Przejdź do komentarzyLiść 13
Tekst 26 z 26 ze zbioru: Liście
Autor
Gatunekproza poetycka
Formaproza
Data dodania2020-01-30
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń103

Zwykle czwartek był tym dniem, kiedy mogliśmy się spotkać. Pasowało to nam obojgu, mnie dodatkowo kojarzyło się ze słynnymi „czwartkowymi obiadami”. (Często mówiłem Ci, że Cię zjem, nieprawdaż?)

Dzień wcześniej przygotowywałam się do tego, myłam głowę i wcierałam w ciało delikatnie pachnący balsam. Nawet potem, gdy już długo się nie widywaliśmy, środa pozostała dla mnie Dniem Przygotowania.

W ten konkretny samotny czwartek pogoda była wyjątkowo senna, pozbawiona wyrazistości. Słońce, mżawka, wiatr, chmury, mgła - następowały po sobie leniwie i nic nie mogło się wybić na prowadzenie. Ja również czułem się nijaki i szary. Na obrzeżach umysłu tłoczyły się niezałatwione sprawy, zwykły natłok codziennych powinności. Nie wzbudzały we mnie żadnych emocji, żadnych impulsów do działania.

Czułam się natomiast głodna, nie wiadomo czego, i dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że to czwartek, dzień naszych spotkań.

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×