Przejdź do komentarzyCzęść pierwsza
Tekst 1 z 5 ze zbioru: Czas miecz,krwi i bólu
Autor
Gatunekproza poetycka
Formautwór dramatyczny
Data dodania2019-09-11
Poprawność językowa
- brak ocen -
Poziom literacki
- brak ocen -
Wyświetleń56

Wstep


Co wydarzyło się przed

„Królestwa Wojny i Pokoju”.


Kto był hegemonem,kto walczył z kim o władze.

Jak doszło do wydarzeń z „Królestwa Wojny i Pokoju”.












Czas miecz,krwi i bólu


Spis treści


1.Szturm

2.Obóz

3.Oblężenie

4.Mury

5.Krwawa rzeź

6.Potoki krwi

7.Pojedynek

8.Płomienie

9.Koniec dnia

10.Most

11.Ostatnie chwile

12.Ostatnia walka

13.Wygasający ogień

14.Powiew spokoju

15.Narada

16.Niespodzianka

17.Wyprawa

18.Las ognia

19.Bestia i człowiek

20.Powrót w złości

21.Wściekłość

22.Garnizon

23.Walka

24.Mord

25.Kłótnia

26.Wioska bólu

27.Król

28.Ucieczka

29.I co dalej?

30.Długa podróż

31.Ognisko

32.Powiew wiatru

33.Pełnia

34.Ciemna strona

35.Poranny bieg

36.Stryj

37.Co się dzieje?

38.Zlecenie

39.Plany króla

40.Zdziwienie

41.Crajk

42.Zdziwienie cz.2

43.Las

44.Zamek w Crajk

45.Pochód

46.Bitwa na Wzgórzu Smoków

47.A co z nami ?

48.Bitwa na polanie

49.Noc w ognisku

50.Zamek Montero

51.Kompania w Fryrii

52.Banda

53.Tarapaty

54.Emocje

55.Zamek Montero-zniszczenie

56.Zamek Montero-zniszczenie cz.2

57.Szybki marsz

58.Pożoga wojny

59.Obłuda

60.Złe wieści

61.Decyzja






Szturm


Piechota przesuwała się jak pionki na szachownicy,

Chmury strzał opadały na nich,

Drabiny stanęły,

Postacie przesuwały się do góry.


Krzyki unosiły się w powietrzu,

Dusze ulatywały w niebiosa,

Krew leciała w dół,

Strzelała do góry.


Pierwsze sztandary na murach,

Walka w wręcz rozpoczęta,

Żołdacy wskakujący na mury,

Wrogie wojsko ucieka.


-Panie co dalej,


Król Radosław przemówił:


-Wieżę oblężnicze za mur,

Żołdacy niech zabezpieczą teren,

Ani kroku pod główne mury.

Obóz przenieść za mur.


-Tak Wasza Wysokość.


Żołnierze uciekając z muru,

Walczyli w obronie,

Resztki dotarły do twierdzy,

Żołdacy stanęli jak kazano.


Król wjechał przez bramę,

Pole pełne krwi,

Ciała okaleczone.


-Panie mamy jeńców,

Stanęło 10 żołnierzy,

I rycerz.

-Ich zabić na miejscu,

-A jego wy biczować,powiesić głową w dół.


A później wezwać mnie.


-Panie to rycerz.

-Chędoży mnie to.

-To zdrajca,staną przeciw mnie.





















Obóz


Rozbito obozy,

Zapach krwi unosił się,

Przed namiotem pojawiła się,

Moja skromna jeszcze postać.


-Peoniusz- powiedział Jakubin.

-Co słychać?

-A nic,patrze na to.

-Nasi strasznie ich wycieli,

-A co będzie po zajęciu zamku.


Moje Serce płace,

A łzy spływają w duszy.


-Król kazał zabić jeńców.

-Rycerz Berd też ma zginąć.

-Berd,ten wierny?

-Tak staną po stronie księcia Witerberga.


-Ale to król jest winny.

Książę miał mieć swobodę władzy.


-Tak,gdy książę się nie zgodził.

-Król nazwał go buntownikiem.


-Peoniusz król chce większej władzy.

Taki jest świat.







Oblężenie


Wieżę stanęły,

Nam przyjdzie walczyć w drugiej od prawej.

Król będzie dwie od lewej.

Jesteśmy rycerzami.


Żołdacy uderzą przez bramy,

Miasto zajmą,

A my rycerze i szlachta mury,

A mury są wielkie.


