Przejdź do komentarzyGdy praca w biurze nudzi
Tekst 40 z 40 ze zbioru: Niezwykłe przygody i przeżycia
Autor
Gatunekobyczajowe
Formaproza
Data dodania2019-12-02
Poprawność językowa
Poziom literacki
Wyświetleń75

Gdy praca w biurze nudzi


(tylko dla dorosłych i odpornych na obrzydlistwa)



Gdy praca w biurze zaczyna nudzić, wtedy biurokraci różne rzeczy wymyślają, byleby tylko nudę zabić. Wszak nuda to niemiłe uczucie, i do tego, destruktywnie działa na psychikę człowieka. Ba, potrafi być nawet zabójcza. Nic więc dziwnego, że każdy biurokrata na własną rękę, jak tylko może, próbuje się ratować przed tym jej zabójczym działaniem. Każdy przecież chce żyć i zachować zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Biurokrata nie inaczej. Dlatego, kiedy go tylko nuda zaczyna dopadać, nie czeka aż zacznie mu coraz mocniej doskwierać, o nie, natychmiast wytacza działa i usilnie próbuje nudę zabić. A że działa są różne, tak jak i biurokraci są różni, to też sam proces zabijania nudy jest różny. I tak: jedni zabijają ją, wyrywając po kryjomu na miasto na zakupy albo do kafejki; inni co rusz latają do kibelka jak ze „sraczką”, że się tak kolokwialnie wyrażę, a w rezultacie idą sobie popalać papieroski; inni prowadzą długie rozmowy telefoniczne, albo między sobą — koleżeństwem biurowym; inni ukradkiem rozwiązują krzyżówki pod biurkiem albo czytają prasę; jeszcze inni surfują cichaczem po Internecie (jeśli oczywiście szef blokady jeszcze nie założył); a jeszcze inni zajmują się rozwijaniem swoich talentów artystycznych i tworzeniem niepowtarzalnych dzieł. Oto przykład takich dzieł:






Skąd wiem, że te dzieła to dzieła biurokraty? Ano stąd, gdyż dostałam je pocztą mailową od biurokraty właśnie. Znajomego biurokraty. Wprawdzie to nie jego dzieła, jak pisze, a jego kolegi zza ściany, ale że powstały w czasie zabijania nudy, mój znajomy zapewnił. O właśnie tak: — „Wenn die Büroarbeit langweilt...” (tłum. z jęz. niem. — jak w powyższym tytule: — „Gdy praca w biurze nudzi…”).


A czemu mi te dzieła przesłał? Nie wiem. Może liczył na ich skomentowanie, wiedząc, że ja w Polsce — swojego czasu — też biurokratką byłam? Nie skomentowałam jednak, bo na szczęście daleka już jestem od spraw biurowych i klimatów w biurach panujących… To raz. A dwa, bo tych akurat much z dzieł biurokraty brzydzę się najbardziej. Ha, mam nawet okropny uraz na ich punkcie. Pamiętam je z dawnych lat z Polski, jako tzw. „muchy gówniane”. A obrzydzenia do nich nabawiłam się, będąc na wakacjach u mojej cioci na wsi, jako młode, choć wcale nie płoche dziewczę. Bynajmniej! A było to wtedy, kiedy będąc wraz z ciocią u jej znajomych w leśniczówce, za niecierpiącą zwłoki potrzebą zmuszona byłam odwiedzić ich sławojkę. Rany, myślałam, że tam zwymiotuję. Na szczęście udało mi się jakoś wziąć w garść i nie zwymiotowałam. Na bezdechu, ze ściśniętym gardłem, wyrwałam stamtąd jak z katapulty. Mało drzwi sławojki z zawiasów nie wyrywałam. Z potwornym obrzydzeniem i już za podwójnie niecierpiącą zwłoki potrzebą, niczym młoda łania, pognałam do lasu.


Dla pełniejszego uzasadnienia mojego obrzydzenia do much — załączam fragment mojego opowiadania pt. `Kolonijne doświadczenia dziesięciolatki`:


„Pani Krysia oddała mnie do izolatki. W izolatce leżała już Urszula, koleżanka z mojej miejscowości. Mieszkała obok mnie na tej samej ulicy. Znałam ją dobrze, ale jakoś przy niej w izolatce wcale się lepiej nie poczułam. Dlaczego? Ano dlatego, że Urszula, leżąc na łóżku, robiła sobie naszyjnik... z much. Akurat jak weszłam do izolatki ona nanizywała na igłę z nitką wcześniej złapane już muchy. Widok był obrzydliwy. Ten jej niby naszyjnik cały się ruszał, bo niektóre muchy jeszcze żyły. Znów mnie wzięło na wymioty. A Urszula tylko się śmiała.”


Fuj!, obrzydlistwa te muszyska. Dzieła biurokraty też. Chyba jednak wyślę e-maila do mojego znajomego z odpowiednim komentarzem. Niech się dowie, że polscy biurokraci — aż tak! — w biurze się nie nudzą! (Chyba?).




* link do opowiadania `Kolonijne doświadczenia dziesięciolatki`:

https://www.publixo.com/text/0/t/29014/title/Kolonijne_doswiadczenia_dziesieciolatki




  Spis treści zbioru
Komentarze (6)
oceny: poprawność językowa / poziom literacki
avatar
"Nuda wychodzi z cienia, kiedy rozum nie mam nic do robienia"-Piotr Skowron

Obrzydliwa forma zabijania nudy...rozum który się nudzi, najgorsze instynkty budzi...
Serdeczności Michalszko :)
avatar
Marto, bardzo trafne sentencje. I Twoja i Skowrona. Zgadzam się z nimi. Pozdrawiam. :)

O, przy okazji znalazłam błąd: kropkę stawia się po cudzysłowie, nie odwrotnie. Poprawię w bazie.
avatar
Niestety, jako biurokratka (zgodnie ze stanowiskiem Rady Języka Polskiego ta żeńska forma) potwierdzam, że czasami się nudzę. Niestety. Z biurowymi muchami żadnych wspomnień nie mam (jeszcze), ale za to zdarzało mi się (zamiast w dzikim szale przerzucać dokumenty i pisać sprawozdania "na wczoraj") ze spokojem popijać kawkę, relaksować się i oddawać myślom i sprawom ważnym, niecierpiącym zwłoki, typu: do potrawki z kurczaka ugotować ryż czy makaron? Albo wymyślać wierszyki dla znajomych. Cóż, czasem biurokratyzowanie trzeba odłożyć "pod biurko". Co by nie zwariować.
avatar
Eee, Jadziu, to taka nuda w granicach rozsądku. Można by rzec. Ha, nawet bardzo konstruktywna, przynosząca pozytywne efekty.
No, to mnie uspokoiłaś. Opowiem znajomemu jak pozytywnie nudzą się polskie biurokratki... Niech wie. ;D
avatar
Gdy praca w biurze nudzi,
Musisz wyjść do ludzi:
Spalić papieroska,
Popudrować noska,
Pójść na kawkę z Felkiem,
Dokumenty wszelkie
Przybić w czas stempelkiem :)
avatar
:D Dobre, Emilio. Szkoda, że nie jestem biurokratką, chętnie bym się dostosowała. ;)
© 2010-2016 by Creative Media
×