Przejdź do komentarzyNasz parlamentaryzm /Rosja na dnie - A. Sołżenicyn, Moskwa 1998/3
Tekst 238 z 240 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-08-12
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń97

(Za to nikt z nich nie przepuści ani jednego wyjazdu na *międzyparlamentarne spotkania` z ich dodatkowymi atrakcjami. Niektórych posłów - i jest ich niemało - nie ma na sali obrad nawet w 3/4 przypadków wszystkich posiedzeń: `czas leci`, przywileje i dieta sprawnie kapią - no, i fajnie jest.)


A ilu z nich trafiło tutaj z pokładów duchowo skamieniałych! Kto z nas, napatrzywszy się i nasłuchawszy tych reprezentantów w ich kuluarowych wywiadach, nie był porażony mechanicznością ich widoku i tonu wypowiedzi? Skąd się to bierze? Z powodu politycznych i osobistych kalkulacji? z przyczyny wewnętrznej obojętności w stosunku do gorących oczekiwań, uczuć i nieszczęść tamtych oddalonych, niewidocznych ludzi, raz na 4 lata tylko do tego potrzebnych, żeby stworzyć z nich elektorat? Te ich sztuczne gromkie frazy bez żadnych emocji. Nigdy nie będziesz miał wrażenia, że ci przedstawiciele ŻYWO są czymś zainteresowani, losami czyichś starań, walką o jakieś skutki sejmowe na rzecz poprawienia tak niedbałych procedur.


Ci *reprezentanci narodu*...


Trafiają się, oczywiście, także tutaj zdrowi duchem ludzie. Bogu dziękować, i tu także czasami otwiera się szerszy widok na niekompetencje czy przestępczą działalność, ktoś odważnie ukazuje ukrytą prawdziwą twarz skorumpowanej władzy. Niestety, Konstytucja zatwierdzona w 1993 r. pozostawia naszemu parlamentowi rolę niewiele różniącą się od kwiatka przy kożuchu, na bocznicy realnej polityki. Duma jest również psychicznie stłamszona po zbrojnym rozgromieniu swoich poprzedników, Rady Najwyższej (w tej Konstytucji, dla wygody obecnych władz, nie ma żadnej wzmianki na temat systemu odpowiedzialności naszych posłów; nigdzie taka procedura nie była rozpracowana, nikt nic o niczym nie wie - więc z tej strony nikomu z nich nic nie grozi).


- Cóż w takim razie robić? - zapyta wielu. - Mamy obejść się bez Dumy Państwowej??


Tak w ogóle to *jeśli nie obrodzi mak - przeżyjemy i tak`. System przedstawicielstwa powinien wyrażać nad samym uchem władzy wyraźne ZDANIE NARODU, nie zaś jakichś partii i nie jakichś przypadkowych polityków - wyrażać zdanie, od którego ta władza nie mogłaby się uchylić. Znany jest taki system wyborczy, który ludzi wyłania poprzez wybory STOPNIOWE, gdzie kandydaci wciąż zachowują realny kontakt z życiem reprezentowanego okręgu (Pisałem o tym w swym *Urządzeniu* w 1990 r.)


Są parlamenty jednoizbowe, są też trójizbowe. Póki co mamy Radę Federacji, która coraz mniej przypomina Dumę i wyraża sobą potrzeby swoich regionów. O czym za chwilę.


Najbardziej wyraziście przejawiła się nieudolność obu naszych Dum w tym, by stworzyć skuteczne i odpowiednie dla dzisiejszych realiów prawo o samorządach, chociaż obie one (i rząd) gromko nazwały je  *jednym z pierwszych problemów* - i wszystkie te instancje zamiotły pod dywan ten temat konsultacjami, dotyczącymi miliona napływających rzeką projektów. Stworzone w tym czasie nieżyciowe, poronione buble prawne nie dają żadnej swobody budowy takich samorządów, a z finansową bazą podstawową tym bardziej.


I ta tych Dum (i rządu) fuszerka nie jest przecież przypadkowa: realna narodowa samorządność (czyli prawdziwa demokracja) - to dla nich niebezpieczna konkurencja.


Samorząd lokalny - to przecież nie co innego jak tamte nie rozwinięte przed rewolucją 1917 r., a po niej zdeptane przez bolszewików (też z konkurencji)  dawne nasze  z-i-e-m-s-t-w-o. To ono było i jest władzą narodu. I tylko ono może dać nam swobodny oddech i stopniowo rozwinąć nawyki demokracji.


Czy powinniśmy marzyć o jakiejś Instancji Etycznej państwa? Czy w ogóle do tego dorośniemy? Czy do tego dążymy?

  Spis treści zbioru
Komentarze (3)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Nawet nie wspomnę z kim/czym mi się kojarzy ta Duma Państwowa. ;)
avatar
Z logicznego punktu powyższe spojżenie na dumnych i mechanicznych dumowiczów uważam za błędne . Na cóż komu krytyka gdy system lub silna władza dyktuje zasady.
Na co opisy i krytyka efektów zamordyzmu - wszak czas było przywyknąć , a świadomym się zmakiawelizować :-)
Nic tylko uciekać albo durnym pozostać .
avatar
W poszechnym rozumieniu na całym ziemskim globie każda władza - to wierchuszka = góra, która trzęsie dołem.

Historia nie zna takiej trwałej formy rządów, gdzie byłoby odwrotnie
© 2010-2016 by Creative Media
×