Przejdź do komentarzyNasz parlamentaryzm /Rosja na dnie - A. Sołżenicyn, Moskwa 1998/
Tekst 236 z 238 ze zbioru: Tłumaczenia na nasze
Autor
Gatunekhistoryczne
Formaartykuł / esej
Data dodania2019-08-10
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń45

Jesienią 1994 r. w rezultacie tej mojej wielkiej podróży przez Syberię, północną Rosję i potem południowe nasze ziemie, pod wpływem błagań `Powiedzie, powiedzcie o tym wszystkim w parlamencie naszym, w Dumie Państwowej!!` - i o tym!.., i o tym! - zaproszony TAM do /sejmowego/ wystąpienia - poszedłem /w Moskwie/ *) na mównicę z całą powagą i przekonaniem, że to przecież było nie było bardzo poważna instytucja. Przedstawiłem na wstępie krótki szkic na temat historii 4 przedrewolucyjnych Dum - kompletnie dla tych posłów obcych, i był to wyraźnie nie dla tego konia owies - i, pełen nadziei, nawet nazwałem ich wszystkich Piątą Dumą, a ci przedstawiciele narodu, jak to utrwaliły nagrania telewizji, albo w tym czasie pogadywali sobie z sąsiadami, albo pisali na komputerach, ktoś ziewał, ktoś nawet spał (Czyżby chcieli tym wyrazić swoją kpinę ze mnie? - a wyśmiewali samych siebie!)


I przez całe trzy kwadranse po próżnicy mówiłem im:


- o katastrofalnym wymieraniu narodu i konieczności natychmiastowego jego ratowania;

- o powszechnej wśród Rosjan obojętności wobec stolicznej /moskiewskiej/ polityki;

- i o żadnej reakcji władz centralnych na bolączki, na które cierpi cały kraj;

- i o wszystkich tych po kolei, jeden po drugim konkretnych cierpieniach i bólach.


Tym bardziej było to gadanie po próżnicy, gdy zacząłem mówić o tym, że dzisiejszy system wyborczy nie daje szans wejścia na scenę polityczną aktywnym siłom narodu, a kandydujące partie polityczne masy ludzkie traktują wyłącznie jako materiał wyborczy, poza tym do niczego już więcej niepotrzebny.


O tym nieszczęsnym naszym systemie wyborczym nie raz mówiłem i na wielu ogólnych w wielkiej Rosji wystąpieniach, i w moich brutalnie zerwanych na wizji rozmowach w centralnej telewizji. W tym o absurdalnie długiej przedwyborczej gorączce, która zaczyna trząść krajem nawet na rok i na półtora przed wyborami - gdzie w tym okresie wszyscy polityczni działacze i parlamentarzyści, jeśli nawet zajmowali się wcześniej jakimiś państwowymi działaniami, to przecież po roku nikt już o tym nie będzie pamiętał. I że PROSTE wybory do dalszej wierchuszki przy powszechnym u nas braku elementarnej świadomości prawnej NIE MOGĄ wyłonić rzeczywistych przedstawicieli narodu, a tylko tumanią masy. No, i to: przy tak ogromnych okręgach wyborcy wcale nie znają swoich kandydatów, a przy systemie partyjnym (głęboko destrukcyjna zasada - oddawać miejsca zwycięskim partiom, i to w dodatku aż połowę miejsc); nawet po nazwisku ludzie NIE WIEDZĄ, na kogo głosują, kogo im potem ześle partyjny komitet (`Trzymaj uszy czujnie, to swatka wszystko ci powie!`). I - jak mami ta rozwiązła maniera SAMOKARIERY POLITYCZNEJ kandydata /byleś miał odpowiednie pieniądze/, tak obcej dla naszej rosyjskiej tradycji. I to pustosłowie przedwyborczej retoryki, i ta lekkość, lekkość nieskończonych obietnic (a łatwowierny lud jeszcze wciąż im tak wierzył...)


Taki system wyborczy odstręcza od walki skromnych ludzi, ludzi dostojnych tego zaszczytu, moralnie czystych i uduchowionych - a jest to najpiękniejszy kwiat narodu - wśród wybranych rzadkość nad rzadkościami (podobnie jak tych wysoko wykwalifikowanych specjalistów i ekspertów, których w naszej Dumie ze świecą szukać). Taki system wymaga od kandydatów całkiem INNYCH jakości, niż państwowe wyczucie, doświadczenie życiowe, myślenie kategoriami ogółu i odpowiedzialność, jakich oczekujemy od władzy ustawodawczej. Trzymając się tego systemu, jak zrządzeniem Losu już od progu skazani jesteśmy na wybór NIE TYCH, których Rosja potrzebuje.


......................................................


*) /uwaga/ - w ukośnikach wtrącenia tłumacza na nasze

  Spis treści zbioru
Komentarze (1)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
Tak, polityka w każdym kraju jest chora. Zła i głupia. A już zwłaszcza politycy w krajach komunistycznych (np. Korea Płn.) i pokomunistycznych (tu już przykłady są zbędne, bo wiadomo o jakie kraje chodzi i o jakich polityków).
© 2010-2016 by Creative Media
×