Balisty mają zniszczyć ich broń,

Wielkie bełty lecą jak orły,

Niszczą stanowiska balist wroga,

Zbierają krwawe żniwo.


Wieże podchodzą pod mury,

Nagle gwizd,wybuch.

Wróg strzelił z katapulty,

Nie wiedziałem co się stało.


Wieża obok stanęła,

Trafiona w środek,

Płonie,

Rycerze giną w niej.


Jesteśmy przy murach,

Głos sumienia mówi,

Powiew spokoju,

Bitwa nadeszła.


Klapy opadają,

Co się tam kryje?

Mury


Naprzód-krzyczy dowódca,

Rycerze wybiegają,

Prowadzi ich Hrabia,

Herbu kruka.


Kilku wrogów na trapie,

Pierwsze starcie,

Dwóch naszych ginie.


Hrabia uderza,

Miecz o miecz,

A sztylet w wizjer.


Jest na końcu trapu,

Strzały przez łuczników wypuszczone,

Hrabia dostał pięć,

I w otchłań spadł.


Formować szyk,

Ja przy Jakubinie,

Tarczami się chronimy,

Na murach jesteśmy.


Pchnięcie tarczą,

Cios po szyi łucznika,

Uderzyłem w szyje drugiego,

Ciągnąłem aż do mostka.


Jakubin powalił dwóch,

Atakuje go rycerz,

Popcham tarczą i uderza przy szyj.


Walczę z rycerzem,

Pcham tarczą,

Atakuje mieczem.


Blokuje tarczą,

Odpycham,

Uderzam końcówką tarczy,

Pociłem nogi mieczem.


Rycerz upada,

Siadam na nim,

Miecz przy wizjerze.



















Krwawa rzeź


Trzymam go jako jeńca,

Z lewej biegnie król z przybocznymi.


-Rycerzu,co ty?

-To mój jeniec królu.

-Wstań.


-A ty zdejmij hełm.


Król podnosił rękę,

Buzdygan rozłupuje głowę.


-Królu chciałem wziąć okup,

-A ile za niego chcesz?

-A ile bym dostał?

-5000 koron.

Tyle Ci zapłacę.


-Jak Cię zwą?

-Peoniusz.

-Od dziś Peoniusz Waleczny.

Straciłem trzech z straży.


-Przyjmuje Ciebie.

-Królu ma jeszcze przyjaciela.


Jakubin podchodzi cały we krwi,


-To Jakubin.

-Od dziś Jakubin Mężny,

Przyjmuje Wasz do straży.


Na przód Panowie!


Ruszamy w otoczeniu króla,

Po drodze zabiłem rycerza,

Ciosem pod blachy.


-Panie mury prawie zdobyte,

Musimy pokonać ostatni fragment.

Baron Lewe się tam broni.

-To ścierwo!

Za mną,sam go zabije!


Rycerz przed mną,

Zakuty w blachy,

Z herbami na odzieniu.


Zaatakował,unik,cios tarczą,

Wymiana ciosów.

Blok mieczem,

Ukląkłem,zaatakował.


Jego błąd,

Odpycham jego miecz,

Uderzam końcówką tarczy,

Pada,chce go zabić.

Król widzi.


-Dam Ci 10 tys. koron,

Możesz go zabić.


Uderzyłem końcówką tarczy,

Wbiła się w wizjer.











Potoki krwi


Wyciągnąłem tarcze,

Krew siknęła na mój hełm.


Baron został sam,

Otoczony.

Obok mnie Jakubin,

Zabił innego rycerza.


Król podszedł do Barona,


-Ty psi synu zdradziłeś mnie,

-Królu.......

-Stul pysk kurwi synu.


Król uderzył go buzdyganem,

Baron odleciał,miał wygnieciony hełm.


Zaatakował króla,

Uderzył rękojeścią


Zabić go!


Do skoczyło pięciu,

Baron ciął jednego,

Drugi dostał rękojeścią.


Następny uderzony w szyje,

Obalony kapitan,

Zabity sztyletem.


-Peoniusz pokonaj go,

Dam Ci 30 tys,

-Mam go zabić?

-Nie pokonaj.


Ostatni podbiegł,

Otrzymał cios,

Baron zdjął hełm,

I wbił go między oczy.


Kto teraz!


Ja wszedłem.


-Zdejmij hełm.

-Bez tarczy!

-Nie ty ją weź.

-I tak Cię zabije.



















Pojedynek


Zaatakował,

Zrobiłem unik,

Uderzyłem,

Zablokował.


