Przejdź do komentarzylist dziewiętnasty
Tekst 19 z 19 ze zbioru: Listy do siebie
Autor
Gatunekbiografia / pamiętnik
Formaproza
Data dodania2019-08-31
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń179

Wakacje, wakacje i po... Już za mną rada pedagogiczna. Jak zwykle pełna emocji po długim niewidzeniu się nauczycielek. Pozdrawianie się i uściski, i sympatyczne słowa. Wszystko, by poczuć się od nowa w szkole jak w domu. A od poniedziałku lekcje, no od wtorku.

I niestety bardzo mi się nie chce... To chyba nic złego, zważywszy, że wakacje rozleniwiają i dają poczucie wolności, które pierwszego września odbiera nam się na dziesięć miesięcy. A może to tylko rutyna, która wypala chęć działania. Nie będę stawiała sobie diagnozy. To nieważne, lepiej poddać się temu, co ma przyjść i nie rozpaczać nad tym, co minęło.

Rok szkolny to dla mnie pewien rodzaj uwięzienia między zeszytami, lekturami, konkursami i problemami. Świadomość, że trzeba je dźwigać na swoich barkach i przenieść na wyższy poziom graniczy nieraz z cudem. A mogłabym siedzieć w domu, czytać, pisać i żyć po swojemu. Dlaczego nie udało mi się zostać samodzielnym bytem, np. pisarzem? Zabrakło mi wiary w siebie, źle wybrałam czas dla rozwoju, właściwie wcale go nie wybrałam, bo miałam inne rzeczy na głowie. Byłam trzy razy matką i to pochłonęło przynajmniej dwadzieścia lat mojego życia. Później okazało się, że talent wymaga pracy i edukacji i to też nie było dla mnie jasne. Myślałam, że wystarczy mieć czas...

Coś się zapowiadało już czterdzieści lat temu, kiedy pisałam pierwsze wiersze. Czułam, że to jest coś ważnego, co powinnam rozwijać. Wystarczyło pójść za ciosem, wystarczyło – łatwo powiedzieć. Tu, gdzie uczyłam się i żyłam, zupełnie nie miałam wsparcia. A wtedy nie wiedziałam, że powinnam go szukać przede wszystkim w sobie. O tym dowiedziałam się dopiero teraz, podczas słuchania filmików na youtube, których autorką jest Beata Pawlikowska.

Hasło „pozytywne myślenie” brzmiało dla mnie do niedawna, jak zaklinanie rzeczywistości. I raczej nie było lekiem na wszystkie trudności i problemy w życiu. Dziś też nie jest, ale odnalazłam w tej filozofii siłę, która pomaga zrozumieć własne postępowanie i zachowanie innych. Wiem, że nie wszystko da się załatwić przekonaniem, że we mnie i w świecie tkwi siła, która może zmieniać życie, wyzwalać je a nawet czynić lepszym, łatwiejszym, prawdziwszym, szczęśliwszym.

Gdybym trzydzieści lat temu dała się poprowadzić pani Beacie, byłabym w zupełnie innym miejscu. A tak, jestem tu, gdzie jestem! I nawet wydanie dwóch tomików wierszy nie zmieniło wiele. Czuję, że mogłam więcej, lepiej... Wiem, wiem, pani Beata powiedziałaby, że mogę teraz zmieniać swoje życie i że zawsze na zmiany jest czas, ale ja czuję, że rzeczywistość a nawet ja sama nie daję sobie takiej szansy. Myślę, że brakuje mi determinacji, jaką mają ludzie młodzi.

Być może dlatego sięgnęłam chętnie po książkę Beaty Pawlikowskiej pt. Trening szczęścia. t. IV. Kupiłam ją ze cztery, pięć lat temu i od tego czasu leżała sobie na półce trochę zapomniana. Czytanie jej i wypełnianie pustych miejsc własnymi przemyśleniami każe niemal przewartościować całe życie. A szczególnie dotyczy to przekonań o sobie, o innych ludziach, o naturze, o Bogu... Zmienianie kodów to praca, której nie da się wykonać z dnia na dzień, ale uświadomienie sobie, że myślę nie tak, jak powinnam, to już ważny krok. Lekcje, których udzieliła mi pani Beata, będą skutkowały również w mojej pracy z uczniami. Przedtem tylko instynktownie wyczuwałam, że dzieci trzeba wzmacniać, pokazywać im ich mocne strony, doceniać starania, chwalić w obecności innych, wspierać, kiedy tylko jest to możliwe. Teraz wiem, że to mój obowiązek a nie kwestia chcenia. Mam zamiar tak działać wobec wszystkich uczniów, szczególnie tych, którzy mają niskie poczucie własnej wartości, nie wierzą w siebie lub czują się nieswojo.

Niedawno trafił do mnie prezent imieninowy w postaci kolejnej książki w/w autorki. Wojownik słońca to opowieść o mnie i strachu, który zdominował całe moje życie. Jego rozpoznanie, stanięcie twarzą w twarz i zrozumienie, jak mną rządzi, jest najważniejszym elementem życia w prawdzie. Dzięki książce wiem, że mam prawo się bać, ale muszę sobie zdawać sprawę, że strach, który przejmuje nade mną kontrolę, jest najbardziej niszczącą siłą i może zepchnąć mnie w najczarniejsze kąty podświadomości. Dlatego powinnam go poznać i ujarzmić. Przeanalizowałam kilka moich strachów, nauczyłam się je kontrolować i choć to trudne będę z nimi żyła według pomysłów Wojownika słońca.

Do książek Beaty Pawlikowskiej będę na pewno jeszcze wracać. Mają moc, która pomaga żyć i uczy dobra, miłości i piękna. To naiwność?! Nie to wrażliwość, której brak nam współczesnym, a o którą powinniśmy walczyć najpierw w sobie, w innych ludziach i w świecie. Już kilka dni płonie Amazonia. Media informują o rozległych terenach, które stają się pustką. Właściwie wiadomo kto i dlaczego podpala „płuca świata”, ale nikt i nic nie może tego powstrzymać. Wypowiedziała się na ten temat także pani Beata jako podróżniczka, która nieraz odwiedzała Amazonię. Jej sposób jest prosty i do zrealizowania przez każdego, komu zależy na tym, by świat był lepszy. Po prostu być dobrym dla siebie i dla innych, zmieniać konsumpcyjny i niszczący tryb życia na budujący i wspólnotowy. Dobrem można zgasić nawet płomień...

  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×