksiejuszka w cierpieniach i męce późnym wieczorem już urodziła. Po bieganinie i trzaskaniu drzwiami Krwiopijca zgadywał, że zaszło coś przełomowego. I istotnie, po kilku minutach w korytarzu ponownie rozległy się śpieszne kroki, i w ślad za tym do gabinetu na pełnych żaglach wparowała Ulituszka, trzymając w ramionach drobniutkie maleństwo, zawinięte w płótno.


- Macie! Patrzcie! - zawołała z tryumfem, podnosząc oseska ku samej twarzy Pijawki.


Judaszek na mgnienie jakby zawahał się i aż całym sobą nachylił do przodu, a w oczach błysnęła jakaś skra. Trwało to jednak zaledwie ułamek sekundy, albowiem czym prędzej zaraz już głowę odsunął ze wstrętem od dziecka i obu rękoma na niego zamachał.


- Nie, nie! Boję się ich... nie lubię! idź już!... odejdź! - bełkotał, całą twarzą wyrażając nieskończone obrzydzenie.

- Ale choćbyście spytali: chłopczyk czy dziewczynka? - przemawiała mu do sumienia Ulita.

- Nie, nie... i po co to... nie moja to sprawa! To wasze dzieła, ja tu nic nie wiem... Niczego nie wiem i wiedzieć nie chcę... Odejdź ode mnie, na boga! idź sobie!


Znowu to senne majaczenie, znów ten szatan... Ulituszkę aż poderwało:


- To go wezmę i na wasz tapczan cisnę... niańczcie to teraz sami! - zagroziła.


Lecz Judaszek nie z tych, kogo można było czymkolwiek przejąć. Gdy wypowiadała swoją groźbę, już się odwrócił do ołtarzyka i skromnie wzniósł dłonie. Prosił widocznie boga o przebaczenie dla wszystkich: i dla tych, *co wiedząc i nie wiedząc*, i dla tych, *co słowem i uczynkiem i myślą*, za siebie zaś dziękował, że kto jak kto, ale on to już na pewno nie jest ani złodziejem, ani łapownikiem, ni łobuzem czy innym cudzołożnikiem, i że bóg w swym miłosierdziu umocnił go na ścieżce sprawiedliwych. Z rozrzewnienia aż drżał mu nos, tak, że obserwująca go służąca w końcu splunęła i wyszła.


- Oto jednego Wołodźkę bóg wziął - a drugiego Wołodźkę dał! - jakoś tak całkiem niedorzecznie zerwało się z myśli Porfirego Władimirycza, natychmiast jednak spostrzegł tę dziwaczną aberrację umysłu i w duchu sobie powiedział: *tfu! na psa urok!*

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×