Pchał tarczą,

Ciąłem mieczem,

Napierał,

Tarcza o tarcze,

Uderzyłem pod kolano,

Opadła mu tarcza,

Z sił wszystkich,

Uderzyłem tarczą w głowę,

Runą na ziemie.


Zerwał się jak niedźwiedź,

Uderzył w tarcze,

Ciął mieczem,

Blok i odepchnięcie.


Uderzył tarczą,

Uchyliłem się,

Z całej siły uderzyłem,

Krawędź tarczy o jego szczękę

Runą na ziemie.


-Masz swoje 30 tys.

Brać go


-Na kolana psie.


Dwóch ludzi go trzymało,

Król uderzył barona w twarz.


Moje uderzenie złamało mu szczękę,

Mogłem go zabić,mniej by cierpiał.

Król bił go.


-Królu mam za niego 30 tak?

-Tak,a za ile go kupie?

-Po co?

-Chce jego zbroje,

Te 30 tys. zatrzymaj królu.


-A daj go mnie.

-Dobrze.


Poszedłem do Barona,

Dotyka mnie dusza.


-Chce Ci pomóc,

Skrócić,

-Dobrze zrób to szybko,

Ten,który ma węża w herbie.

Jego mizerykordia.


-Tym mnie zabij.

Stanąłem znów.


-Dziękuje za Twój honor.

-A ja za walkę.

Jesteś dobrym szermierzem.

-Koniec już to.


Wbiłem ostrze.













Płomienie


-Dobrze co dalej zrobisz?

-Zabiorę jego ciało.

-Dobrze jest twoje,

Ciało kosztuje 10 tys.

-Weź te moje są twoje.

-Dobrze,a ile Ci zostało?

-5 tys.

-To masz jeszcze 15 tys.

-Za walkę z nim,

-Dziękuje.


Ruszać na wieże

Nie brać jeńców,

Ale dowódce przyprowadzić.


Żołdacy runęli przez bramy,

Pokonali opór,

Zaczęły się:

Rabunki,gwałty,palenie.


Rycerze szybko opanowali wieże,

Zabili wszystkich.

Dowódca Hrabia Vinse,

Wżęły w niewole.


-Panie to on.


Król okładał go,

Chciałem podejść.


-Peoniuszu nie.

-Jakubinie wiesz że...

-Nic nie zdołasz.


Król zakończył to buzdyganem,

Łuna nad miastem,

Ci biedni ludzie.























Koniec dnia


Żołdacy szybko opanowali miasto,

Stanęliśmy przed bramą,

Za nią fosa i most,

Zwodzony,podwieszony.


-Mamy taran?

-Na dole.

-To macie go sprowadzić.

-To potrwa.

-Ma to w dupie.

Macie to zrobić.


Po pewnym czasie,

Taran był na górze,

Byli to zwykli żołdacy,


-Jeśli rozwalicie tą bramę,

Przeniosę was w stan rycerstwa.


Brama pękła,

-Do boju rycerze,


Poprowadził Hrabia Rezbork,

To on zdobył wieże.


Kilku rycerzy,

A raczej możnowładców,

Szybko padało.


Trzeba opuści most.


-Jakubinie tam jest balista.

-Na pewno chcesz to zrobić Peoniuszu?

-Chce.


-Królu a jak ktoś opuści most?

-Nie dam Ci koron,

Nie lubisz pieniędzy.

-Księżniczkę chce,

-Chcesz chędożyć księżniczkę.


-Dobrze,a twój towarzysz?


-Chce żonę Hrabiego z wieży.

-O zdrowa jest.

-Lubicie sobie pochędożyć.


-Dobrze,

Most będzie na dole są Wasze.


-Ruszamy.














Most


-Dobrze że zrozumiałeś.

-Tak ich żony też by zabił.

-Strzelimy z balisty w łańcuchy.

I most opadnie.


Przed nami pięciu żołdaków,

Zaatakowali nasz,

Uderzyłem jednego tarczą,

Drugi skoczył jak ptak,

Ciąłem go,

Pchnięciem dobiłem leżącego.


Jakubin ciął przy szyi.

Drugi dostał tarczą,

A później mieczem.

Ostatni uciekł.


Ustawimy balistę,

Kilku naszych żołnierzy zobaczyłem,

Pomysł mam.


-Ej,wy pomocy potrzebujemy.

-Tak,Panie.

-Trzeba przesunąć balistę.

-A co będziemy z tego mieli?

-Dostaniecie sakiewkę i nikomu ani słowa.

-Dobrze Panie.


Pięciu chłopów i my,

Przesunęliśmy balistę,


-To dla was,

A teraz spadajcie z stąd.


