Przejdź do komentarzyM. Sałtykow-Ssiedrin - rozdz. VII Bilans - i wypłata/14
Tekst 228 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-07-21
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń80

Gołowliowo - to sama śmierć, ponura, bez pardonu, wypełniona bezsensem; to śmierć wiecznie zaczajona na kolejną ofiarę. To tutaj zabito dwóch stryjków bliźniaczek, Stiopkę-obiboka i Pawła Władimirycza; dwóch następnych ich kuzynów otrzymało *szczególnie ciężkie* rany, w rezultacie których był zgon: zastrzelił się najpierw młodszy z nich, Wołodieńka, a po nim na zesłaniu zmarł przez wszystkich opuszczony Pietieńka; w końcu też otruła się i Liubusia... Chociaż dobrze wiesz, że młodszy z tych stryjów skonał w Dubrowinie, a siostra popełniła samobójstwo aż het! gdzieś w jakimś przeklętym Kriecietowie *z własnej winy*, to przecież zaczątek tych *szczególnie ciężkich* ran bez wątpienia miał miejsce właśnie tutaj, w Gołowliowie. Wszystkie te śmierci, wszystkie trucizny, wszystkie cierpienia - wszystko wzięło swój początek stąd właśnie. To tutaj malutkie bliźniaczki karmiono kwaśnym mlekiem i zjełczałą słoniną, tu po raz pierwszy w uszach sierotek rozległy się wrzaski: obrzydłe!, żebraczki!, darmozjady! gęby nienasycone! itp.; żaden ich ruch, żadne potknięcie nie uchodziły płazem - nic nie mogło się skryć przed przenikliwym wzrokiem czerstwej i samowolnej babki: ni dodatkowy kęs, ni zepsuta przypadkiem groszowa lalka, ni podarta sprana szmaciana sukienka czy zdeptany bucik. Wszelkie naruszenie zasad natychmiast przywracano do porządku surową naganą, krzykiem albo szarpaniem za włosy. I oto, kiedy otworzyła się przed nimi możność dysponowania sobą i kiedy zrozumiały, że można uciec od całego tego paskudztwa, uciekły... TAM! I nikt ich przed tym nie ostrzegł, nikt nie powstrzymywał; zresztą nie przywiążesz przecież dorosłej panny siłą do krzesła! Dziewczęta nie wyobrażały sobie nic gorszego, bardziej obrzydłego od Gołowliowa - i jej złowrogiego cienia, Pogoriełki.


Ach! gdybyż to można było o wszystkim zapomnieć! gdybyż to chociaż w marzeniach można było być wolnym i stworzyć coś innego, jakiś magiczny świat, który zasłoniłby sobą i przeklętą przeszłość, i mroczne trwanie dzisiaj. Niestety! to, co przeżyła, było obdarzone tak straszną żelazną żywotnością, że pod jej ciężarem same przez się gasły wszelkie przebłyski nadziei. Próżno fantazja sili się malować aniołki z srebrzystymi skrzydełkami - spoza nich zawsze nieubłaganie wyzierają Kukiszewy, Liulkiny, Zbawienni, Papkowy, cała armia ,,kukiszewów,, *) ...


Bożeż ty, miłosierny! czyż już wszystko stracone?! czy to możliwe, że nawet łgać i siebie samą okłamywać - nawet to też w tych nocnych hulankach utonęło, w rzekach szampana i rozpuście?! Trzebaż jednak czymś jakoś zabić te wspomnienia, by nie zakażały krwi, serca w strzępy nie rwały! Trzeba, żeby legło na nich coś jeszcze cięższego, co by tę przeszłość zmiażdżyło, zniszczyło całkiem, unicestwiło!


I jak dziwnie i straszliwie wszystko się poskładało! Nie sposób nawet wyobrazić sobie, że istnieje jakieś nowe jutro, jakaś furtka, którą można się jeszcze wymknąć i uwolnić, że chociaż coś, cokolwiek, może się wydarzyć innego. Nic podobnego się nie trafi. I, co najbardziej nie do zniesienia: tak naprawdę to ona przecież nie żyje, dawno temu umarła, gdy tymczasem zewnętrzne oznaki *życia* - są. Namacalne: chodzi, oddycha, kaszle... Trzeba było *wtedy* skończyć ze sobą, razem z Liubusią! Ale nie! nie wiedzieć czemu i po co - została. Jak to możliwe, że nie zadusił ją wstyd, który natychmiast po śmierci siostry ze wszystkich stron tak ją obstąpił! Jakimżeż nędznym robakiem trzeba być, by spod tej lawiny zwalonych na nią głazów jeszcze wypełznąć!



.....................................................


*) Kukiszew - to nazwisko mówiące: po rosyjsku *kukisz* - to znana i u nas układanka palców dłoni z kciukiem schowanym w czytelny nawet dla dzieci znak *a figa!*; *kukiszewy* - to naciągacze, krętacze, wydrwigrosze, ludzie, na których NIGDY nie możesz polegać

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×