Przejdź do komentarzyNasz parlamentaryzm /Rosja na dnie - A. Sołżenicyn, Moskwa 1998/2
Tekst 237 z 238 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-08-11
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń27

A stronniczość w dobieraniu członków komisji wyborczych? a możliwości dokonywania przeróżnych fałszerstw pod nieobecność czynników prawdziwej rzeczywistej społeczniej kontroli? I cały ten spektakl wyborczy w dodatku dzieje się pod przykrywką tajnych źródeł finansowania, banków, które zastępują wolę narodu. (A najnowszy projekt prawa wyborczego 1998 jeszcze szerzej otwiera podobnym działaniom drogę.)


Przecież tej *woli narodu* otwarcie nikt u nas nie szuka, skoro cynicznie uznaje się za prawomocne wybory przy 25% frekwencji - co myśli pozostałe 75% obywateli, nikt nam na to pytanie nie odpowie.


Obojętność mas? Jeśli tak jest - to nie są one gotowe na taki rodzaj systemu parlamentarnego, i koniecznie trzeba szukać innej, lepszej formuły przedstawicielstwa.


Członkostwo w ramach Dum Państwowych jest u nas nagradzane nie tylko nietykalnością nawet wobec zarzutów z zakresu kodeksu karnego - jest także premiowane wieloma innymi statutowymi i finansowymi oraz materialnymi przywilejami. To o nie w pierwszym rzędzie w swych wstępnych pracach legislacyjnych nasi wybrańcy się zatroszczyli. (Kilku członków *Wyboru Rosji* próbowało protestować przeciwko tym zwiększonym ulgom, lecz zamilkło, podporządkowując się ogólnej aprobacie przytłaczającej większości.) Różne gazety w różnym czasie donosiły nam i o tych dodatkowych uchwalonych prawach, i na temat zdumiewajacych wysokości wypłat diet poselskich. W tym przypadku wszystkie frakcje polityczne były jednomyślne. Gorące spory pojawiły się na temat zajmowanych w Moskwie i w Petersburgu mieszkań: ze swoich bezpłatnych moskiewskich kwater nie chciała zrezygnować (i nie zrezygnowała) cała Rada Najwyższa, podobnie jak ona 5. Duma nie chciała zdać swoich lokali Dumie 6., gdyż wszyscy ci przedstawiciele wielkiego naszego narodu pragnęli dożywotnio zostać moskwianami i petersburżanami.


Wstyd o tym wszystkim czytać, jeśli będziemy pamiętali, że w starej Rosji członkowie Dumy na swoje utrzymanie mogli wydawać tylko bardzo skromne środki, z jakich opłacali również najem mieszkań w Petersburgu (bez prawa zajmowania lokali państwowych), nie mieli również prawa korzystania z bezpłatnych środków transportu.


Tak wiele dzisiaj otrzymując z ramienia władzy wykonawczej - czy może nasza władza ustawodawcza być wobec niej prawdziwie opozycyjna?


A jeszcze i to: tryb przygotowawczy obrad miesza swoje szyki i upada pod wpływem obecności i działań partyjnych frakcji: wielu przedstawicieli powinno stale pamiętać, że są oni zobowiązani nie wobec swych wyborców jakiegoś rosyjskiego okręgu, a wobec swoich partii - i głosować nie na rzecz potrzeb swojego elektoratu - a według wskazań swojego komitetu partyjnego (i nawet jest w narodzie na to nowe słóweczko*imperatywny mandat*).


Przecież wzajemnie zwalczających się parlamentarzystów - partię władzy i partię opozycji - ponad frakcyjnym ich podziałem łączy również wspólny bardzo żywotny interes ogólny: ponownie zostać wybranymi na kolejną kadencję, by w ten sposób przedłużyć swoje wygodne bardzo życie. Przebywanie tylu posłów na jednej wspólnej wielkiej łodzi czyni wszelkie ruchy frakcyjne niebywale ostrożnymi, żeby aby tej łódeczki swojej bezcennej nie wywrócić. Trudno wyobrazić sobie bardziej zgodną *opozycyjną większość* w obu naszych - przed nikim nie rozliczających się - Dumach z ich elastycznymi jak guma przewodniczącymi.


Na prezentowanych w telewizji na żywo posiedzeniach to nas rozerwą jakimiś skandalikami (przy dyżurnych klownach), jarmarcznymi wrzaskami, a nawet mordobiciem podczas tych *obrad* na poziomie wiejskiej karczmy, to demonstracyjnymi wyjściami całych frakcji z sali posiedzeń - wedle powiedzonka, *kto siusiu, kto na papieroska, a kto z nudów*. A tymczasem stogi nierozpatrzonych propozycji ustaw rosną i rosną... Życie narodu poczeka.


Ustawodawstwo nasze jest wątłe, ciągnie się w nieskończoność, a prawo wychodzi w stanie surowym, bez jakości, bubelkami i często już po 1. czytaniu.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×