Załadowany bełt,

Naciągnięta cięciwa,

Młot w ręku,

Bełt tnie powietrze.


Łamie łańcuch,wbija się.


Co to-krzyczą rycerze.

-To oni,pomysłowi.


Teraz ty Jakubinie,

Jakubin uderzył,

Bełt trafił,

Most opadł szybko.


-Brawo!Rycerze!

Dołączę do nasz.


-Hrabio na przód,

Pokonaj obronę

To też dostaniesz nagrodę.












Ostatnie chwile


Dołączyliśmy do króla,

Hrabia szturmował,

Ostatni rycerze bronili się.

Na wieży pojawili się kusznicy,


-To książę!


-Peoniuszu masz szanse zabić męża swojej kobiety.

Na ich Panowie!


Ruszyliśmy do wieży,

Wielu poległo,

Bełty nie mają litości.


Wielkie schody śmierci,

Bełty lecą z góry,

Tarcze do góry,

My z Jakubinem prowadzimy atak.


Król za nami,

Przy rycerzach.


Rycerze zabili kuszników przy oknach.


Jeden odwrócił się,

Strzelił,tarcza mnie uratowała,

Bełt poleciał wyżej,

Ciąłem go mieczem.


Na górze kusznicy,

Rycerze i książę.


Kusznicy strzelili,

Padliśmy na ziemie,

Rycerze padli od bełt.


Popchnąłem kusznika tarczą,

Utopiłem ostrze w drugim,

Pierwszego dobiłem.


Jakubin położył pięciu.

Ciąłem następnego,

I dwóch kolejnych w otchłań.


Doskoczył rycerz,

Uderzyłem go mieczem,

Tarczą uderzyłem w nogi,

Wbiłem tarcze w jego głowę.


Rycerz z buzdyganem skoczył,

Unik,wykleciłem się jak kot,

Kopnąłem pod kolano,

Ostrze weszło w głowę.


Następny skoczył,

Pięść trafiła go w gardło,

Jestem w furii,

I drugi raz,

Padł na kolana,

Dusił się.












Ostatnia walka


Książę przede mną,

Zaatakował,odbiłem cios,

Kopnąłem w korpus.


Przykląkłem,uderzył,

Stanąłem,odpychając,

Uderzyłem w klatkę z całych sił.


Pchnąłem w szyje,

Padł na mur.


Co ja robię?

Co się stało?


Rycerz na kolanach udusił się,

Książę leży na murze.


-Dobrze walczysz.

-Nie chciałem tak.

-Umrę szybko,król nie zamęczy mnie.

Mam prośbę.


-Zaopiekuj się moją żoną.

-Tak zrobię to.

-Księżna musi być bezpieczna.

-Będzie.

-Jak Cię zwą?

-Peoniusz Waleczny.

-Peoniuszu zaopiekuj się nią.


I skonał,

Uroniłem łzę.

Rycerze pokonali wszystkich.


-Peoniusz!

Jesteś niesamowity!


-Sam przeciw tylu,

Nie tylko nasz księżną,

A zostaniesz księciem.

-Nie trzeba królu.

-A przestań,to ty prowadziłeś atak.

























Wygasający ogień


Hrabia przebił się przez bramę,

Dotarł do pałacu,

Zabezpieczył nasze kobiety,

Rycerze przejęli skarbiec.


Żołdacy nie mają tu wstępu,

Walczyli na ulicach miasta.


Byliśmy pod pałacem.


-Wejść i idź po swój skarb.


-Krzyki!


Czterech żołdaków dostało się,

Zabili rycerza,

To nasi żołdacy,

Dobierają się do kobiety.


-Ej wy! Zastawcę Ją!


Skoczył jeden,

Ciąłem go,

Drugi z buzdyganem,

Unik i pchnięcie.


Trzeci dostał z ręki,

Padł,pchnięcie w klatkę.


Ostatni rzucił się,

Ciąłem od ramienia,

Padł we krwi.

Ja też cały we krwi,

Kobieta skoczyła i objęła mnie.


Wyszedłem na zewnątrz.


-Peoniuszu co się stało?

-Nasi żołdacy dostali się do środka.

Zabili rycerza.


-Już po nich,

-Wieś kogo uratowałeś?

-Nie królu.

-Swoją księżniczkę.


Hrabio do środka,

-Zabić każdego żołdaka,

-Tak Wasza Wysokość.







  Spis treści zbioru
Komentarze (0)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
brak komentarzy
© 2010-2016 by Creative Media
×